Psy to nie zabawki. Nie dokładajmy im cierpienia

2
Fot. facebook.com/Biuro Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt - Urząd Miasta Kalisza
Decyzja o adopcji zwierzęcia musi być przemyślana i racjonalna. Choć te słowa wielu ludzi ma w głowie, czasami wygrywają emocje, a rzeczywistość szybko weryfikuje zapał do opieki nad czworonogiem. Na kanwie niedawnych wydarzeń przypominamy za pracownikami schroniska, że przygarnięcie psa wiąże się z ogromną odpowiedzialnością rozłożoną często na wiele lat.

Wracamy do tematu adopcji psa przez wójta Żelazkowa. O sprawie zrobiło się głośno dwukrotnie. Najpierw za sprawą przygarnięcia czworonoga ze Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Kaliszu, a następnie po tym, kiedy okazało się, że psiak został oddany.

Sama adopcja przez wójta spotkała się z wieloma negatywnymi komentarzami. Niektórzy spoglądali na nią przez pryzmat wcześniejszych wydarzeń, których bohaterem był mężczyzna, a które kończyły się kontrowersjami bądź interwencją policji.

16 marca, kiedy o oddaniu psa zrobiło się głośno, redakcja skontaktowała się telefonicznie z kierownikiem schroniska, aby zapytać o tę sprawę. Zostaliśmy jednak poproszeni o przesłanie pytań na piśmie. Po kilku dniach ponowiliśmy maila. 30 marca otrzymaliśmy odpowiedź.

CZYTAJ TEŻ: Psy do spółek, kot do urzędu, czyli jak w Ostrowie promują adopcję zwierząt

Kierownik potwierdził, że pies został oddany. Jak się dowiedzieliśmy z treści maila, właściciel nie uzasadnił, dlaczego oddał zwierzę do schroniska. “Zrzekł się prawa własności”. Przedstawiciel przytuliska jednocześnie zaznaczył, że przeprowadzono wizytę poadopcyjną w towarzystwie wolontariuszy. “Piesek jest zdrowy. Po powrocie psiak był przebadany przez lekarza weterynarii. Nikt nie chce teraz adoptować tego psiaka. Wszystkie osoby zainteresowane adopcją zrezygnowały” – poinformował portal wlkp24.info Jacek Kołata, kierownik Biuro Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Kaliszu.

Zapytaliśmy również, jak często zdarzają się nieudane adopcje w zarządzanym przez niego schronisku. “Stanowią one około 1,7 do 2 procenta w skali roku” – czytamy w odpowiedzi. Jednocześnie podkreślił, że pracownicy schroniska uczulają osoby adoptujące na to, że zwierzę to nie przedmiot. “Zawsze informujemy osoby adoptujące, że zwierzęta mają swoje uczucia. Zawsze prosimy, żeby ewentualna adopcja była przemyślana” – dodał.

CZYTAJ TEŻ: Zabrali psa z RZZO ponownie do schroniska, żeby… wybrał sobie kompana

Psy i koty, które trafiły do schroniska, często mają za sobą trudne doświadczenia. Niektóre z nich zostały odebrane oprawcom, inne były porzucone przez właścicieli, kolejne ledwie uszły z życiem po tym, jak ktoś porzucił je w lesie. Pracownicy schronisk w całej Polsce regularnie spotykają się z przypadkami skrajnej nieodpowiedzialności ze strony ludzi. To oni są często sprawcami zwierzęcych tragedii, a nie inne zwierzęta.

Warto pamiętać o tym, że każda adopcja wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, a kiedy euforia po przygarnięciu bądź zakupie zwierzęcia minie, nie oznacza to, że możemy zajmować się nim w mniejszym stopniu. Kiedy powiedziało się “A”, należy powiedzieć również “B”. Choć trzeba mieć jednocześnie na uwadze, że czasami nie ma innego wyjścia, niż oddanie zwierzęcia komuś innemu bądź przekazanie go właśnie do schroniska. Każdy przypadek jest inny i do każdego należy podejść indywidualnie.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

2 KOMENTARZE

  1. No to promocja Wójta jest wypromowana jako olewacza zwierząt wzioł bo inni wzięli a potem olać ,szkoda zwierzaka szczeniaka on też ma swoje uczucia to stworzenie żywe i od małego już zafundowali mu niezła traumę i przepychanke.Co do innych promocji wójta promilowo rajdowych w końcu mamy jedno życie i zdrowie .🙅😎

    • Jeżeli chce się promować to z twarzą i głową ,a wystarczyłoby zapewnić byt jedzenie i opiekę lekarza ,szczepiemia , leki ,itd.panie wójcie i inni,

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick