Wciąż potrzebna krew! Krwiodawstwa proszą o pomoc

16
krew, krwiodawstwo
Centra krwiodawstwa wciąż apelują o pomoc - zapasy krwi są niskie. Każda z grup jest na poziomie bardzo niskim. Każdy, kto czuje się zdrowy może podzielić się tym drogocennym dobrem z innymi.

Zbliża się sezon grypowy, a co za tym idzie – zapasy w bankach krwi mogą spaść jeszcze bardziej. Obecna sytuacja choć uległa minimalnej poprawie, wciąż jest daleka od ideału.

Fot. RCKiK Kalisz

CZYTAJ TAKŻE: Kina w regionie świecą pustkami. Gwiazdy zachęcają #chodźdokina

Krwiodawstwa zapewniają, że na fotel nie usiądzie nikt, kto ma choć minimalne objawy przeziębienia lub grypy. Każdy, kto chce oddać krew musi przejść obowiązkowe badania lekarskie oraz wypełnić dokładny formularz dotyczący stanu zdrowia. Pracownicy Krwiodawstwa informują także, że nie ma tu szans na zakażenie się koronawirusem. Panuje tam reżim sanitarny. Każdy z chętnych krwiodawców ma mierzoną temperaturę, przechodzi wywiad epidemiologiczny i jest w obowiązku posiadać maseczkę oraz rękawiczki ochronne.

Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Kaliszu organizuje akcje wyjazdowe, na których każdy chętny i spełniający wszystkie warunki może podzielić się drogocennym lekiem, jakim jest krew.

GDZIE MOŻNA ODDAĆ KREW? SPRAWDŹ KALENDARZ AKCJI WYJAZDOWYCH

Krew można oddać także w Oddziałach Terenowych CRKiK. Te znajdują się w Koninie, Ostrowie Wielkopolskim, Krotoszynie, Ostrzeszowie i Kaliszu.

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

16 KOMENTARZE

  1. 17
    5

    tak mam oddawać krew za free a porada lekarska przez telefon lub co w lepszym przypadku przez domofon 😀 puknijcie się solidnie w głowę i jeleni szukajcie gdzie indziej 😀

  2. 9
    9

    Jeżeli będziemy myśleć w ten sposób to nigdy nie będzie dobrze. Żyjmy zgodnie z naszym sumieniem. Jeżeli jest apel z prośbą o wsparcie to faktycznie tej krwi brakuje. Ja co bym myślała na inne tematy to w tym temacie powiem tylko tyle, że wystarczy mi wyobrazić sobie co przeżywają chorzy na ooddziałach hematologicznych bądź onkologicznych, lub Ci co czekają na transplantacje. Bez woreczka naszej krwi oni niekiedy nie będą w stanie nawet doczekać. Tutaj rolę gra czas. To wyścig niekiedy z czasem. Krwi nie da się wyprodukować. To dar. Dar serca. Dar dobroci. Pozdrawiam wszystkich – Krwiodawca/Dawca komórek macierzystych.

    • brawo dla Krwiodawców. Wiele osób ciężko chorych może dostać od Was szansę na następny dzień życia. Dziękuję

    • Na początku roku (we Wrocławiu w styczniu, w Warszawie w lutym) w formularzu, który muszą wypełnić honorowi dawcy krwi znalazł się zapis informujący, że krwiodawcy wyrażają zgodę na to, by krew trafiała do badań klinicznych lub do firm farmaceutycznych zajmujących się produkcją leków. Sytuacja niezręczna, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że jeśli takiej zgody się nie podpisze, krwi oddać nie można. O wprowadzeniu do kwestionariusza nowej klauzuli zdecydowało Ministerstwo Zdrowia, po tym jak zarekomendowała to Krajowa Rada ds. Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w październiku 2011 r. Wśród honorowych krwiodawców zawrzało, zwłaszcza że w Polsce 625 tys. dawców przekazuje ponad 400 tys. litrów krwi rocznie. Czy ktoś zarabia na altruizmie? Kilka tygodni po fakcie fora internetowe pełne były komentarzy w tej sprawie. Ostatnio głośno mówi się o tym, by bojkotować stacje krwiodawstwa, a maj uczynić miesiącem protestu. Można sobie tylko wyobrażać, jakie skutki by to przyniosło. Internauci prześcigają się w wymyślaniu czarnych scenariuszy. Padają zarzuty, że krew zamiast do potrzebujących trafia do koncernów farmaceutycznych, które testują na niej swoje leki, a później z zyskiem sprzedają klientom. Jakim prawem ktoś zarabia na mojej dobrej woli – pytają jedni? Czemu bez podpisania klauzuli o wyrażeniu zgody na sprzedaż nie można oddać krwi? Przy tej okazji w różnych mediach głos zabrali stołeczni etycy. – Komercja wchodzi w każdą dziedzinę życia. Moim zdaniem taki zapis w kwestionariuszu jest niedopuszczalny. Krwiodawca oddaje krew w celach o charakterze moralnym, a tutaj nagle okazuje się, że jakaś instytucja ją sprzedaje. To jest moralnie naganne – mówił prof. Marek Wichrowski, bioetyk z Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. – Problem polega na tym, że dla wielu osób może być to z jednej strony zaskoczenie, a z drugiej może pojawić się poczucie, że będą wykorzystane – mówi prof. Paweł Łuków, etyk i filozof z Uniwersytetu Warszawskiego. Również z tej samej uczelni głos zabierał prof. Zbigniew Szawarski, etyk medycyny. – To nieetyczne. Nie można robić interesu na ludzkim altruizmie, bo ludzie przestaną oddawać krew. Ludzie chętnie pomagają innym, ale nie chcą, żeby jeszcze ktoś na tym zarabiał – nie krył wzburzenia profesor. Względne pojęcie krwi Dyrektorzy wszystkich Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa wystosowali wspólne pismo, w którym nie kryją żalu. Ich zdaniem sugerowanie, iż działalność centrów krwiodawstwa sprowadza się do biznesu „handlu krwią” jest nieuprawniona, krzywdząca i nieodpowiedzialna, mogąca przynieść jedynie niepowetowaną szkodę dla idei honorowego krwiodawstwa w Polsce i przyczynić się do zagrożenia życia i zdrowia polskich pacjentów – czytamy w liście otwartym. Również Ministerstwo Zdrowia na naszą prośbę zabrało głos. W przysłanym oświadczeniu czytamy: „Centra krwiodawstwa (RCKiK) mają możliwość przekazania składników krwi oddanej przez Dawcę (w szczególności osocza) do przetworzenia w leki jedynie w przypadku niewykorzystania krwi lub jej składników do celów klinicznych. Zapobiega to przede wszystkim marnowaniu krwi oddanej przez Dawców (z powodu jej przeterminowania), ale także ponoszeniu kosztów jej utylizacji. Warunkiem wykorzystania krwi do celów innych niż kliniczne jest uzyskanie pisemnej zgody Dawcy”. Czytaj dalej na stronie 2: Zamieszanie wokół osocza…

      Ciąg dalszy artykułu… Zdaje się, że problem polega bardziej na niefortunnie skonstruowanym zapisie, który stwarza szerokie pole do interpretacji, a to z kolei otwiera furtkę spekulacjom. Nie jest tajemnicą, że pokrzywdzeni mogą być tylko pacjenci, bo jeśli zabraknie darczyńców, zabraknie krwi. W pierwszej kolejności należy zatem wyjaśnić, czego dotyczy zapis i na jakich zasadach będzie odbywało się przekazywanie nadwyżek, bo tylko i wyłącznie o nich mowa. – Intencją Krajowej Rady Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa było, żeby ludzie oddający krew mieli pełną świadomość tego, co z nią się dzieje. Wynikło niepotrzebne zamieszanie. Centra Krwiodawstwa nie sprzedają krwi, nie mogą i nie będą jej sprzedawać – wyjaśnia prof. Magdalena Łętowska z Instytutu Hematologii i Transfuzjologii. – Na początku należy wyjaśnić, czym jest krew i z czego się składa. A składa się przede wszystkim z komórek takich jak: krwinki czerwone (erytrocyty), krwinki płytkowe (agranulocyty) i osocze, czyli płyn, w którym krwinki pływają. Osocze to przede wszystkim woda, zawierająca mnóstwo różnych białek. To, co społeczeństwo i ludzie, którzy profesjonalnie się krwią nie zajmują, pojmują jako krew, to nic innego jak krwinki czerwone (koncentrat krwinek czerwonych). Jeżeli krwiodawca przychodzi w celu oddania krwi, to pobiera się od niego krew pełną, czyli krew zawierającą w sobie te wszystkie składniki. Dopiero później są one od siebie odseparowywane – wyjaśnia prof. Łętowska. Zamieszanie wokół osocza Nowoczesna transfuzjologia i leczenie krwią polega na tym, że pacjentowi przetacza się to, czego mu brakuje. A więc jeśli ktoś ma problem z niedokrwistością, przetacza mu się koncentrat krwinek czerwonych. Osoby z problemem małopłytkowości mają przetaczane koncentraty krwinek płytkowych, a jeśli komuś brakuje białek osocza, będzie miał przetoczone świeżo mrożone osocze. Dzięki nowoczesnemu sprzętowi otrzymuje się poszczególne składniki krwi, a lekarz zamawia dla pacjenta to, czego potrzebuje. – O ile w Polsce wykorzystujemy 100 proc. krwinek czerwonych, czyli podstawowego składnika krwi i tego, co potocznie uważa się za krew (krwinki czerwone przetaczane są podczas wypadków komunikacyjnych, krwawień itd.), w przypadku osocza, aż tyle go nie potrzebujemy. Zarówno w Polsce jak i na świecie przez chorych wykorzystuje się 25-30 proc. pobranego osocza. Pozostałą część można albo zniszczyć, jak robią to choćby Anglicy, albo przeznaczyć na wytworzenie z niego leków. Te leki to albumina, immunoglobuliny i różne białka m.in. koncentraty czynników krzepnięcia, których potrzebują ludzie chorzy na hemofilię – mówi prof. Magdalena Łętowska. Pozostaje więc osocze, którego w Polsce co roku uzyskuje się ok. 250 tys. litrów. Oddając krew w stacjach krwiodawstwa, oddajemy najczęściej krew pełną. Odseparowania poszczególnych składników dokonuje się dopiero w warunkach laboratoryjnych. W Polsce nie ma fabryki, która frakcjonowałaby osocze. Polskie osocze trafia więc do Niemiec, gdzie do 2013 r. obowiązuje nas umowa zawarta z firmą CSL Plasma GmbH. Są jednak plany budowy rodzimej fabryki nad Wisłą. Ministerstwo Zdrowia ujawnia, że zakład powstałby do 2015 r., a partnerem inwestycji byłoby konsorcjum Octapharma. Warto trzymać kciuki, bo ostatnia próba budowy Laboratorium Frakcjonowania Osacza w Polsce (w latach 90.) zakończyła się kompromitacją i prokuratorskimi zarzutami. W tej sprawie przesłuchiwano nawet prominentnych polityków ówczesnego rządu.

  3. 7
    2

    Krwiodawco rozumiem Twoje rozterki ale nadal jestem na NIE i już argumentuje dlaczego, powód jest banalnie prosty, u nas krwiodawców traktuje się tak że za cenny dar daje im się kilka czekolad i uśmiech na drogę, a ta krew później trafia nie tylko do chorych potrzebujących ale jest sprzedawana, zerknij na druk który podpisujesz przed donacją, firmy farmaceutyczne ją kupują za grubą kasę !!! a Ty jakby ktoś potrzebował z Twojej rodziny krew to stoisz w kolejce jak każdy inny Kowalski, tak więc jednym gruba kasa z krwi, a drugim czekoladki i uścisk dłoni 😉 do społeczeństwa albo zwraca się po daniny czytaj podatki itp albo jak teraz po krew, a to społeczeństwo już i tak wystarczająco dużo nosi na swoich barkach i dlaczego robi się z nich kogoś kto zima chodzi w sandałach ?? tam w ministerstwach siedzą ponoć mądre głowy to dajmy się im wykazać w końcu, biorą za to nie małe pieniążki przecież, skończyły się czasy gdy ludzie honorowo pomagali i dostawali za to uścisk dłoni, w krajach europejskich o krwiodawców dba się poprzez wymierne korzyści dla nich, i myśli się o tym do przodu a nie gdy dupa się pali i nie honoruje się ich poprzez dyplom lub kawałek metalu przypiętego do klapy, skończmy z tymi starymi przyzwyczajeniami w końcu, bo gdy my coś jako jednostka potrzebujemy, to gdzie jest wtedy nasze kochane państwo krwiodawco ?? sądzisz że lekarz który zobaczy Twoją książeczkę z oddaniami krwi przyjmie Cię bez wzięcia w łapę ?? 😉

  4. 2
    6

    Bartek brak Ci zdecydowanie edukacji w tym temacie . Takich ludzi jak Ty bym igłami nakuwal w ten pusty lep bo nie czytasz co jest napisane na druku. Wejdź sobie na stronę Krwiodawcy .org i zobacz że masz mylne informacje . Wprowadzanie w błąd powinno być karane

    • To oburzające, że nadwyżki krwi sprzedaje się firmom farmaceutycznym – mówią honorowi krwiodawcy. – Dlaczego na naszej szlachetności ktoś zarabia?
      – Pierwszy raz słyszę o tych zarzutach, więc trudno mi się do nich odnieść – mówi Iwona Rajca-Biernacka, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Opolu, i odsyła nas do Narodowego Centrum Krwi w Warszawie. Ale tam sekretarka odmawia połączenia z dyrekcją i każe wysłać pytania mejlem. Odpowiedź nie nadchodzi.
      W ankiecie, którą trzeba wypełnić przed każdorazowym oddaniem krwi, pojawił się zapis, że może ona zostać sprzedana koncernom farmaceutycznym z przeznaczeniem na leki. Jeśli ktoś chce zostać dawcą, musi podpisać taką zgodę.
      – Oddaję krew od 10 lat i robię to wyłącznie z humanitarnych pobudek, nawet mi nie przyszło do głowy, że może ona być przedmiotem handlu – pisze na jednym z forów internetowych anonimowy krwiodawca. Podobnych wpisów przybywa.
      – Ja oddaję krew raz na 2-3 miesiące, licząc, że komuś się przyda – twierdzi Włodzimierz Kominek, honorowy krwiodawca z Kędzierzyna-Koźla, który przekazał już 52 litry cennego leku. – Nie wiem, co się z nią potem dzieje. Pierwszy raz o tym wszystkim słyszę.
      Wprowadzenie dodatkowego zapisu w ankiecie zasugerował Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie.
      – Ludzie muszą wiedzieć, w jakim celu oddają krew, żeby nie było nieporozumień – wyjaśnia prof. Magdalena Łętowska, zastępca dyrektora instytutu ds. transfuzjologii.

  5. Basz fantastyczny Rzad tsj wsoaniake dba i krwiodawcow ,ze teraz jrwu brajuje moze poslowie i ministrowie sami zaczna oddawac – przeciez sa idealami.
    Sam mam oddane i udokunentowane juz 130 l krwi ( łacznie z plazma ) otrzymalem zkity krzyz zaskygi i odznaje zaskuziny dla zdriwia nardu a teraz musze za to sobue heszcze za kejarstwa w sptece po 100% placic
    Jak dbaja o dawcow tak maja.

  6. Mają krwiodawców w dupie a teraz jak trwoga to itd.Można odpisać sobie od podatku parę groszy za coś co nie ma zamiennika i nie można tego wyprodukować.Litr dobrego alkoholu kosztuje więcej niż litr krwi,cz to nie paradoks.

  7. Witam
    Jestem krwiodawcą od kilkunastu lat. Oddałem ok 30 litrów krwi.
    Faktycznie trochę za mało przywilejów za bycie w tej elitarnej grupie. W Polsce jest ok 600 tysięcy honorowych dawców. Pracuję na etacie więc mam płatne usprawiedliwienie w pracy w przeciwnym razie już bym zrezygnował z oddawania. Gdy potrzebowałem iść na wizytę do lekarza a przysługuje mi już tytuł zasłużony dla narodu i oczywiście chciałem skorzystać z przywileju wejścia bez kolejki ludzie się krzywili i robili wielka łaskę. Pozdrawiam krwiodawców.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick