
Kilka lat temu cała Polska usłyszała o dzielnych siostrach zakonnych, które w skrajnie trudnych warunkach opiekowały się niepełnosprawnymi chłopcami w różnym wieku i zbierały pieniądze na nowy budynek – spełniający współczesne standardy.
CZYTAJ: Rozpoczął się Czarny Tydzień. Sprawdziliśmy, czy szpitale w regionie protestują
Ich kreatywna wizja przedstawienia siebie jako pingwinów spotkała się z pozytywnym odbiorem, a dystans sióstr zjednał sympatię setek tysięcy ludzi, którzy na różne sposoby zdecydowali się pomóc. Wielu darczyńców wpłaciło na konto zbiórki pieniądze, co pozwoliło zbudować zupełnie od podstaw nowy Dom Chłopaków.
Powstał nowoczesny budynek, w którym każdy ma miejsce dla siebie i w którym każdy kąt siostry zakonne wypełniły troską, opieką i miłością. Teraz nad tym miejscem zbierają się czarne chmury. Powód? Nowy pomysł Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej.
„Dom Chłopaków nie jest potrzebny. Nie służy wystarczająco dzieciom z największymi niepełnosprawnościami. Nie wspiera odpowiednio polskich rodzin. Taką wizję przedstawia dziś pani minister Katarzyna Nowakowska (wiceminister tego resortu – przyp. red.) i jej zespół profesjonalistów w ministerstwie — wizję, w której ma powstać coś rzekomo LEPSZEGO, a Dom Chłopaków nie będzie już mógł przyjmować nowych dzieci” – napisały z żalem siostry zakonne w niedzielny wieczór.
Urzędnicy wpadli na pomysł „deinstytucjonalizacji” systemu opieki, w ramach którego funkcjonuje Dom Chłopaków w Broniszewicach. „W naszej ocenie — będą dużo uboższe we wspieraniu rozwoju dzieci niż to, co chłopcy mają dziś w Domu Chłopaków. Ale może się mylimy w tej ocenie… Może rzeczywiście będzie inaczej, niż wynika to z naszych doświadczeń i codziennej pracy” – rozważają z niepewnością siostry zakonne.
Ministerstwo zarzeka się, że nie ma zastrzeżeń do pracy sióstr dominikanek uważając, że profesjonalnie prowadzą opiekę nad osobami z najcięższymi niepełnosprawnościami. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego to zmieniać? – zastanawiają się w Broniszewicach, gdzie słyszą jedno, a w założeniach do nowej ustawy czytają, że stworzono zapis, który rzekomo zamyka przyjmowanie nowych osób przez ośrodki takie, jak Dom Chłopaków.
CZYTAJ: „To zwykły wandalizm”. Tak niszczą rower miejski, który za chwilę zniknie
„Może rzeczywiście dzieci z czterokończynowym porażeniem, z wadami genetycznymi, z głębokim autyzmem, zaczną biegać, mówić i założą swoje rodziny właśnie dzięki OŚRODKOM TERAPEUTYCZNYM. Byłoby super. Ale każdy, kto miał do czynienia z dziećmi z głębokimi niepełnosprawnościami, wie, że to wizja oderwana od realiów — że mówimy o codziennym wsparciu, godności, bezpieczeństwie i jakości życia, a nie o cudownych przemianach” – czytamy dalej w emocjonalnym wpisie sióstr zakonnych.
Z ich słów wynika, że duży ból sprawiło im nazwanie ich „betonem”. Stąd przywołanie 75-letniej historii funkcjonowania ośrodka, który prowadzą pod Pleszewem. „Można nazwać nas BETONEM, a można też zatrzymać się i skorzystać z mądrości wielu pokoleń ludzi, którzy przez lata zajmowali się TYMI, których niepełnosprawności nikt w rodzinie nie był w stanie udźwignąć” – podkreślają opiekunki.
Niedzielny wpis sióstr na fanpage’u Domu Chłopaków szybko nabrał rozgłosu. Dotarł m.in. do polityków opozycji, którzy zaczęli krytykować pomysł ministerstwa i wytykać urzędnikom bezduszność oraz niewłaściwe podejście do sprawy. Żadne zmiany prawne nie zostały jednak jeszcze wprowadzone w życie.
W tym samym czasie internauci lawinowo zaczęli komentować wpis sióstr zakonnych, kierując do nich słowa wsparcia i otuchy. Odpowiedziała również wiceminister rodziny pracy i polityki społecznej Katarzyna Nowakowska. Zaznaczyła, że nikt nie ma w planach przenosić podopiecznych dominikanek gdziekolwiek indziej. „W nowelizacji ustawy dotykamy losu i wsparcia dzieci, które pomocy będą potrzebować w przyszłości. Istotą zmian jest to, by wszystkie dzieci miały te same szanse, by obowiązywały je te same procedury i miały tak samo dobre wsparcie – priorytetowo w rodzinie – ale gdy jest taka konieczność – w instytucji, w której je otrzymują” – podkreśliła.
Zaznaczyła również, że w poprzednim tygodniu odbyło się spotkanie z dyrekcją Domu Pomocy Społecznej dla dzieci, podczas którego przedstawiono proponowane zmiany. „Z perspektywy dzieci istotne jest, by otrzymywały wsparcie skrojone, zaprojektowane właśnie dla dzieci. Zmiana będzie długofalowym procesem, w którego centrum będzie dobro dziecka, które jest najważniejsze dla nas wszystkich” – zaznaczyła wiceminister.
Siostry zakonne nie poczuły się uspokojone. Odpowiedziały: „Zakaz kierowania dzieci do DPS to zamykanie domu / domów w białych rękawiczkach. Prosimy o prawdę! RPOT (Regionalna Placówka Opiekuńczo-Terapeutyczna – przyp. red.) nie rozwiąże problemów dla dzieci z głęboką niepełnosprawnością. Po 18 roku życia zabierzemy im bezpieczeństwo i trafią do DPS dla osób starszych”.
Do tematu będziemy wracać.
Trafiłeś na ten artykuł w mediach społecznościowych? To jeden z wielu materiałów, jakie każdego dnia publikujemy na wlkp24.info. Aby nie przegapić żadnego, zaglądaj bezpośrednio na wlkp24.info.
poniedziałek, 20 kwietnia, 2026
Niech te ministry odczepią się od Broniszewic! Ten Dom jest prowadzony przez porządne siostry zakonne – jedyne empatyczne w promieniu co najmniej 500 km. Wara od Domu Chłopaków!
poniedziałek, 20 kwietnia, 2026
Jest Donaldu i znów pinędzy nie ma przypadek czy degradacja narodu?