Rozbił BMW na drzewie. Na policję zgłosił się sam

3
Na komendę policji zgłosił się sprawca sobotniego zdarzenia, do którego doszło nad zalewem w Kobylej Górze. Służby po dotarciu na miejsce odnaleźli rozbite BMW, ale w środku nikogo nie było. Odkręcono także tablice rejestracyjne. Okazało się, że pojazdem jechał obywatel Ukrainy oraz jego pasażer. Swoje zachowanie tłumaczył brakiem ważnego prawa jazdy i obawą przed konsekwencjami.

O zdarzeniu pisaliśmy w sobotni wieczór, kiedy to służby zostały powiadomione przez świadków o BMW, które uderzyło w drzewo. W pojeździe miały znajdować się dwie osoby, które opuściły samochód o własnych siłach, odkręcili tablice rejestracyjne i oddalili się w nieznanym kierunku.

CZYTAJ: Wypadek w Kobylej Górze. Zabrali tablice rejestracyjne i uciekli? [ZDJĘCIA]

Okazuje się, że sprawca zdarzenia sam zgłosił się na policję. – W niedzielę do komendy zgłosił się obywatel Ukrainy, który oświadczył, że to on kierował bmw. Potwierdził też informacje, które otrzymaliśmy w zgłoszeniu. Oprócz niego w aucie znajdował się jeszcze pasażer. W zderzeniu nikt nie ucierpiał, a kierowca uciekł, bo jego prawo jazdy straciło ważność. Obawiał się konsekwencji. Został ukarany wysokim mandatem karnym – mówi sierż. Martyn Kowalczyk, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Ostrzeszowie.

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

3 KOMENTARZE

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick