Opustoszały kraj. Jak się żyje w Chinach opanowanych przez koronawirusa?

0
Choć w Polsce nie wykryto koronawirusa, jest on głośno komentowany od wielu dni. Portal wlkp24.info skontaktował się z Pawłem Nowakowskim z Przygodzic, który przebywa właśnie w Chinach, ok. 1000 km od Wuhan - ogniska wirusa. Opowiada nam o tym, jak żyje się w Państwie Środka.

Przybywa zarażonych koronawirusem na terenie całego świata. Obecnie zdiagnozowano 17 485 przypadków zachorowań. Najwięcej jest w Chinach (17 302), skąd wirus rozprzestrzenił się na kolejne kraje. Władze poszczególnych państw wprowadzają nadzwyczajne środki ostrożności, aby zapobiec pojawieniu się wirusa, ale nigdy nie można się ustrzec w stu procentach.

CZYTAJ: Koronawirus – czym jest, jakie daje objawy i jak się przed nim uchronić?

W Chinach, a dokładnie w Taiyuan – mieście oddalonym od Wuhan o ok. 1000 km przebywa Paweł Nowakowski z Przygodzic, który obecnie pracuje w Państwie Środka. To właśnie w Wuhan znajduje się epicentrum choroby. – Tu gdzie obecnie przebywam ulice są zazwyczaj zapełnione w środku dnia. Teraz są całkowicie opustoszałe. Widziałem jedno auto, które przejeżdżało – opowiada Paweł Nowakowski na jednym z filmików nagranych, kiedy przechodził przez Taiyuan. Jak mówi, większość restauracji jest pozamykana. Funkcjonują jedynie małe sklepy czy kioski. – Aby wejść do kompleksu mieszkalnego, w którym przebywam, musimy przejść przez bramkę pilnowaną przez ochronę. Tam temperatura ciała jest mierzona miernikiem laserowym. Jeśli temperatura przekracza 37 stopni Celsjusza, ochrona wzywa policję lub karetkę, żeby udać się natychmiast do szpitala w celu przebadania, czy jest się zainfekowanym wirusem – dodaje.

Mapa pokazująca zasięg koronawirusa (link)

screen: gisanddata.maps.arcgis.com

Opustoszałe są nie tylko ulice. Także galerie handlowe świecą pustkami. Ludzie boją się wychodzić na ulice, spędzają czas w domach, ale z upływem kolejnych dni niektórzy decydują się, by wyjść na powietrze.

Kupienie maski ochronnej graniczy z cudem. Jeśli już komuś się to uda, cena za sztukę – jak mówi Paweł Nowakowski – wielokrotnie przekracza dotychczasową kwotę, za którą można było ją nabyć. Dlatego ludzie chronią się, jak mogą. Coraz częściej można zauważyć osoby noszące na głowach… plastikowe pięciolitrowe butelki z odciętymi denkami.

zdjęcia i wideo: Paweł Nowakowski

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick