Jarocin Festiwal 2019. Ogłoszono przetarg. Sprawdzamy, co wiadomo, a czego nie

0
Ogłoszono przetarg na organizację tegorocznej edycji Jarocin Festiwalu, która ma się odbyć w połowie lipca. W owianym do tej pory wieloma tajemnicami muzycznym wydarzeniu, ciągle pozostaje mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Sprawdziliśmy, co już wiadomo, a na jakie kluczowe odpowiedzi nadal czekamy, choć czasu do festiwalu pozostaje coraz mniej.

Jarocińska Agencja Rozwoju, będąca gminną spółką, ogłosiła właśnie przetarg mający wyłonić organizatora Jarocin Festiwalu 2019. O tej imprezie pisaliśmy w ostatnich miesiącach kilkukrotnie, próbując dowiedzieć się szczegółów dotyczących najbliższej edycji tego wydarzenia. Wiele emocji wywołały doniesienia dotyczące tego, że w programie oprócz muzyki rockowej czy punkowej, z której „Jarocin” słynął od zawsze, miała się pojawić także muzyka „luźniejsza”, bardziej rozrywkowa. Następnie władze gminy zaprzeczyły plotkom, jakoby podczas JF2019 miało się pojawić np. disco polo. Ogłoszono, że na koniec każdego dnia festiwalu, będzie można się bawić przy muzyce techno.

CZYTAJ: Techno na Jarocin Festiwalu? Zapytaliśmy mieszkańców, co o tym sądzą

Zwołano także nadzwyczajną sesję rady miejskiej, podczas której opozycyjni radni domagali się wyjaśnień na temat organizacji Jarocin Festiwalu 2019. Niestety, mimo wielu pytań, po zakończeniu spotkania okazało się, że jest jeszcze więcej niewiadomych. Kolejne szczegóły miały być znane około dwa tygodnie później, ale nic takiego się nie wydarzyło. Dopiero teraz Jarocińska Agencja Rozwoju ogłosiła przetarg, który ma wyłonić organizatora tego festiwalu.

Próbowaliśmy dowiedzieć się czegoś więcej m.in. na temat listy zespołów, które miałyby wystąpić na scenie przy ul. Maratońskiej, ale władze miasta nie są skore do dzielenia się jakimikolwiek informacjami na ten czy inny temat związany z Jarocin Festiwalem 2019, twierdząc, że lineup będzie znany po rozstrzygnięciu przetargu. Najszybciej nastąpi to w przyszłym tygodniu, bowiem oferty można składać do 15 kwietnia do godz. 15.00.

Nowymi informacjami dotyczącymi jarocińskiego festiwalu, są więc na ten moment zapisy dokumentacji przetargowej opublikowane na stronie JAR-u. Postanowiliśmy przeanalizować je, by dowiedzieć się czegoś więcej na temat zbliżającej się wielkimi krokami imprezy.

Mała scena, dużo sprzętu

Rozmiary sceny opisane w dokumentach związanych z przetargiem to minimum 16 m x 12 m x 8 m. Do tego m.in. minimum 300 sztuk ruchomego inteligentnego oświetlenia, ledy oraz oświetlenie stroboskopowe – jak czytamy w dokumentacji – “wymagane do realizacji telewizyjnej”. – Tak dużej ilości oświetlenia używa się przy organizacji rzadko którego koncertu największych gwiazd – mówi nam jeden z przedstawicieli branży eventowej, który zajmuje się organizacją tego typu imprez. – Gdyby scena miała mieć właśnie takie rozmiary, to uważam, że sprzęt wymieniony w specyfikacji, po prostu się na niej nie zmieści. Dla mnie niektóre zapisy tego zamówienia nie do końca są zrozumiałe – dodaje.

Nasz rozmówca zwraca uwagę także na rozmiary tzw. diod podane w specyfikacji. Czytamy w niej: “ekrany LED (min. P5 full black) o powierzchni łącznej minimum 200 m2”. – Gdyby wypełnić nimi całe tło sceny o minimalnych wymiarach podanych w dokumentacji, dałoby to ok. 140 m2. Pozostaje więc dodatkowe 60 m2 na przykład na stworzenie ekranów po bokach, ale to nadal bardzo duża powierzchnia. Dotąd raczej niespotykana na jarocińskim festiwalu – podkreśla. – Poza tym niektóre elementy techniki dźwiękowej wpisane w dokumentację, są zbędne. Moim zdaniem jest to jakby skonstruowanie specyfikacji potrzebnej do zorganizowania takiej imprezy, ale nie znając potrzeb i uwarunkowań jarocińskiego festiwalu – kontynuuje.

Jak mówi nasz rozmówca, scena o minimalnych rozmiarach określonych w dokumentacji przetargowej, może mieć problemy z udźwignięciem ciężaru sprzętu wpisanego w dokumenty. – Każde urządzenie inteligentne waży od 20-50 kg i musi być zamocowane pod dachem. To daje minimum około 9 ton. Kolejny ciężar to ekran diodowy ważący następne od 3 do 6 ton – wylicza.

Co z tą telewizją?

Od dłuższego czasu władze Jarocina podkreślają, że prowadzą rozmowy z jedną z ogólnopolskich stacji telewizyjnych, która miałaby transmitować wybrany koncert lub koncerty na żywo na swojej antenie. Kilkukrotnie pytaliśmy władze gminy Jarocin, o którą telewizję chodzi i kiedy poznamy jej nazwę. Odpowiedzi, jakie otrzymywaliśmy, sprowadzały się do tego samego: „Rozmowy trwają i musimy uzbroić się w cierpliwość”.

Informacje o dostosowaniu sceny oraz innych elementów właśnie pod kątem realizacji telewizyjnej, także znajdują się w dokumentacji opublikowanej na stronie Jarocińskiej Agencji Rozwoju. Pozostawiają jednak pole do dyskusji. Czytamy w niej bowiem, że o udzielenie zamówienia, mogą ubiegać się wykonawcy, którzy spełniają m.in. warunek, jakim jest wykazanie, że dysponują m.in.: “co najmniej jednym wozem transmisyjnym” oraz “minimum trzema kamerami telewizyjnymi współpracującymi z profesjonalnym wozem transmisji telewizyjnej”.

Na podstawie tych dokumentów trudno w tej chwili wnioskować, z ilu kamer miałaby być realizowana transmisja telewizyjna. W innym miejscu ogłoszenia przetargowego znajdujemy jednak fragment, który może choć trochę rozjaśnić tę kwestię: „Zamawiający przyzna 10 punktów ofercie wykonawcy, który zadeklaruje realizację przedmiotu zamówienia przy wykorzystaniu, co najmniej jednego wozu transmisyjnego oraz 6 kamer telewizyjnych współpracujących z profesjonalnym wozem transmisji telewizyjnej. W przypadku braku wpisania informacji w Formularzu ofertowym, Zamawiający uzna, iż Wykonawca zrealizuje przedmiot zamówienia przy wykorzystaniu, co najmniej jednego wozu transmisyjnego oraz 3 kamer telewizyjnych współpracujących z profesjonalnym wozem transmisji telewizyjnej i przyzna w ramach kryterium 0 pkt.”.

Kwestia transmisji telewizyjnej została także ujęta w załączniku nr 1. Czytamy w nim: Koncert Telewizyjny – koncert transmitowany „na żywo” przez ogólnopolska, bezpłatną, naziemną Telewizję. Transmisja telewizyjna będzie realizowana z wykorzystaniem wozu transmisyjnego i minimum 6 kamer”.

Artystów brak?

Do festiwalu pozostało niewiele ponad trzy miesiące, a nie podano jeszcze nawet szczątkowej listy wykonawców. Nie wiadomo więc, kto wystąpi na tej imprezie. Jest to o tyle istotne, że organizatorzy innych dużych festiwali w Polsce nie próżnują i opublikowali już program swoich wydarzeń muzycznych oraz umożliwili kupno biletów. Część potencjalnych uczestników Jarocin Festiwalu może więc nie chcieć czekać zbyt długo na rozwój sytuacji i wybrać jedną z innych ofert muzycznych wydarzeń na terenie kraju. Tym bardziej, że kilkudniowe imprezy wiążą się często z wzięciem urlopu i zaplanowaniem wyjazdu, a tego typu decyzji wielu woli nie zostawiać na ostatnią chwilę. Pytanie zatem brzmi, czy owiany ciągle wieloma tajemnicami jarociński festiwal, nie zniechęci w tym roku do siebie niektórych potencjalnych uczestników.

Motywem przewodnim tegorocznej edycji festiwalu ma być postać Ryszarda Riedla – legendarnego wokalisty zespołu Dżem. W tym roku przypada 25. rocznica jego śmierci. Tymczasem w jednym z załączników do przetargu znajdujemy listę artystów rekomendowanych, którzy być może pojawią się na festiwalowej scenie. W tym gronie są takie zespoły, jak Dżem, Cree i Sebastian Riedel (syn Ryszarda Riedla – przyp. red.), TSA, Oddział Zamknięty, Sztywny Pal Azji, Acid Drinkers, Lady Pank, Kobranocka, Happysad, T.Love, Lombard, Rezerwat, Mrozu, Bracia, Kamil Bednarek i inni.

Na wspomnianej liście znalazł się także zespół Big Cyc związany bezpośrednio z naszym regionem. Zapytaliśmy jednego z członków tej grupy o to, czy faktycznie zespół pojawi się na Jarocin Festiwalu. – Trzy razy padło zapytanie z trzech różnych miejsc o festiwal. Jedno z firmy z Zielonej Góry, inne z Urzędu Miejskiego w Jarocinie oraz trzecie z jeszcze innego miejsca. Ale nikt nie potwierdził czy jest zainteresowanie koncertem– mówi Jacek „Dżej Dżej” Jędrzejak z zespołu Big Cyc.

W jednym z załączników zawarto “Program ramowy festiwalu”, a w nim godzinowy harmonogram występów podzielony na sobotę oraz niedzielę (13-14 lipca). W większości miejsc widnieją napisy: “Koncert Artysty” albo “Występ Wykonawcy Kwalifikowanego”. Dopiero w niedzielnym harmonogramie odnajdujemy kilka konkretów. Według zawartych w dokumentacji zapisów między godz. 20.00 a 22.15 ma się odbyć koncert telewizyjny z udziałem 9 artystów oraz zwycięskiego “Wykonawcy Kwalifikowanego”, czyli triumfatora Jarocińskich Rytmów Młodych. “Wśród 9 artystów znajdą się m.in. Grupa Dżem i Sebastian Riedel” – czytamy. O 22.30 ma się natomiast rozpocząć występ Grupy True Colors CoverBand and DJ, który ma potrwać do północy.

Promocyjny chaos

W dokumentacji przetargowej opublikowanej na stronie JAR-u, czytamy: „Przedmiotem zamówienia jest organizacja Festiwalu Jarocin 2019 w dniach 13 i 14 lipca 2019 r.”. O ile przyjmujemy tę datę za poprawną, co innego możemy zobaczyć na stronie jarocinfestiwal.pl, na której widnieje grafika z informacją (stan na 10 kwietnia 2019 roku), że festiwal odbędzie się w dniach 12-14 lipca. Natomiast kiedy wejdziemy na fanpage Jarocin Festiwalu na Facebooku, który w poprzednich latach był jednym z ważniejszych kanałów komunikacji związanej z tym wydarzeniem, w zakładce „Informacje” widzimy adres do innej strony: jarocin-festiwal.com (stan na 10 kwietnia 2019 roku). Po kliknięciu w link, otwiera nam się strona internetowa z kilkoma recenzjami książki Grzegorza Witkowskiego „Grunt to bunt”, będącej zbiorem rozmów z artystami, których drogi skrzyżowały się w poprzednich dekadach właśnie w Jarocinie. W kolumnie po prawej stronie widnieje harmonogram spotkań autorskich. Sęk w tym, że… dotyczą one lat 2011-2013. Trudno natomiast znaleźć tam informacje dotyczące nadchodzącej edycji festiwalu. Okładki książki są również wyeksponowane na fanpage’u muzycznej imprezy zarówno w zdjęciu profilowym, jak również w grafice w tle. Próżno jednak szukać na tej stronie informacji stricte dotyczących tegorocznej edycji festiwalu bądź Jarocińskich Rytmów Młodych, które mają być integralną częścią tego muzycznego wydarzenia, a zwycięzca JRM ma wystąpić na głównej scenie festiwalu, jak miało to miejsce w poprzednich latach.

Skoro ani na stronach internetowych, których adresy ściśle odnoszą się do JF2019, ani na fanpage’u trudno znaleźć informacje dotyczące lipcowej edycji imprezy, postanowiliśmy poszukać zapisów dotyczących promocji tego wydarzenia w dokumentacji przetargowej. W paragrafie 4. „Prawa i obowiązki organizatora” (załącznik nr 2) czytamy: „W ramach przygotowań, produkcji i promocji Wydarzenia Zamawiający we własnym zakresie i na własny koszt zapewni: 15) komunikację i promocję Wydarzenia, nie obejmującą autopromocji telewizyjnej oraz obsługę dziennikarzy i dokumentowanie Wydarzenia”. Kilka akapitów niżej w „Prawach i obowiązkach Wykonawcy” czytamy: W ramach przygotowań, produkcji i promocji Wydarzenia Wykonawca we własnym zakresie i na własny koszt zapewni: 12) promocję telewizyjną Wydarzenia w ramach autopromocji Nadawcy”. Promocją mają zająć się zatem – jak wynika z dokumentacji – dwa podmioty: zamawiający, czyli Jarocińska Agencja Rozwoju oraz instytucja, która wygra przetarg.

Nasz rozmówca z jednej z firm eventowych zajmujących się organizacją podobnych imprez, zwraca jednak uwagę na coś zupełnie innego. Nie ma słowa o biletach. Nie zostały też wyszczególnione informacje dotyczące tego, jak ta promocja miałaby wyglądać. Czy chodzi o kampanię billboardową, reklamę np. w prasie, radiu bądź w internecie. Nie została także określona skala tego rodzaju promocji – wylicza.

Czekamy…

Mimo wielu informacji zawartych na niemal 40 stronach dokumentów przetargowych, nadal pozostaje wiele niewiadomych. Być może po otwarciu ofert, które mogą napływać do 15 kwietnia, przynajmniej część z nich zostanie rozwiana. Znowu pozostaje więc czekać… Można odnieść wrażenie, że właśnie słowo „czekać” jest kluczowe na obecnym etapie organizacji Jarocin Festiwalu 2019. Powtarzają je do znudzenia m.in. władze miasta. Jednak nawet do tej prośby wypada postawić pytanie: „Ile jeszcze?”.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick