Czego się spodziewać po Ostrovii w lidze?

2
To musi być zdecydowanie inny i lepszy sezon, niż runda jesienna poprzedniego, by myśleć o utrzymaniu. W Ostrovii od razu po zluzowaniu obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa wzięli się do pracy i widać już pierwsze efekty.

Już tylko dwa tygodnie pozostały do startu nowego sezonu piłkarskiego. Jedną z drużyn, dla których będzie to niezwykle ważna edycja rozgrywek, będzie Ostrovia 1909, która cudem uniknęła spadku m.in. dzięki wycofaniu się KS-u Opatówek. Kiepska dyspozycja w ostatnim sezonie sprawiła, że latem zespół prowadzony przez Marcina Kałużę musiał dużo pozmieniać w mentalności, treningu i grze, aby najbliższy sezon nie wyglądał, jak ten ostatni. – Myślę, że na mecz z Trzcianką (w 1. kolejce IV ligi – przyp. red.) będziemy może nie już optymalnie przygotowani i w optymalnym składzie, ale gdzieś blisko takiej pozycji – mówi Marcin Kałuża.

Kto widział pucharowy mecz biało-czerwonych z Victorią Ostrzeszów, ten wie, że wreszcie coś drgnęło. Monotonne treningi nastawione m.in. na zgranie doświadczonych piłkarzy z młodymi, czego brakowało w dostatecznym stopniu jesienią, wreszcie zaczynają przynosić efekt. Zapłacone w rundzie jesiennej frycowe też nie poszło na marne. – To będzie bardzo trudny sezon, zważywszy na to, że cały czas mamy wąską kadrę. Ale ci młodzi chłopacy, którzy w tamtym roku wchodzili do zespołu, w tym naprawdę muszą tworzyć jego trzon. To już widać po kilku chłopakach, że naprawdę można być z nich zadowolonym i mam nadzieję, że będą to kontynuować na jesień – wyjaśnia Marek Szymanowski, piłkarz Ostrovii.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

2 KOMENTARZE

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick