Co się dzieje w kaliskim szpitalu? Prezydent interweniuje, dyrekcja zaprasza na spotkanie

3
Prezydent Kalisza Krystian Kinastowski wystosował w imieniu mieszkańców oświadczenie i wysłał pismo do szefa NFZ-u oraz marszałka województwa wielkopolskiego. W dokumentach odniósł się do niepokojących informacji na temat funkcjonowania kaliskiego szpitala, które do niego dotarły. Przedstawiciele lecznicy po trzech dniach odpowiedzieli pisemnie i zaprosili włodarza na spotkanie oferując przy okazji fotorelację z wizyty. Zarzucili mu też "nieobiektywną narrację" i "wyłącznie polityczne zaangażowanie".

#WaszDobrySzpital to hashtag, pod którym publikowane są posty na fanpage’u Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Perzyny w Kaliszu. Przedstawiciele placówki opisują nowe przedsięwzięcia, chwalą się udanymi operacjami i zabiegami, dzielą się ciekawostkami dotyczącymi medycyny i zdrowego stylu życia, publikują oferty pracy, chwalą się pozytywnymi opiniami pacjentów korzystających z usług szpitala.

Oprócz tych pozytywnych aspektów, coraz częściej w ostatnim czasie gromadzą się nad placówką ciemne chmury. Tak przynajmniej wynika z relacji prezydenta Kalisza Krystiana Kinastowskiego, który wydał oświadczenie. Odniósł się w nim do tematów związanych z funkcjonowaniem szpitala na podstawie opinii osób, które – jak wynika z treści – miały okazję korzystać z usług placówki.

Skargi mieszkańców

W piśmie opublikowanym na oficjalnej stronie miasta włodarz zaznaczył, że jego działania są odpowiedzią na głosy dochodzące do niego od mieszkańców Kalisza, „ale też okolicznych miejscowości”, którzy poinformowali go – jak podkreślił – „o problemach z dostępnością usług medycznych, brakach personelu czy budzących zastrzeżenia warunkach udzielania pomocy”.

„Sygnały, nie tylko od pacjentów i ich rodzin, ale również od personelu »okrąglaka«, były coraz bardziej niepokojące. I nasiliły się w ostatnich tygodniach. Mieszkańcy informują mnie o możliwości zamknięcia oddziałów, odwoływaniu zabiegów czy nawet odmowie pomocy medycznej” – napisał w oświadczeniu.

Prezydent Kinastowski podkreślił, że to nie miasto, ale samorząd wojewódzki, na czele którego stoi Marszałek Województwa Wielkopolskiego Marek Woźniak, jest organem zarządzającym tą placówką. Mimo tego zdecydował się interweniować w imieniu mieszkańców Kalisza i okolic. „W pierwszej połowie lipca wystosowałem do Marszałka Województwa Wielkopolskiego – jako organu prowadzącego – list z prośbą o zorganizowanie w Kaliszu spotkania w sprawie funkcjonowania kaliskiego szpitala. Dobro pacjentów, ratowanie życia i zdrowia to nie jest tylko wewnętrzna sprawa szpitala, ale jeden z priorytetów dla nas wszystkich” – podkreślił włodarz.

Jak zaznaczył w kolejnej części oświadczenia, spotkał się z „brakiem należytej reakcji”. Do tego doszły kolejne – jak to ujął – „niepokojące sygnały”. Sprawą kaliskiego szpitala postanowił więc zainteresować też prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, aby ten zweryfikował „dalszą możliwość realizacji kontraktów na usługi medyczne przez tę placówkę”. Otrzymałem już zapewnienie, że temat ten, zgodnie z właściwością merytoryczną oddziału, będzie rozpoznany przez Wielkopolski Oddział Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia”. Tak wynika też z pisemnej odpowiedzi, którą otrzymał Krystian Kinastowski i którą załączył do oświadczenia.

Jak podkreślił w opublikowanym stanowisku, niedopuszczalnym jest, aby największe miasto w regionie miało „coraz gorzej funkcjonujący i coraz bardziej okrajany ze swojej działalności szpital”. „To, co obecnie dzieje się w »okrąglaku«, to zaprzepaszczenie wielu lat budowania renomy i prestiżu Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Perzyny i oddanie pola innym, mniejszym szpitalom powiatowym” – zaznaczył.

Co nie funkcjonuje w kaliskim szpitalu?

W piśmie skierowanym przez prezydenta Kalisza do prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Filipa Nowaka włodarz zdradził więcej szczegółów dotyczących skarg od mieszkańców związanych z funkcjonowaniem szpitala. „Mieszkańcy obawiają się, że kolejne oddziały będą zamykane, a pacjenci nie będą mieli dostępu do opieki medycznej. Docierają do mnie zgłoszenia, że nie funkcjonuje – z powodów kadrowych – część oddziału kardiologicznego. Podobno są plany zamknięcia chirurgii naczyniowej, a z powodu ograniczenia dni operacyjnych planowane zabiegi nie są realizowane w ustalonym wcześniej terminie” – napisał.

Jak podkreślił, z informacji, które dotarły do prezydenta wynika, że „częstą sytuacją jest brak lekarzy na dyżurach na poszczególnych oddziałach”. Tym tematem też postanowił zainteresować prezesa NFZ-u, ale to nie wszystko. Szpitalny Oddział Ratunkowy nie udziela pomocy dzieciom i niepełnoletniej młodzieży. Rodzice młodych pacjentów, także w sytuacjach nagłych, odsyłani są do szpitali w innych, mniejszych ośrodkach” – dodał.

Zarówno władze Kalisza, jak i mieszkańcy tego miasta czekają na odpowiedź z Narodowego Funduszu Zdrowia i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.

Szpital odpowiedział trzeciego dnia po publikacji oświadczenia

Kilka godzin publikacji oświadczenia przez prezydenta Krystiana Kinastowskiego portal wlkp24.info skontaktował się z rzecznikiem szpitala, aby poprosić o komentarz w tej sprawie. W rozmowie telefonicznej usłyszeliśmy od rzecznika, że przedstawiciele placówki przygotowują pisemną odpowiedź. Opublikowano ją na fanpage’u szpitala w czwartek przed południem.

W treści posta już w pierwszych zdaniach autorzy odpowiedzi zasugerowali, że włodarz – jak zostało to napisane – „nie posiada merytorycznych informacji na temat bieżącej działalności placówki”. Stojący na czele samorządowych struktur Kalisza prezydent Kinastowski został zaproszony na „pilne” spotkanie, które ma się odbyć na terenie lecznicy. „Sytuacja w #szpitalKalisz nie jest taka, jak próbuje narzucić Pan w swojej nieobiektywnej narracji. Szpital w ciągu 3 lat zrealizował program naprawczy, którego istotą było nie tylko wyeliminowanie uniemożliwiającej sprawne funkcjonowanie straty finansowej, ale przede wszystkim usprawnienie szeregu procesów medycznych i organizacyjnych. Kaliszanie, wbrew temu co Pan twierdzi, chcą się leczyć w naszej jednostce” – zaznaczyli w oświadczeniu przedstawiciele szpitala.

Autorzy odpowiedzi przytoczyli też liczby przedstawiające wysokość wsparcia finansowego płynącego do szpitala z budżetu samorządu wojewódzkiego. Jak można przeczytać w odpowiedzi, w minionym roku było to 15 704 947 zł, a w obecnym kwota sięgnęła 16 343 729 zł. Przedstawiciele szpitala wrzucili też kamyczek do ogródka prezydenta Kalisza, który – jak zostało to napisane – ma duże pole do popisu w kwestii funkcjonowania POZ-ów. „#szpitalKalisz od wielu lat nagłaśnia przypadki pacjentów, którzy nie znaleźli właściwej pomocy w gabinetach POZ i na zasadzie odesłania są kierowani do SOR, bo „tam muszą się wami zająć”. SOR jest jednostką Systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego i zgodnie z obowiązującymi przepisami winien zajmować się pacjentami w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. Tak jednak nie jest i duża część pacjentów trafia do SOR, bo w gabinetach POZ nie była w stanie uzyskać pomocy” – napisano dalej. Zarzucono też prezydentowi Kalisza „wyłącznie polityczne zaangażowanie”.

Na koniec ponowiono zaproszenie do szpitala, gdzie Krystian Kinastowski ma mieć możliwość spotkania się z dyrekcją, aby uzyskać szczegółowe informacje na temat funkcjonowania tej placówki. „Liczymy też na to, że uzyskaną wiedzą podzieli się Pan z Kaliszanami równie chętnie, jak swoimi obawami, na swoim profilu facebookowym. Oprócz odpowiedzi na nurtujące Pana pytania, zapewniamy też fotorelację z Pańskiej wizyty w #szpitalKalisz. Jesteśmy przekonani, że ze względu na wagę tematu, skorzysta Pan niezwłocznie z naszego zaproszenia – Kaliszanie na Pana liczną” – dodano w oświadczeniu.

Pełna treść oświadczenia Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Perzyny w Kaliszu (pisownia oryginalna):

Szanowny Panie Krystianie Kinastowski – Prezydencie Kalisza.
Doceniamy troskę, a tym bardziej zainteresowanie sytuacją w #szpitalKalisz. Biorąc pod uwagę, że Pański niepokój jest duży i nie posiada Pan merytorycznych informacji na temat bieżącej działalności naszej placówki, z pewnością skorzysta Pan z pilnego zaproszenia na spotkanie w #szpitalKalisz. Dyrektor #szpitalKalisz dwa razy przedstawiał na sesji Rady Miasta Kalisza informacje na temat jednostki niejako przy okazji podziękowań za przekazane środki finansowe, zawsze zapraszając Komisję Zdrowia czy Radnych aby takowa odbyła się w #szpitalKalisz -⁠ bo to dobre praktyki. Takie, jak widać bardzo potrzebne spotkanie odbyło się niestety tylko jeden raz trzy lata temu, a na kolejne zaproszenia ani Prezydent Miasta, ani Radni nie zareagowali.

Sytuacja w #szpitalKalisz nie jest taka, jak próbuje narzucić Pan w swojej nieobiektywnej narracji. Szpital w ciągu 3 lat zrealizował program naprawczy, którego istotą było nie tylko wyeliminowanie uniemożliwiającej sprawne funkcjonowanie straty finansowej, ale przede wszystkim usprawnienie szeregu procesów medycznych i organizacyjnych. Kaliszanie wbrew temu co Pan twierdzi chcą się leczyć w naszej jednostce. Za okres styczeń – lipiec tego roku wykonaliśmy kontrakt na poziomie 110 %. Nie da się wygenerować tak potężnego przekroczenia kontraktu w tak krótkim czasie, w jednostce której mieszkańcy nie ufają i uciekają leczyć się gdzie indziej. To rażące nadużycie z Pana strony, które, co haniebne godzi we wspólny wysiłek i nieprzeciętne zaangażowanie pracowników tego Szpitala. Koronnym potwierdzeniem wzorcowości naszej jednostki jest usilne dążenie Akademii Kaliskiej do utworzenia w #szpitalKalisz zaplecza klinicznego dla nowo tworzonego wydziału lekarskiego. List intencyjny w tej sprawie został już podpisany.

Istotne znaczenie ma też zaangażowanie Samorządu Województwa Wielkopolskiego jako podmiotu tworzącego, który na bieżąco wspiera finansowanie inwestycji naszej placówki. Wystarczyć wspomnieć o minionym roku, gdzie wartość wspieranych zadań opiewała o kwotę 15 704 947 zł. W tym roku wartość dotacji wynosi 16 343 729 zł.

#szpitalKalisz i jego zespół ma bardzo duży potencjał do jeszcze lepszego rozwoju. Nie naprawimy jednak błędów systemowych wpływających na kształt funkcjonowania całości ochrony zdrowia. Miasto, natomiast, na swoim odcinku ma, duże pole do popisu. W zakresie funkcjonowania POZ, gdzie w większości przypadków lekarze rodzinni są dzierżawcami pomieszczeń należących do Miasta Kalisza ma Pan wymierny wpływ na funkcjonowanie tych jednostek. Potrzeba tylko chęci i realnego, a nie wyłącznie politycznego zaangażowania.

#szpitalKalisz od wielu lat nagłaśnia przypadki pacjentów, którzy nie znaleźli właściwej pomocy w gabinetach POZ i na zasadzie odesłania są kierowani do SOR, bo „tam muszą się wami zająć”. SOR jest jednostką Systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego i zgodnie z obowiązującymi przepisami winien zajmować się pacjentami w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. Tak jednak nie jest i duża część pacjentów trafia do SOR, bo w gabinetach POZ nie była w stanie uzyskać pomocy. Na nic zdały się kampanie prowadzone przez Szpital pt. „SOR-RY tu ratuje się życie”, sytuacja w tym zakresie nie zmienia się od wielu lat. Przerzucanie ciężaru leczenia z POZ do SOR to bardzo wielki problem, bo w skrajnych wypadkach może skutkować tym, że pacjent, który rzeczywiście potrzebuje pomocy, na czas jej nie otrzyma.

Panie Prezydencie, Dyrekcja #szpitalKalisz chętnie i na miejscu udzieli Panu wszelkich informacji, które – mamy nadzieję – rozwieją Pańskie niepokoje. Liczymy też na to, że uzyskaną wiedzą podzieli się Pan z Kaliszanami równie chętnie, jak swoimi obawami, na swoim profilu facebookowym. Oprócz odpowiedzi na nurtujące Pana pytania, zapewniamy też fotorelację z Pańskiej wizyty w #szpitalKalisz. Jesteśmy przekonani, że ze względu na wagę tematu, skorzysta Pan niezwłocznie z naszego zaproszenia – Kaliszanie na Pana liczą.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

3 KOMENTARZE

  1. Szpital to głęboka komuna. Lekarzom na oddziale urologicznym wydaje się, że są Bogami a pacjenci traktowani są jak przedmiot. Panuje dezinformacja a lekarz zapytany o cokolwiek zbywa pacjenta lub podsuwa papiery do podpisania nie informując, że zabieg będzie robiony w znieczuleniu ogólnym. Nie polecam.

    • W pełni się z tym zgadzam , lekarze na urologii to królowie , tak było i jest od lat , poziom leczenia bardzo niski , totalna masówka , kolejny ordynator , który nie potrafi tego okiełznać .

  2. Nie tylko w okrąglaku ale podlegającym pod ten inne oddziały ,miałam okazję być na zakaźnym na Toruńskiej przeszłam tam koszmar i opròcz remontu samego budynku powinno wyremontować też personel bo tak zostałam potraktowane ,pielęgniarkom nic sié nie chce opròcz obelg ,jak zadzwoni pacjent w nocy to się słyszy po co wydzwania przecież ona śpi ,inna faszeruje Relanium lub innym lekiem aby jej nie zawracać głowy bez zgody pacjenta , no i głòwna z tatuażem leżysz i nie masz możliwości aby podała miskę z wodą czy zmianę pościeli ,usłyszałam ona sobie ręce ponadrywa to sobie wstań i sobie zròb ,miałam założone dojście centralne w ktòrym wyrwała szwy a mało brakowało a i dren też by poszedł ,.leżysz i w barłogu brudnym i możesz liczyć ewentualnie na pomoc w podaniu wody jednej z salowych albo przez pacjenta, na jedno od tego personelu można liczyć to na stek obelg i olewke. ,nic nie powiedziałam że jestem pielęgniarką ale to co tam przeszłam to koszmar ,pielęgniarki ktòre nigdy nie powinny być w tym zawodzie ,a od pani ordynator dostałam dobrą radę skoro jestem gruba to powinnam sobie zrobić operację i założyć Bałon i wtedy nie będę żreć .,ot uprzejmość ,opròcz remontu budynku jeszcze remont personelu a szczegòlnie pielęgniarek ,przetransportowali mnie do Ostrowa gdzie zajęli mną się a zaczęli na moją prośbę od pożądanego prysznica i oglądnięciu w jakim stanie jest moja skòra i osoba ,trafiłam do szpitala z zakaźnego do. Ostrowa z piekła do spokoju gdzie zajmują się pacjentem ,a nie traktować w zakaźnym człowieka jak Natrętne Gòwno.nigdy tak jako pielęgniarka nie potraktowałam bym tak chorego człowieka ,jak widać to. Nie jedno zażalenie .remont przyda się wszystkiego nie tylko budynku.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick