„Ciągłe rozgrywki personalne, intrygi” – wiceburmistrz Kaźmierczak odchodzi ze stanowiska

13
Robert Kaźmierczak, zastępca burmistrza Jarocina odchodzi ze stanowiska. Fotel zastępcy włodarza będzie zajmował do końca maja. Swoją decyzję tłumaczy "wyniszczającą atmosferą", która od kilkunastu miesięcy ma panować w urzędzie. W kuluarach od dawna mówiło się o konflikcie między Kaźmierczakiem, a Bartoszem Walczakiem, pierwszym zastępcą burmistrza Pawlickiego.

Jarocińskie media informują, że o odejściu Kaźmierczaka mówiło się już od dawna. W końcu na biurko burmistrza Jarocina trafiła rezygnacja drugiego zastępcy ze stanowiska. W dokumencie można przeczytać wiele emocjonujących słów, które tylko potwierdzają konflikt z wiceburmistrzem Walczakiem. – Nigdy nie przypuszczałem, że pojawienie się jednej osoby może tak wiele zmienić w funkcjonowaniu urzędu, a nawet szerzej, w jarocińskim samorządzie. Ciągłe rozgrywki personalne, intrygi, podjudzanie, posługiwanie się kłamstwem, nieszczerość, niedotrzymywanie umów, ciągła zmienność opinii zależnych od sytuacji i rozmówców, przerzucanie odpowiedzialności na inne osoby za podjęte przez siebie decyzje i działania, próby ingerowania w kompetencje dyrektorów szkół w zakresie prowadzenia polityki kadrowej, wypytywanie o sprawy osobiste współpracowników nie mające żadnego związku z pracą. Takie zachowania w miejscu pracy i w związku z pełnioną funkcją stały się niemalże codziennością –  czytamy w dokumencie.

Kaźmierczak jednocześnie informuje, że do końca będzie zaangażowany w dwa projekty, na które udało się pozyskać unijne dofinansowanie.

Z Urzędem Miejskim w Jarocinie jest związany od 2002 roku. W 2011 roku, gdy wybory samorządowe wygrał Stanisław Martuzalski, Kaźmierczak zajął funkcję dyrektora Wydziału Kultury w Poznaniu. Gdy za stery wrócił Adam Pawlicki, samorządowiec zajął fotel jego drugiego zastępcy.

TREŚĆ OŚWIADCZENIA: 

„Szanując wyłączne prawo Burmistrza do dobierania sobie współpracowników, podjąłem decyzję o złożeniu wniosku o odwołanie mnie z funkcji zastępcy burmistrza i zakończenie pracy w urzędzie miejskim 31 maja. Kilka dni temu usłyszałem od Burmistrza słowa o tym, jak bardzo jest zmęczony trwającym konfliktem między jego zastępcami. Przyznałem, że atmosfera panująca od kilkunastu miesięcy w urzędzie miejskim jest wyniszczająca.

Przez lata pracy w samorządzie zwykle dane mi było współpracować z osobami, dla których najważniejsze były interesy gminy i jej mieszkańców, efekty solidnej pracy oraz budowanie zespołu ludzi mających do siebie zaufanie i szacunek. W listopadzie 2018 roku odbyły się wybory samorządowe. Po wygranej burmistrz zaprosił mnie do dalszej współpracy, ale dokonał też zmiany na funkcji swojego I zastępcy.

Nigdy nie przypuszczałem, że pojawienie się jednej osoby może tak wiele zmienić w funkcjonowaniu urzędu, a nawet szerzej, w jarocińskim samorządzie. Ciągłe rozgrywki personalne, intrygi, podjudzanie, posługiwanie się kłamstwem, nieszczerość, niedotrzymywanie umów, ciągła zmienność opinii zależnych od sytuacji i rozmówców, przerzucanie odpowiedzialności na inne osoby za podjęte przez siebie decyzje i działania, próby ingerowania w kompetencje dyrektorów szkół w zakresie prowadzenia polityki kadrowej, wypytywanie o sprawy osobiste współpracowników nie mające żadnego związku z pracą. Takie zachowania w miejscu pracy i w związku z pełnioną funkcją stały się niemalże codziennością. Nie będę opisywał ich w szczegółach czy przykładami. Koń jaki jest, każdy widzi. Serdeczne witanie się, poklepywanie po plecach, szerokie uśmiechy stanowią jedynie elementy uprawianej gry pozorów. Kilkukrotnie miałem okazję powiedzieć to prosto w twarz autorowi tych działań, również w obecności innych pracowników urzędu wikłanych w kolejne nieporozumienia i konflikty. Namawiałem do zmiany zachowań. Spływało, jak po kaczce. Nigdy wcześniej nie musiałem współpracować z kimś, kto tak wiele czasu poświęcałby na zapewnianie sobie dostępu do ucha burmistrza, aby wskazywać wymyślonych „wrogów” i „konspiratorów” oraz podważać zaufanie Szefa do współpracowników.

Te działania prowadzone przez kilkanaście miesięcy powodowały niszczenie dobrych relacji między pracownikami urzędu i gminnych instytucji, a także między nimi a Burmistrzem, generowały nieporozumienia i konflikty, psuły atmosferę, powodowały chaos i dezorganizowały pracę. Psuły też moje relacje z Burmistrzem, powodując nieufność, a w konsekwencji ograniczanie moich kompetencji. Jestem tym zmęczony. Burmistrz przyznał, że jest zmęczony mną przychodzącym z pretensjami i trwającym konfliktem między jego zastępcami. Jestem świadomy, że nie mam najłatwiejszego charakteru i pewnie nie tylko Burmistrzowi nie zawsze się ze mną dobrze współpracowało. Zawsze starałem się jednak rozmawiać z Szefem szczerze, mówić to, co myślę, przedstawiać moje opinie, nawet, jeśli różniły się od jego. Cenił to.

W piątek porozumieliśmy się co do formy i czasu zakończenia mojej pracy w urzędzie miejskim. Złożyłem wniosek o odwołanie mnie z funkcji zastępcy burmistrza i zakończenie pracy w urzędzie 31 maja.

Do końca maja będę starał się pracować tak, jakby nic się w piątek nie wydarzyło. Będę w pełni zaangażowany w dwa projekty, na które udało się pozyskać spore dotacje unijne: zielony projekt obejmujący parki i zieleń przyuliczną oraz gminno-muzealny, zakładający remont wnętrz Pałacu Radolińskich, zbudowanie tam nowej wystawy stałej poświęconej historii Ziemi Jarocińskiej, sali koncertowej i studia nagrań. W marcu ruszy budowa amfiteatru, a chwilę później zacznie się wielka inwestycja w Parku Radolińskich (przebudowa nawierzchni alei, nasadzenia drzew, krzewów, bylin, montaż nowych ławek, koszy, urządzenie pałacowego tarasu). W piątek, dzięki zaangażowaniu dyrektorki i nauczycielek ze Szkoły Podstawowej nr 4 i pracownic wydziału oświaty złożyliśmy wniosek o środki unijne na kolejny projekt, tym razem edukacyjny, skierowany do jarocińskich podstawówek. Pracujemy nad przygotowaniem dokumentacji i opracowań, które są podstawą do starań o ponad 40 mln złotych z tzw. funduszy norweskich w ramach programu „Rozwój lokalny”. Mam nadzieję, że w najbliższych tygodniach przyjdzie dobra informacja i uda się pozyskać pieniądze na przebudowę ulic Wojska Polskiego – Poznańskiej (z trzema rondami), Kasztanowej, Do Zdroju, Wrzosowej, Maratońskiej i „sklejenie” parku ze starówką.

Dzięki decyzjom Burmistrza Adama Pawlickiego miałem i mam wielką przyjemność i zaszczyt pracować przy tych zadaniach z różnymi zespołami ludzi niezwykle zaangażowanych w sprawy Jarocina. To musi się udać, bez względu na skład personalny w jarocińskim samorządzie. Jarocin jest dla mnie najważniejszy i takim pozostanie.”

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

13 KOMENTARZE

  1. 31
    11

    Brawo Robert! Właśnie tak należy postąpić, gdy atmosfera w pracy jest do …. kitu. Sam tego doświadczyłem, więc wiem, o czym piszę. Pozdrowienia.

  2. 15
    7

    Tak mi się wydaje, że Pan dostał od Pana Walczaka to samo co Pan praktykowal w niektórych przypadkach, to tylko karma wróciła. Tak jak Pan nie podam konkretnych przypadków, chociaż mogła bym podać.

  3. 12
    8

    Brawo, Panie Burmistrzu ! Wielki szacun ! Bardzo dobra decyzja !
    Jeżeli w urzędzie została wytworzona atmosfera, która nie sprzyja utrzymaniu pewnego poziomu kultury dyskusji i współpracy, to najlepszym wyjściem jest rezygnacja ze stanowiska. Także dlatego, żeby nie być kojarzonym z poczynaniami i decyzjami, które chluby nie przynoszą i żeby nie być wikłanym w paskudne gierki. Jeszcze raz brawo !

  4. 11
    9

    Jeżeli Pawlicki ma j..a to natychmiast wyrzuci Walczaka a Kazmierczaka poprosi o wycofanie rezygnacji. A Kaźmierczak powinien iść do nieba, że tak długo wytrzymał z Pawlickim.

  5. 11
    2

    Biedny Robert on taki dobry a kłody mu pod nogi rzucali….cała burmistrzowska trójka to patologia….zachowaj resztki honoru (jeżeli go masz) i odejdź….na kelnera i pisarza też przyjdzie czas

  6. Nie tylko osobiste animozje ale także miedzy innymi nieudolność przy organizacji festiwalu doprowadziły tego pana do ostatecznej rezygnacji z urzędu. Karma wraca.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick