Zgłosiła kradzież. Chciała sprawdzić, jak działają organy ścigania…

1
26-latka odpowie za zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie oraz składanie fałszywych zeznań. Kłopotów przysporzyła jej ciekawość, jak działają organy ścigania. Chcąc ją zaspokoić powiadomiła mundurowych o kradzieży telefonu, do której tak naprawdę... nie doszło.

26-latka poinformowała policjantów o kradzieży jej telefonu, który był wart 4 tysiące złotych. Z jej zeznań wynikało, że do przestępstwa miało dojść na jednym z placów zabaw w miejscowości Kobyla Góra w powiecie ostrzeszowskim. Nieznany sprawca miał wykorzystać jej nieuwagę i z ławki wziąć torebkę typu nerka i zabrać telefon oraz 100 złotych. Następnie miał uciec do pobliskiego lasu.

Prawda okazała się jednak zupełnie inna. – Prowadzący postępowanie policjanci skontaktowali się telefonicznie z kobietą z prośbą o spotkanie. We wskazanym miejscu na podstawie prokuratorskiego postanowienia o żądaniu wydania rzeczy, 26-latkę poproszono o dobrowolne wydanie telefonu oraz torby typu nerka. Kobieta wydała wskazane przedmioty, po czym została zatrzymana i doprowadzona do ostrzeszowskiej komendy celem wykonania dalszych czynności – informuje asp. Magdalena Hańdziuk, oficer prasowy KPP w Ostrzeszowie.

Kobieta tłumaczyła się, że chciała zobaczyć jak w takim przypadku działają organy ścigania. W dniu składania zawiadomienia celowo nie podała policjantom numerów identyfikacyjnych  urządzenia, aby utrudnić im podjęte czynności. – Oświadczyła również, że w związku z tym, że telefon był ubezpieczony złożyła wniosek do firmy ubezpieczeniowej o wypłatę odszkodowania z tytułu kradzieży telefonu, które jednak nie zostało jej wypłacone – dodaje asp. Hańdziuk.

Kobiecie postawiono zarzuty. Przyznała się do winy.

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

1 KOMENTARZ

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick