„Wybory nie mogą się odbyć!” – lokalni parlamentarzyści i ich głos w sprawie wyborów

4
Najpierw pomysł głosowania korespondencyjnego dla osób powyżej 60. roku życia i tych przebywających na kwarantannie. Teraz partia rządząca zaproponowała taką formę głosowania dla wszystkich obywateli. Opozycja grzmi, że wybory w ogóle nie powinny się odbyć. Z kolei Prawo i Sprawiedliwość uważa, że do 10 maja obecna sytuacja może się zmienić.

Opozycja grzmi, że rozwiązania wprowadzone przez Prawo i Sprawiedliwość to łamanie kodeksu wyborczego i „dążenie po trupach do wygranej”. – Oczywistym jest, że termin wyborów prezydenckich powinien zostać przesunięty. Argument pierwszy to życie i zdrowie Polaków. Mamy pandemię koronawirusa. To rząd PiS wprowadza liczne ograniczenia, a nagle za kilka tygodni mamy się wszyscy spotkać w lokalu wyborczym. Argument drugi jest taki, że te wybory nie będą uczciwe. Jedyną osobą, która w tej chwili może prowadzić kampanię wyborczą, jest obecny prezent, a pozostali kandydaci zostali tej możliwości pozbawieni – stwierdza Jarosław Urbaniak, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Lewica stoi na stanowisku, że wybory prezydenckie, które zaplanowane zostały na 10 maja, nie powinny się odbyć. Według tej opcji politycznej są dwa źródła zagrożeń. – Po pierwsze to zdrowie i życie naszych obywateli i obywatelek, które jest w tym czasie zagrożone. Po drugie to sprawa organizacyjno-techniczna, czyli samorządy, na których ciąży obowiązek zorganizowania wyborów. Dzisiaj zgłaszają się do nas – parlamentarzystów – z dramatycznym apelem, że nie uda się im tego zorganizować – wyjaśnia Karolina Pawliczak, posłanka Lewicy.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz o wyłudzaniu, szpital o pomocy, czyli spór wokół koronawirusa

Zdanie Koalicji Obywatelskiej oraz Lewicy popiera poseł Andrzej Grzyb z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jego zdaniem w obecnej sytuacji nie ma warunków do przeprowadzenia wyborów tak, aby mogły się one odbyć zgodnie z ich zasadami. – Potrzebna jest rychła decyzja o przesunięciu terminu wyborów. Wszystkie warunki są spełnione do tego, żeby wprowadzić jeden ze stanów nadzwyczajnych, np. stan klęski żywiołowej i wtedy nie trzeba poszukiwać żadnych innych rozwiązań w charakterze formalno-prawnym. Z jednej strony powinniśmy dbać o zdrowie i samopoczucie osób, które miałyby zasiąść w komisjach wyborczych, a z drugiej strony dać prawo wszystkim Polakom, którzy chcą wziąć udział w wyborach i żeby mogli to zrobić bez poczucia zagrożenia – mówi portalowi wlkp24.info Andrzej Grzyb.

Gniew i wzburzenie opozycji uspokaja Katarzyna Sójka, posłanka Prawa i Sprawiedliwości, której zdaniem to sytuacja epidemiologiczna będzie kluczowa w podejmowaniu ostatecznej decyzji. – Do wyborów jest jeszcze sporo czasu, bo ponad sześć tygodni, a sytuacja epidemiologiczna jest tak dynamiczna, że trudno przewidzieć, co się wydarzy za tydzień lub za dwa tygodnie. Myślę, że do czasów wyborów może się sporo zmienić, włącznie z ich terminem. Najważniejsze jest to, żeby skupić się na tym, co jest teraz, dołożyć wszelkich starań, by przestrzegać tych ograniczeń, które zostały na nas nałożone. Cel jest wspólny: to dobro naszego społeczeństwa, nasze życie i zdrowie – informuje Katarzyna Sójka.

Sejm przegłosował zmiany w kodeksie wyborczym w nocy z 27 na 28 marca. Według nich osoby będące na kwarantannie oraz te po 60. roku życia będą miały możliwość oddania swojego głosu korespondencyjnie. Zdaniem specjalistów wprowadzanie takich zmian to łamanie kodeksu wyborczego, a także orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Mówią one, że „zmian prawa wyborczego nie można dokonywać później niż na pół roku przed wyborami”.

Prawo i Sprawiedliwość planuje wprowadzić kolejne zmiany. Teraz możliwość głosowania korespondencyjnego mają mieć wszyscy obywatele, a lokale wyborcze mają nie zostać w ogóle utworzone. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli we wtorek w Sejmie projekt ustawy w tej sprawie. Sejm ma się nim zająć 3 kwietnia (piątek).

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

4 KOMENTARZE

  1. 15
    5

    problem polega na tym że, w kasie państwa nie ma grosika jesteśmy bankrutem przez to kupowanie sobie przez pis elektoratu
    żeby wyjść z tej sytuacji wg. Kaczyńskiego wybory muszą się odbyć w maju bo dłużej nie można czekać z odebraniem przywilejów 500+ a to w tej chwili główne obciążenie które można odebrać jeśli wybory się nie odbędą to będą to ostatnie podrygi pisu . Elektoratowi pisu w końcu oczy się otworzą .

    • 5
      4

      Na ministra finansów ! Piniędzy nie ma i nie będzie ! Juz jeden taki był. Nie bądź jego ptymitywną kopią !

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick