Wojna oczami ukraińskiego dziennikarza: „Dla nas Rosjanie nie istnieją. Są Raszystami”

0
Rosjanie dla nich nie istnieją. Są Raszystami - mówi ukraiński dziennikarz stacji telewizyjnej "Ukraina" w rozmowie z portalem wlkp24.info. Tylko w taki sposób nazywają ludzi, którzy nie sprzeciwiają się agresji Rosji na Ukrainę. Zobacz rozmowę z Vitalijem Lytvynem, która jest drugą częścią krótkiego cyklu o wojnie w tym kraju widzianej oczami osób, które tam są lub były.

ZOBACZ PIERWSZĄ CZĘŚĆ ROZMÓW O OGARNIĘTEJ WOJNĄ UKRAINIE

Vitalij Lytvyn jest dziennikarzem ukraińskiej stacji telewizyjnej. Podobnie jak jego koledzy z redakcji oraz innych mediów, z dnia na dzień stał się korespondentem wojennym. Nie musiał wyjeżdżać do kraju ogarniętego konfliktem zbrojnym. Działania wojenne rozpoczęły się w jego ojczyźnie, kiedy Rosjanie – a właściwie Raszyści – zaatakowali jego kraj wymyślając sobie do tego pretekst nie mający pokrycia w prawdzie.

Raszyści – tak mówi się o Rosjanach w Ukrainie. To bardzo popularne określenie, które można usłyszeć niemal wszędzie. – Po 24 lutego Rosjanie dla nas nie istnieją. Od tego momentu wszystkich nazywamy Raszystami – mówi w rozmowie z portalem wlkp24.info opisując wydarzenia dziejące się w jego ojczyźnie. Ukraińcy nie mogą pojąć, jak obywatele tego największego terytorialnie kraju na świecie mogą nie sprzeciwiać się działaniom Władimira Putina. Przywódcy Federacji Rosyjskiej z imienia i nazwiska nie wymienia, choć doskonale wiadomo o kogo chodzi: – Tylko jeden człowiek na świecie wie, kiedy to wszystko się skończy. Tylko jeden człowiek – odpowiada na pytanie o możliwe zakończenie tej niechcianej wojny, w której każdego dnia giną setki ludzi, niszczone są domy, szpitale, szkoły, przedszkola.

Ukraińcy czekają na większe dostawy broni z Zachodu. Bez nich będzie trudno powstrzymywać dalsze zapędy Raszystów. Nasi sąsiedzi bronią się jak mogą i czym mogą chcąc odeprzeć napór wrogiej armii. Ludzie starają się wrócić do normalności na terenach, które nie są okupowane. Jak mówią – muszą ratować gospodarkę. Jednak życie w takim kraju to loteria. Nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie spadnie rakieta zabijając bezbronnych cywili.

Upływa 130. dzień wojny. Żaden z Ukraińców nie wie, kiedy to się skończy. Każdy chciałby, żeby jak najszybciej.

Posłuchaj rozmowy z Vitalijem Lytvynem w załączonym wyżej materiale wideo.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick