Takiego zlotu w Ostrzeszowie jeszcze nie było [ZDJĘCIA]

4
Fot. Anna Ławicka
Jakub Ławecki i Marcin Ambroziak - organizatorzy I Zlotu Pojazdów Zabytkowych i Klasycznych, który 3 maja odbył się w Ostrzeszowie, mogą być zadowoleni. Ich pomysł okazał się "strzałem w dziesiątkę". Przez kilka godzin parking przy ul. Kaliskiej "pękał w szwach". Do Ostrzeszowa zjechało ponad 70 pojazdów. Niektóre z nich próżno na co dzień zobaczyć na drogach. Chętnych do podziwiania, było sporo. Bez wątpienia, to była udana impreza.

To pierwsza tego typu impreza w Ostrzeszowie. Pierwsza, ale na pewno nie ostatnia, bo takiej frekwencji nie spodziewali się nawet jej organizatorzy. “Maluchy”, fiaty 125p, wartburgi, trabanty, uazy, audi, mercedesy, a także MZ-ki czy WSK, to tylko niektóre z pojazdów, które można było podziwiać podczas imprezy.

Najstarsze z aut, które uczestniczyły w zlocie, pochodziło z 1930 roku. Poczciwy i zadbany peugeot zrobił na oglądających niesamowite wrażenie. Jego właściciel – Przemysław Nowak z Ostrzeszowa, przyznał, że kupił go w dobrym stanie. Auto potrzebowało jedynie drobnego remontu.

Nie dało się również przejść obojętnie obok zielonego wartburga, który należy do Bartosza Sygo z Ostrzeszowa, który także jest ogromnym fanem starej motoryzacji i chętnie bierze udział w zlotach. – To autko ma już 34 lata, kupiłem je od znajomego i jeżdżę nim już osiem lat. Jak dotąd nie miałem z nim żadnych problemów, nie potrzebował też remontu – powiedział Bartosz.

Najwięcej było fiatów 126p. – Te samochody mają swoją historię – podkreśla portalowi wlkp24.info Dariusz Pawełka z miejscowości Chlewo. Mężczyzna przyjechał na zlot czerwonym “maluchem” z 1993 roku. – Praktycznie nie musiałem przy nim nic robić, kupiłem go w takim stanie, w jakim jest teraz, założyłem tylko felgidodał.

Miłośnicy starych motocykli również mogli znaleźć coś dla siebie – odrestaurowana WSK, MZ, czy Junak przyciągały wzrok mieszkańców.

Podczas imprezy nie zabrakło konkursów – a były to m.in. przeciąganie malucha czy wymiana koła na czas.

Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i za to należą im się ogromne brawa!

redaktor wlkp24.info
anna.lawicka@tvproart.pl

4 KOMENTARZE

  1. Mój ojciec miał Syrenę 104 gdzie drzwiami można było podczas jazdy kury łapać. Potem pojawił się Wartburg to już była prawdziwa limuzyna.

  2. Moi rodzice mieli Ładę 2107 1300S rocznik 1986, sprowadzona po wypadku z Belgii w 1991.
    To był najgorszy rzęch, jakiego mogli Oni kiedykolwiek kupić!

    • Ruskie auto sprowadzać z zachodu. To faktycznie poroniony pomysł był. Ja w 1991 roku kupiłem Forda Sierrę rocznik 1989. Przesiałem się z dużego fiata 125 i czułem się jakbym zmienił hulajnogę na rower wyścigowy.

  3. @autorka artykułu
    może to pierwszy “taki zlot” ale podobne już były, szkoda tylko że informacji wcześniej nie było 🙁

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick