Raport z trasy Europa – Azja. Dzień #36. Stambuł zdobyty!

2
Maciej Leńczuk i Kamil Sierański dotarli wreszcie do Stambułu, a więc do mety podróży z Europy do Azji. To był najważniejszy punkt ich wyprawy. Nie było łatwo, ale wreszcie mogą odetchnąć z ulgą i napawać radością, bo dokonali czegoś niezwykłego.

W południe informowaliśmy, że Kamil Sierański i Maciej Leńczuk dotarli do Stambułu, a więc osiągnęli cel podróży. Wtedy Maciej napisał do nas: „Hejo, jesteśmy w Stambule”. Kiedy udało nam się z nimi skontaktować, nie kryli radości i zadowolenia, ale emocji było znacznie więcej. Z jednej strony się cieszyli, z drugiej liczba bodźców tak ich przytłoczyła, że nie wiedzieli, jak reagować na to, co spotkało ich w Turcji. – Każdy chciał nas dotknąć, o coś zapytać, porozmawiać. Jest to miłe, ale bardzo nachalne. Dzwoniąc do dziewczyny musiałem jednocześnie nie tylko z nią rozmawiać, ale też odpowiadać na pytania Turków, którzy namawiali mnie, żebym pokazał im jej zdjęcie – opowiada Maciej.

>> Obserwuj nas również na Instagramie! <<

Ostatnie dni były prawdziwie szaleńczą jazdą. Nasi bohaterowie pędzili przed siebie nie zważając na zmęczenie. Spali po dwie lub trzy godziny, by jak najszybciej dotrzeć do Stambułu. Wreszcie tego dokonali skazując się przy okazji na mało komfortowe życie. Przez ostatnie cztery dni nie kąpaliśmy się ani razu. Możecie sobie wyobrazić, jak się czuliśmy. Spoceni, zmęczeni, a do tego wysmarowani olejkami, żeby nie spaliło nas słońce. Lepiliśmy się jak guma do żucia – śmieje się Maciej. – Mój śpiwór przez to nie nadaje się kompletnie do niczego. Jak tylko przekroczę polską granicę, to go po prostu wyrzucę – dodaje.

Z Kamilem udało nam się zamienić dosłownie dwa zdania, bo zawiodła nas technologia, a dokładnie połączenie internetowe. On również czuje ulgę i ogromną radość. Jak zapowiadał, o tej porze powinni wybierać się na zwiedzanie miasta. Rowery zostawiają w hostelu. Choć przez chwilę chcą o nich zapomnieć. Taka sytuacja długo jednak nie potrwa, bo Kamil musi zacząć obmyślać, jak szybko dotrzeć do Polski, gdzie na obu rowerzystów czekają rodziny, znajomi i… obowiązki, od których udało im się na miesiąc uciec.


Kamil i Maciej jadą przez Bałkany nie tylko po to, by dobrze się bawić i zwiedzić kawałek Europy. Pomagają w ten sposób także Filipowi Salamonowi, chłopcu, który od urodzenia cierpi na autyzm i potrzebuje ciągłego leczenia oraz rehabilitacji.

Filip Salamon to uśmiechnięty 8-latek, który na co dzień walczy z poważnymi problemami. Największym z nich jest autyzm. – Nie ukrywamy, iż jest to przeciwnik bardzo ciężki i trudny do rozpracowania, a przede wszystkim ogromnie wymagający – mówią zgodnie rodzice. Dlatego też w ich głowie zrodził się pomysł, by zainicjować akcję „Filipowe Kilometry – Walczymy z autyzmem”. – Cel jest prosty. Dołącz do rywalizacji w aplikacji Endomondo. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu rodziców, w pierwszych dwóch edycjach akcji wzięło udział ponad 4200 uczestników. Efekt? 9mln Filipowych kilometrów. Akcja nie udałaby się, gdyby nie zaangażowanie uczestników. To właśnie oni pchnęli ją na właściwe tory wlewając w nasze serca nadzieję – mówi tata Filipa, Dawid.

Zebrane podczas podróży pieniądze trafiają na konto Filipa w Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” i są w całości przeznaczone na jego bieżącą terapię i rehabilitację. Również dochód ze sprzedaży gadżetów akcji m.in. koszulek rowerowych „Filipowe kilometry” jest na bieżąco przekazywany na leczenie Filipa.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

2 KOMENTARZE

  1. 3
    2

    Można wiedzieć ile Panowie zebrali pieniędzy dla chorego chłopca? Bardzo medialne i mocno nagłośnione wydarzenie więc myślę że kwota też konkretna

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick