PLK po sezonie: Majewski nie pękł, Szewczyk żałuje dwóch meczów [WIDEO]

2
Zarząd Spółki Polska Liga Koszykówki podjął 17 marca uchwałę o zakończeniu rozgrywek Energa Basket Ligi w sezonie 2019/2020. Zakończenie sezonu nastąpiło z zachowaniem miejsc w tabeli według punktacji uzyskanej w meczach do dnia 12 marca 2020 roku. Na tej podstawie mistrzem Polski został Stelmet Zielona Góra. Na dziesiątym miejscu sklasyfikowany koszykarzy BM Slam Stali.

Okoliczności w światowym jak i polskim sporcie są bez wątpienia szczególne. Koszykówka schodzi na dalszy plan. Przyznane miejsca na osiem kolejek przed końcem rundy zasadniczej mają bardziej charakter symboliczny. Od lat prawdziwą siłę zespołów Polskiej Ligi Koszykówki poznajemy dopiero w fazie play off.

Nie zmienia to jednak faktu, że praktycznie od początku sezonu to właśnie Stelmet Zielona Góra był najrówniej i najlepiej grającym zespołem w lidze. – Mieliśmy serię piętnastu zwycięstw z rzędu, graliśmy naprawdę dobrze. Pokonaliśmy mistrza Polski dwa razy. Do momentu zakończenia ligi, myślę że byliśmy najrówniej grającą drużyną w Polsce i to bez dwóch zdań. Oczywiście, ligę wygrywa się w play off, niestety nie z naszej winy nie mieliśmy szans, żeby to udowodnić – mówi Łukasz Koszarek, kapitan Stelmetu Zielona Góra.

Przed sezonem faworytem do wywalczenia trzeciego tytułu z rzędu był Anwil Włocławek. Przez wielu, nawet przed wybuchem pandemii koronawirusa, nadal nim pozostawał. Potknięcia w trakcie rozgrywek oraz napięty grafik połączony z występami w Lidze Mistrzów sprawiły, że po zakończonym przedwcześnie sezonie włocławianie zajęli trzecie miejsce w lidze. – W tym momencie płacimy za te dwie porażki z Rosą i z Treflem we własnej hali, gdzie praktycznie cały mecz prowadziliśmy i w końcówce nie potrafiliśmy zachować zimnej głowy – tłumaczy Szymon Szewczyk, zawodnik Anwilu, który z BM Slam Stalą trzy sezony wcześniej wywalczył brązowy medal.

Największymi zaskoczeniem sezonu okazał się Start Lublin, który zakończył sezon na drugim miejscu. Rozczarowaniem na pewno była ostrowska drużyna, która ratowała się jak mogła po kiepskim starcie sezonu. BM Slam Stal grała jednak z tygodnia na tydzień coraz lepiej, więc była szansa na szczęśliwy finał. Trener Łukasz Majewski decyzję zarządu PLK przyjął jednak z pełnym zrozumieniem.

Trener debiutant ten sezon zapamięta jednak na długo. Nie tylko ze względu na wszechobecnego koronawirusa, który rozdawał karty. Majewski znalazł w sobie nową pasję, w której zaczął się spełniać. Mimo, że pierwsze jego kroki na ławce trenerskiej nie były najłatwiejsze. – Na początku przeważał strach przed tym, żebym nie popełnił jakiejś gafy. Mam nadzieję, że ich w stosunku do zawodników za dużo nie było. To była największa obawa z mojej strony. Nie bałem się tego, żeby podnieść rękawice, a tego żeby tych błędów nie popełniać. (…) Jestem na początku swojej drogi, którą chciałbym dalej odkrywać – mówi Łukasz Majewski, który był o krok od wprowadzenia BM Slam Stali do fazy play off, po nieudanym starcie sezonu 2019/2020.

Więcej w materiale wideo. 

redaktor wlkp24.info
marcin.gebel@tvproart.pl

2 KOMENTARZE

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick