Pierwsze spotkanie o brązowe medale ORLEN Superligi nie zawiodło. Zgodnie z przypuszczeniami oglądaliśmy wyrównany mecz, walkę o każdą piłkę, o każdy centymetr boiska w wypełnionej do ostatniego miejsca 3mk Arenie Ostrów. O końcowym wyniku zdecydowały rzuty karne, bowiem po 60 minutach gry był remis 28:28. W serii siódemek lepsi okazali się goście 7:6 i to oni w serii do dwóch zwycięstw prowadzą 1-0. Drugi mecz 2 czerwca w Ergo Arenie.

Przed pierwszym meczem w Ostrowie Wielkopolskim kibice obu drużyn zastanawiali się w jakich składach zagra Rebud KPR Ostrovia i Wybrzeże Gdańsk. W półfinałach trener Kim Rasmussen nie mógł skorzystać z Kamila Adamskiego i Roberta Kamyszka. Goście drżeli o dyspozycję Mateusza Zembrzyckiego. Kiedy jednak przyszła godzina „zero”, wszyscy zacisnęli zęby i pojawili się na boisku. Dla gospodarzy kluczowa była obecność Kamila Adamskiego, który świetnie wszedł w mecz. Kamyszek pomagał obrotowym w defensywie. Z drugiej strony Zembrzycki korzystał z obrony kolegów, odbijając do przerwy pięć piłek. Ostrowianie nie mieli tyle jakości tego dnia. Kacper Ligarzewski wraz z Mikołajem Krekorą na piętnaście rzutów, nie odbili żadnego. Mimo to, do przerwy mieliśmy wynik remisowy po 15.
Drugą połowę bardzo dobrze rozpoczęli goście, bo już po dziesięciu minutach prowadzili 20:17. Jeśli ktoś myślał, że to złamie ostrowian, to znaczy, że wybiórczo śledził spotkania tej drużyny. Gospodarze potrzebowali trzech minut, żeby doprowadzić do remisu. W tym momencie na uwagę zasłużył Ivan Burzak. Obrotowy Ostrovii był świetnie obsługiwany przez kolegów z zespołu. Chwilę później Mikołaj Czapliński przestrzelił pierwszy rzut karny i KPR miał szansę, żeby wyjść na prowadzenie. Nie tym razem, gospodarze stracili piłkę. Biało-czerwoni przełamali gdańszczan dwie minuty później, kiedy Zembrzyckiego pokonał Patryk Krok.
Ostrovię przez całe spotkanie przy życiu trzymał Patryk Marciniak. Rozgrywający gospodarzy był nieomylny na linii siódmego metra. Przytomnie grał w ataku pozycyjnym, będąc najlepszym strzelcem swojego zespołu. W ostatnich dziesięciu minutach rolę się nieco odwróciły. Jakub Zimny i Kacper Ligarzewski zaczęli interweniować w bramce, ale ofensywa gospodarzy się zacięła. W tym momencie kolejny raz sprawy w swoje ręce wziął Kamil Adamski. Dwie minuty przed końcową syreną wyprowadził Ostrovię na prowadzenie 28:27. Niestety, chwilę później kontuzji doznał Miriani Gavashelishvili. Gruziński rozgrywający opuścił boisko na noszach. W kolejnej akcji do kolejnego remisu doprowadził Ionut Stanescu, ale to gospodarze mieli ostatnią akcję, którą kompletnie zepsuli. Goście mieli jeszcze cztery sekundy, ale ich akcja skończyła się rzutem wolnym, niewykorzystanym przez Tomasza Gębale. To oznaczało serię rzutów karnych.
Potrzebne były dwie serie siódemek. Decydującego karnego wybronił Mateusz Zembrzycki, który zatrzymał Dawida Frankowskiego. Seria zakończyła się wynikiem 7-6 dla PGE Wybrzeża Gdańsk, które w serii do dwóch zwycięstw prowadzi 1-0. Drugi mecz w Ergo Arenie 2 czerwca.
Rebud KPR Ostrovia – PGE Wybrzeże Gdańsk 28:28 (k. 6:7)
sobota, 23 maja, 2026
Tutaj to przynajmniej widać walkę i chęć zwycięstwa nie jak u niektórych pseudo żużlowców