My chcemy do Pragi! Ale z Mariuszem Szczygłem

3
Jak Praga to oczywiście most Karola i Hradczany. Niekoniecznie. Dzisiaj wybieramy się na spacer wraz z Mariuszem Szczygłem po jego Pradze. Zobaczymy takie miejsca, o których nie wiem, czy piszą w przewodnikach. Zobaczymy – za sprawą Szczygłowych opisów i fotografii Filipa Springera – zagubiony kościół, wyjątkową kubistyczną latarnię, antypomnik, wejdziemy do kawiarni, w których przesiadywał Bohumil Hrabal, posłuchamy Czechów i Czeszek... No to ruszamy!

Mariusz Szczygieł to doskonały reporter, felietonista, antologista, instagramer. Autor świetnych reportaży, laureat znaczących nagród – trzykrotnie nominowany do Nagrody Literackiej „Nike”, którą otrzymał w 2019 roku za książkę „Nie ma” (zarówno w głosowaniu jury, jak i w plebiscycie czytelników – „Nike” Czytelników). Znawca, miłośnik Czech. To za sprawą jego „Gottlandu” pokochaliśmy kraj naszych sąsiadów i jego mieszkańców, a miłość ta dojrzała po jego kolejnej książce „Zrób sobie raj”. Teraz Mariusz Szczygieł zaprasza nas do swojej Pragi. W najnowszej książce przyznaje jednak, że nie ma ona nic wspólnego z typowymi przewodnikami turystycznymi. „Jeśli czegoś tutaj nie ma, to znaczy, że mnie nie uwiodło – mówi. – Ta książka jest nie tylko przewodnikiem, to zapis mojego uczucia do miasta i czeskiej kultury”.

Osobisty przewodnik po Pradze

Mariusz Szczygieł „Osobisty przewodnik po Pradze”, fotografie: Filip Springer, wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2020

Spaceru wg „Osobistego przewodnika po Pradze” nie zaczynamy więc typowo – od mostu Karola czy choćby Złotej Uliczki. Wraz z Mariuszem Szczygłem wychodzimy z Dworca Głównego i idziemy się troszkę… zgorszyć. A mianowicie zdążamy pod pomnik dwóch gejów, który tak określają prażanie. W rzeczywistości „Braterstwo” przedstawia dwóch całujących się mężczyzn: „Rosjanina wyzwoliciela, którego Czech wita serdecznie w imieniu narodu”. Oglądamy pomnik, dowiadujemy się, w jakich okolicznościach powstał, jak wpłynął na okolicę, jaki był i jest jego odbiór. I co, nie jest to chyba typowy początek zwiedzania Pragi? A będzie, o czym wiedzą doskonale wszyscy fani Mariusza Szczygła, jeszcze ciekawiej, a także inspirująco.

Wejdziemy do ratusza, żeby przejechać się windą nazywaną „paternoster”, która nie zatrzymuje się na żadnym z pięter, jeździ w górę i w dół, a wskakuje się do niej w biegu, dowiemy się, co dobrego i gdzie zjeść, a także, jakie są cechy praskich kelnerów, pobłądzimy po pałacu Lucerna, wejdziemy do podziemnego antykwariatu, znajdziemy zagubiony kościół – „(…) Dobiegł mnie śpiew kilkudziesięciu osób. Uwiedziony głosami wszedłem na podwórze. Między kamienicami ktoś zgubił kościół”.

Będziemy chodzić śladami Franza Kafki, Ota Pavla, Václava Havla, Miloša Formana, Jaroslava Haška, wejdziemy do knajp, w których bywał Bohumil Hrabal, przyjrzymy się ponownie (bo oglądaliśmy je już w książce „Zrób sobie raj”) rzeźbom Davida Černý’ego. Poznamy kawał historii naszych sąsiadów. Trudno wymieniać wszystkie opisane w książce miejsca – zresztą po co, skoro tekst ten ma być zachętą do jej przeczytania?

Z racji tego, że artykuł znajduje się w naszym cyklu „Książka dobra na każdy czas”, skupmy się więc na kilku okołoksiążkowych praskich miejscach. Tym bardziej że, jak pisze Mariusz Szczygieł, „przeciętny Czech czyta średnio siedemnaście książek rocznie (u nas tylko dwanaście procent społeczeństwa czyta więcej niż sześć), a siedemdziesiąt osiem procent Czechów sięgnęło w ubiegłym roku przynajmniej po jedną książkę (u nas trzydzieści dziewięć procent). Daje im to prymat wśród europejskich czytelników”.

Wyobrażacie sobie? 17 książek rocznie! 17! Nie dziwi więc instalacja w Bibliotece Miejskiej na placu Mariackim. Złożona jest z ośmiu tysięcy książek – to pusty w środku słup wysoki na 5 metrów, o średnicy 2. Warto zajrzeć do tej książnicy, podobnie jak do Antykwariatu Podziemnego, który autor określa jako „prywatny schron”, do którego schodzą prażanie.
W sumie w „Osobistym przewodniku…” mamy ponad 60 rozdziałów, ale opisanych miejsc jest o wiele więcej. I oczywiście nie są to typowe przewodnikowe opisy, bo jest sporo historii, anegdot, ciekawych informacji. Rozdziałom towarzyszą zapisy: rozmów z Czechami i Czeszkami, wrażeń, czy jakichś ciekawych zdarzeń, w których autor brał udział. W tekście „Jak bestseller spotkał się z bestsellerem” pisze: „Czułem, że biorę udział w rzeczach niepowtarzalnych, a unoszenie się honorem sprawia, że tracimy z życia najcenniejsze kąski”.

Poprzednie z cyklu:

Tekstom Mariusza Szczygła towarzyszą zdjęcia Filipa Springera (fotoreportera i reportażysty, autora m.in. „Miedzianki. Historia znikania” czy „Księgi zachwytów”). Zdjęcia nieoczywiste, bo nie zawsze opisywane miejsce, zabytek są ukazane w całości. To czasem fragment, zapis wrażenia, atmosfery. Zgodnie z tym, jak wiele razy w książce radzi nam Szczygieł: zobaczcie sami, pobłądźcie w jakimś miejscu.

Książkę zamyka mapa z zaznaczonymi opisanymi miejscami, a otwierają ją słowa: „Każdy, kto jedzie do Pragi w kwietniu, maju, czerwcu, lipcu, sierpniu i grudniu… Każdy, kto zwiedza most Karola, Hradczany i plac Staromiejski… Każdy, kto wchodzi do restauracji w centrum… ROBI TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ”. Dodam, że książkę tę też czytamy na własną odpowiedzialność. No bo kiedy w końcu pojedziemy do Pragi, którą Szczygieł nas zachwycił?

wszystkie cytaty pochodzą z książki: Mariusz Szczygieł „Osobisty przewodnik po Pradze”, fotografie: Filip Springer, wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2020

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

3 KOMENTARZE

  1. Kocham Pragę , byłam w ubiegłym roku . Zafascynowała mnie dzielnica żydowska Josefova i jej zakątki. Cudo , zwłaszcza w maju . Polecam .

  2. Już nie mogę doczekać się tej Pragi. Jadę w sierpniu z książką w ręce. Ksiazka świetna jak wszystkie napisane przez Pana Mariusza

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick