Między nogami, lobem i obok bramkarza. Koniec marzeń KKS-u o Fortuna 1 Lidze

7
KKS Kalisz - Skra Częstochowa w finale barażów o Fortuna 1 Ligę / screen z transmisji meczu w TVP Sport
KKS Kalisz przegrał 0:3 na własnym stadionie ze Skrą Częstochowa w finale baraży o Fortuna 1 Ligę. Mimo przewagi w posiadaniu piłki i częstszej liczbie ataków na bramkę gości, gospodarze nie strzelili ani jednego gola i to Skra świętuje awans na zaplecze PKO Ekstraklasy.

To miało być święto Kalisza. KKS po raz pierwszy w 96-letniej historii był o krok od wywalczenia awansu do Fortuna 1 Ligi. Wystarczyło wygrać przed własną publicznością ze Skrą Częstochowa w finale baraży. To zadanie okazało się nie do zrealizowania.

KKS 1925 Kalisz przegrał 0:3 ze Skrą Częstochowa po niezwykle emocjonującym meczu, w którym oddano 11 celnych strzałów na bramkę. Okazji do strzelenia goli więc nie brakowało. Wszystkie bramki padły jednak dla Skry, choć mieszkańcy Kalisza mieli nadzieję, że w tej statystyce przodować będą piłkarze ich drużyny.

Mecz od początku układał się po myśli gości, którzy już w 13. minucie wyszli na prowadzenie. W wyniku zamieszania w polu karnym Filip Kendzia skierował piłkę do własnej bramki. Niefortunna interwencja 24-letniego obrońcy spowodowała, że piłka przeleciała pomiędzy nogami bramkarza Michała Molendy. W kolejnych minutach to KKS prowadził grę, dyktował tempo i stwarzał sytuacje pod bramką rywala, ale niewiele z nich wynikało. Dośrodkowania nie kończyły się strzałami, uderzenia na bramkę okazywały się niecelne i mimo usilnych prób gospodarze nie potrafili wyrównać. Do przerwy Skra prowadziła 1:0.

Po zmianie stron było oczywistym, że KKS nadal będzie atakował, aby doprowadzić do wyrównania. Tak też się stało. Zdawało się, że wyrównujący gol jest tylko kwestią czasu. Skra Częstochowa wyłącznie się broniła, a zespół z Kalisza skupił się tylko na ataku. W 65. minucie goście wyprowadzili kontrę, a Maciej Kazimierowicz po walce w polu karnym jeden na jednego z obrońcą, zdecydował się przelobować bramkarza i tym samym wpakował piłkę do siatki podwyższając na 2:0.

Gospodarze musieli postawić wszystko na jedną kartę. Ataki KKS-u były jednak coraz mniej efektywne. Żar lejący się z nieba dał się we znaki obu zespołom. Tempo gry nie było najwyższe, a dośrodkowania coraz częściej nie znajdowały adresatów. Tymczasem goście ponownie wyszli z kontrą. Tym razem Dawid Niedbała wykorzystał okazję strzelając na 3:0, pakując piłkę w siatce tuż obok bramkarza KKS-u.

Rozbici gospodarze nie potrafili skutecznie odpowiedzieć, choć nie ustawali w próbach atakowania bramki Skry. Przed najlepszą szansą stanął Mateusz Majewski. 28-latek podszedł do piłki ustawionej na 11. metrze po tym, jak w polu karnym Skry został sfaulowany Marcin Radzewicz. Bramkarz Mikołaj Biegański dobrze wyczuł intencje strzelca i obronił jedenastkę. KKS nawet w takiej sytuacji nie był w stanie strzelić bramki honorowej. Wcześniej piłkarze kaliskiego zespołu trafiali jeszcze dwukrotnie w słupek. Piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki.

Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla Skry Częstochowa i sensacyjnym awansem zespołu, który zajął 6. miejsce w tabeli eWinner 2 Ligi na koniec sezonu – tuż za plecami KKS-u Kalisz ze stratą 5 punktów do tej drużyny. W barażach ekipa ze Śląska postawiła wszystko na jedną kartę i opłaciło się. Nie brakowało też szczęścia, o czym mówili zawodnicy w wywiadach pomeczowych. Jednak w meczu z KKS-em zadecydowała skuteczność pod bramką. Tej zespołowi z Kalisza po prostu brakowało.

Na kilka minut przed końcem spotkania rezerwowi Skry oraz sztab szkoleniowy założyli czarne koszulki z napisem: “Awans jest nasz!”. Po trudnym meczu z wymagającym przeciwnikiem zespół z Częstochowy może świętować awans na zaplecze PKO Ekstraklasy.

KKS Kalisz będzie mógł ponownie powalczyć o awans do Fortuna 1 Ligi w sezonie 2021/2022.

KKS Kalisz – Skra Częstochowa 0:3 (0:1)

0:1 – Filip Kendzia (13. – samobójcza)
0:2 – Maciej Kazimierowicz (65.)
0:3 – Dawid Niedbała (81.)

KKS Kilisz: Michał Molenda – Nikodem Zawistowski (75. Mateusz Żytko), Filip Kendzia, Mateusz Gawlik, Tomasz Hołota, Marcin Radzewicz – Bartłomiej Putno (68. Romans Mickevics), Adrian Łuszkiewicz (68. Daniel Kamiński), Michał Borecki (75. Mateusz Mączyński), Nestor Gordillo – Bartłomiej Maćczak (68. Mateusz Majewski)

Skra Częstochowa: Mikołaj Biegański – Krzysztof Napora, Hubert Sadowski, Mariusz Holik, Rafał Brusiło – Maciej Kazimierowicz (86. Damian Warnecki), Karol Noiszewski, Piotr Nocoń, Daniel Pietraszkiewicz (56. Dawid Niedbała) – Kamil Wojtyra (89. Titas Milašius), Lucjan Klisiewicz (46. Radosław Gołębiowski)

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

7 KOMENTARZE

  1. 4
    10

    Jak tam Ovia?
    Witamy was na wioskach w V lidze !!!
    Gdzie jest Górnik?
    Górnik jest już IV lidze !!!!
    Nowe Skalmierzyce was przebiły nie jest was wstyd?
    KKS Kalisz zawsze nad wami!!!

  2. 9
    2

    Nie, nie “jest was wstyd”. Mamy to gdzieś. Przynajmniej nie ma u nas analfabetyzmu.Za to mamy mistrza w koszykówce.

    • 1
      4

      I piłkarski klub z tradycjami grający w piątej z nazwy, a realnie SZÓSTEJ lidze. 😉

  3. 4
    1

    Proponuję wrócić do szkoły bo “Polska języka – trudna języka”. Widać poziom kibiców zaściankowych lig. Jeszcze mogę się założyć że nie znasz historii ani Pogoni, ani KKS. Imponują ci tylko dresiarze bo teraz masz kolegów. Typowy przykład malomiasteczkowego prymitywa.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick