
Niemal 3 minuty trzeba było czekać na otwarcie wyniku. Gospodarze wyszli na prowadzenie, a w odpowiedzi Artur Klopsteg trafił w słupek. Czego nie zrobił on, dokonał Przemysław Urbaniak wyrównując wynik meczu. Dwukrotnie ratował sytuację na początku, a chwilę później Robert Kamyszek odnotował pierwsze wykluczenie. Gospodarze wykorzystali też chwilę gry Ostrovii z pustą bramką i podwyższyli na 4:2.
Do wyrównania na 4:4 po 9 minutach doprowadził Kamil Adamski – najlepszy strzelec ostrowskiego zespołu w tym sezonie. Po 17 minutach gospodarze prowadzili dwiema bramkami, a Rebud KPR Ostrovia nie prezentowała najwyższego poziomu. W międzyczasie żółtą kartkę otrzymał Kim Rasmussen, który nie krył emocji przy linii bocznej boiska.
Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn prowadził po 20 minutach 10:7, a o czas po raz pierwszy w tym meczu poprosił Kim Rasmussen. Chwilę później powtórzył ten ruch, kiedy gospodarze podwyższyli prowadzenie do 4 bramek, a Rebud KPR Ostrovia nie odpowiedział żadnym trafieniem.
Ryszard Landzwojczak obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. Jeden z najlepszych graczy na parkiecie w tym meczu już tego dnia nie zagrał. To był pozytywny sygnał dla Ostrovii, która błyskawicznie zdobyła bramkę, a na listę strzelców wpisał się Ivan Burzak.
Kolejne impulsy swojemu zespołowi dał kapitan MMTS-u – Łukasz Zakreta, który mógł się pochwalić kilkoma skutecznymi interwencjami uniemożliwiając gościom doprowadzenie do wyrównania. Po stronie Ostrovii natomiast ważnym punktem zespołu był Dawid Frankowski, który doskonale rodził sobie z kontrataku po przejęciu piłki. Ostatecznie to on zgarnął statuetkę MVP meczu.
Ostrovia nie zdołała przed przerwą wyrównać. Zespół z Kwidzyna prowadził po 30 minutach 14:12.
Dawid Frankowski, po podaniu Kamila Adamskiego, wyrównał stan rywalizacji w 36. minucie i zrobiło się 16:16. Chwilę później Krzysztof Misiejuk wyprowadził Ostrovię na pierwsze prowadzenie w tym meczu. MMTS się zatrzymał. Dobry impuls dał też Miriani Gavashelishvili. Tymczasem o pierwszy czas w spotkaniu poprosił trener Bartłomiej Jaszka.
Po 10 minutach drugiej połowy było 7:2 dla Ostrovii, która doskonale rozpoczęła tę odsłonę spotkania. Sytuacja zaczęła się wymykać Kwidzynowi coraz bardziej. Nerwy puściły trenerowi Jaszce, który – podobnie jak Kim Rasmussen w pierwszej połowie – również otrzymał żółtą kartkę.
Na kwadrans przed końcem KPR grał przez moment w podwójnym osłabieniu. To właśnie niepełna obsada przyczyniła się do częściowego odrobienia strat przez MMTS Kwidzyn (18:23), ale nie było mowy o oddaniu kontroli nad spotkaniem.
Końcówka meczu była już tylko pilnowaniem przewagi przez biało-czerwonych, którzy dokonali rzeczy historycznej wygrywając w Kwidzynie po raz pierwszy. Wynik: 31:23. Ośmiobramkowa zaliczka przed rewanżem stawia KPR w bardzo uprzywilejowanej pozycji, ale nie przesądza jeszcze o awansie do kolejnej rundy.
Rewanż w poniedziałek (27 kwietnia) o 20:30 w 3mk Arenie Ostrów.
Trafiłeś na ten artykuł w mediach społecznościowych? To jeden z wielu materiałów, jakie każdego dnia publikujemy na wlkp24.info. Aby nie przegapić żadnego, zaglądaj bezpośrednio na wlkp24.info.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz