DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst
DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst

Historyczne zwycięstwo! Kwidzyn zdobyty przez Ostrovię

Prowadzili pięcioma bramkami, a przegrali ośmioma. Rebud KPR Ostrovia pokonała Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn wygrywając po raz pierwszy w tej hali. Biało-czerwoni zrobili pierwszy krok w stronę awansu do półfinału.

Niemal 3 minuty trzeba było czekać na otwarcie wyniku. Gospodarze wyszli na prowadzenie, a w odpowiedzi Artur Klopsteg trafił w słupek. Czego nie zrobił on, dokonał Przemysław Urbaniak wyrównując wynik meczu. Dwukrotnie ratował sytuację na początku, a chwilę później Robert Kamyszek odnotował pierwsze wykluczenie. Gospodarze wykorzystali też chwilę gry Ostrovii z pustą bramką i podwyższyli na 4:2.

Do wyrównania na 4:4 po 9 minutach doprowadził Kamil Adamski – najlepszy strzelec ostrowskiego zespołu w tym sezonie. Po 17 minutach gospodarze prowadzili dwiema bramkami, a Rebud KPR Ostrovia nie prezentowała najwyższego poziomu. W międzyczasie żółtą kartkę otrzymał Kim Rasmussen, który nie krył emocji przy linii bocznej boiska.

Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn prowadził po 20 minutach 10:7, a o czas po raz pierwszy w tym meczu poprosił Kim Rasmussen. Chwilę później powtórzył ten ruch, kiedy gospodarze podwyższyli prowadzenie do 4 bramek, a Rebud KPR Ostrovia nie odpowiedział żadnym trafieniem.

Ryszard Landzwojczak obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. Jeden z najlepszych graczy na parkiecie w tym meczu już tego dnia nie zagrał. To był pozytywny sygnał dla Ostrovii, która błyskawicznie zdobyła bramkę, a na listę strzelców wpisał się Ivan Burzak.

Kolejne impulsy swojemu zespołowi dał kapitan MMTS-u – Łukasz Zakreta, który mógł się pochwalić kilkoma skutecznymi interwencjami uniemożliwiając gościom doprowadzenie do wyrównania. Po stronie Ostrovii natomiast ważnym punktem zespołu był Dawid Frankowski, który doskonale rodził sobie z kontrataku po przejęciu piłki. Ostatecznie to on zgarnął statuetkę MVP meczu.

Ostrovia nie zdołała przed przerwą wyrównać. Zespół z Kwidzyna prowadził po 30 minutach 14:12.

Dawid Frankowski, po podaniu Kamila Adamskiego, wyrównał stan rywalizacji w 36. minucie i zrobiło się 16:16. Chwilę później Krzysztof Misiejuk wyprowadził Ostrovię na pierwsze prowadzenie w tym meczu. MMTS się zatrzymał. Dobry impuls dał też Miriani Gavashelishvili. Tymczasem o pierwszy czas w spotkaniu poprosił trener Bartłomiej Jaszka.

Po 10 minutach drugiej połowy było 7:2 dla Ostrovii, która doskonale rozpoczęła tę odsłonę spotkania. Sytuacja zaczęła się wymykać Kwidzynowi coraz bardziej. Nerwy puściły trenerowi Jaszce, który – podobnie jak Kim Rasmussen w pierwszej połowie – również otrzymał żółtą kartkę.

Na kwadrans przed końcem KPR grał przez moment w podwójnym osłabieniu. To właśnie niepełna obsada przyczyniła się do częściowego odrobienia strat przez MMTS Kwidzyn (18:23), ale nie było mowy o oddaniu kontroli nad spotkaniem.

Końcówka meczu była już tylko pilnowaniem przewagi przez biało-czerwonych, którzy dokonali rzeczy historycznej wygrywając w Kwidzynie po raz pierwszy. Wynik: 31:23. Ośmiobramkowa zaliczka przed rewanżem stawia KPR w bardzo uprzywilejowanej pozycji, ale nie przesądza jeszcze o awansie do kolejnej rundy.

Rewanż w poniedziałek (27 kwietnia) o 20:30 w 3mk Arenie Ostrów.


Trafiłeś na ten artykuł w mediach społecznościowych? To jeden z wielu materiałów, jakie każdego dnia publikujemy na wlkp24.info. Aby nie przegapić żadnego, zaglądaj bezpośrednio na wlkp24.info.

0 Dołącz do dyskusji

Napisz do autora

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz