Moonfin Magnus Ostrów po trzech przegranych z rzędu ma kilka dni na przemyślania i rozwiązanie problemów, z którymi się boryka, bowiem ma wolne w ten weekend. A jest nad czym myśleć po ostatnim domowym meczu z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, w którym na całej linii zawiedli ostrowscy mistrzowie świata: Tai Woffinden i Chris Holder. Ten drugi najprawdopodobniej dostanie wolne od występów w Metalkas 2. Ekstralidze. Trener Tomasz Bajerski w następnym meczu postawi najprawdopodobniej na Jonasa Seifert-Salka, który już trenował na Stadionie Miejskim. W tygodniu poprzedzającym najbliższy mecz w Rzeszowie, zespół ma się spotkać z zarządem klubu oraz sponsorami, m.in. w siedzibie Auto Partner J. i A. Garcerek.

Bo nawet jeśli domową przegraną z Abramczyk Polonią Bydgoszcz można było wcześniej zakładać, to styl już jest nie do zaakceptowania. Ostrowianie przegrali 39:51. I gdyby nie kapitalna postawa Frederika Jakobsena, to gospodarze mieliby problem, żeby przekroczyć granicę trzydziestu punktów. Najsłabszym zawodnikiem meczu był kolejny już raz Chris Holder, który zakończył mecz z jednym „oczkiem” w programie. Niewiele lepsi byli Jakub Krawczyk i Tai Woffinden. Cała trójka w ostatnich spotkaniach zawodzi na całej linii, nie pozostawiając trenerowi wyboru. Tomasz Bajerski musiał zacząć działać. Stąd m.in. we wtorek w Ostrowie Wielkopolskim trenował Jonas Seifert-Salk.
26-letni Duńczyk podpisał z Ostrovią przed sezonem kontrakt warszawski, który pozwoliłby mu związać się z innym klubem w trakcie sezonu. Sytuacja, w której znalazł się Tomasz Bajerski sprawiła, że Seifert-Salk najprawdopodobniej dostanie szansę debiutu w ostrowskim zespole już 17 maja w Rzeszowie.
Jonas Seifert-Salk jest szykowany w miejsce Chrisa Holdera, który w ostatnich dniach zaskoczył na Wyspach Brytyjskich. 39-latek wywalczył w meczu Sheffield Tigers – Ipswich Witches 11 punktów z bonusem w czterech startach. To jednak nie będzie miał znaczenia przy podejmowaniu decyzji przez Tomasza Bajerskiego.
Jednym z problemów, o których mówi Bajerski (w rozmowie telefonicznej poniżej) jest z pewnością atmosfera wewnątrz zespołu, zwłaszcza po słowach Taia Woffindena, który po meczu z Abramczyk Polonią Bydgoszcz tłumaczył swój słaby występ torem, który miał być inny, niż zapowiadał trener na ostatnim treningu.
Woffinden w pierwszym biegu, kiedy nawierzchnia była jeszcze przyczepna minął linię mety daleko z tyłu. Później było lepiej. Niewiele lepiej, ale lepiej – rzekłby klasyk. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że goście szybciej zrozumieli zaistniałą sytuację niż gospodarze. Byli przede wszystkim przygotowani na zmieniające się warunki torowe. Więcej w rozmowie telefonicznej poniżej.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz