Duże zmiany w Victorii Ostrzeszów, a okienko transferowe trwa

5
Trener Victorii Ostrzeszów Piotr Konstanciak przeszedł do Odolanowa, a trener Odolanovii Leszek Krutin objął stery w Victorii. To najciekawsza i być może najbardziej zaskakująca zmiana na stanowiskach trenerskich tej zimy w wielkopolskiej IV lidze. W środowisku piłkarskim aż huczy od plotek o kolejnych transferach. Jeden z nich już praktycznie stał się faktem.

Nie każda przerwa zimowa obfituje w tyle roszad kadrowych w klubach na poziomie IV ligi, co obecna. Prawdziwym trzęsieniem ziemi można określić zamianę miejsc, której dokonano w Ostrzeszowie i Odolanowie. Trener Victorii Piotr Konstanciak przeszedł do Odolanovii, a dotychczasowy szkoleniowiec tego klubu Leszek Krutin, zajął jego miejsce. – Ktoś musiał podjąć decyzję. Myślę, że chyba komuś ułatwiłem. Ja nie byłem zdecydowany, żeby przychodzić do Odolanowa. Chciałem też troszeczkę może i pół roku odpocząć, zająć się młodzieżą. Ale prezes zadzwonił raz, drugi, przyjechał, porozmawialiśmy. No i myślę, że to był bardzo dobry wybór – mówi Piotr Konstanciak.

Piłkarze w Odolanowie od początku zauważyli zmianę w podejściu do wyboru stylu gry zespołu, choć uważają, że obaj trenerzy w niektórych aspektach przygotowania wybierają podobne rozwiązania. – Po tych pierwszych sparingach, bo tak naprawdę trenujemy dopiero trzy tygodnie, niektóre rzeczy się powtarzają. Jedyna różnica, jaką mogę zauważyć, to trener Konstanciak daje jakby piłkarzom więcej luzu. Ja gram na skrzydle i też gdzieś tam widzę, że mam więcej swobody. Mogę wchodzić w pojedynki 1 na 1. Gdzieś tam u trenera Leszka Krutina było więcej gry, więcej posiadania piłki, tu może bardziej będziemy nastawieni na kontratak – wyjaśnia Piotr Skrzypczak, skrzydłowy Odolanovii Odolanów.

Z zamianą stanowisk środowisko piłkarskie przeszło już do porządku dziennego. Zimowe okienko transferowe obfituje jednak w kolejne roszady. Tym razem wśród zawodników. W ostatnim sparingu Victorii Ostrzeszów z Zefką Kobyla Góra w składzie tego pierwszego zespołu zagrał Michał Giecz – legenda Ostrovii 1909. – Nie wszystkim było po drodze ze mną w klubie, więc ja tam taki jestem, że nic na siłę. Wiedziałem troszeczkę wcześniej, że odejdę. Z Ostrzeszowa też się chłopacy zgłosili i prezesi. Nie po drodze było tam komuś z moją osobą, więc ja tam jestem honorowym człowiekiem i odszedłem sam – opowiada.

Komu i dlaczego było nie po drodze z legendą Ostrovii 1909? Tego Michał Giecz nie zdradził. Choć być może miało to związek z nową filozofią gry i przebudową drużyny pod okiem trenera Grzegorza Dziubka, który z myślą o przyszłości drużyny, coraz częściej spogląda na młodych zawodników. Zdarzało się jesienią, że ówczesny gracz biało-czerwonych zaczynał mecze na ławce rezerwowych i mimo ogromnego doświadczenia, nie wychodził w pierwszym składzie.

Formalności są dopinane na ostatni guzik i jest już niemal pewne, że “Krecik” będzie wiosną reprezentował barwy Victorii. Czy razem z Maciejem Stawińskim? Jeszcze kilka tygodni temu wydawałoby się, że to pytanie jest bezzasadne. Teraz jednak staje się niezwykle aktualne. W sobotnim sparingu wystąpił w składzie Zefki Kobyla Góra, a nie Victorii i pojawiły się domysły, czy w rundzie rewanżowej nie będzie reprezentował tego klubu. Prezes Victorii podkreśla w rozmowie z Telewizją Proart, że Stawiński nadal jest piłkarzem ostrzeszowskiego zespołu i chciałby, aby tak pozostało.

Nieoficjalnie mówi się, że nowy trener widzi na pozycji “dziewiątki” Roberta Skrobacza i szuka nowej roli dla dotychczasowego snajpera Victorii. Na razie nie wiadomo, jak ta sytuacja się zakończy.

Do Ostrzeszowa ma przejść z Polonii Kępno bramkarz Damian Grondowy, ale klub rozgląda się też za innymi piłkarzami.

Z nowym trenerem Victorii Ostrzeszów Leszkiem Krutinem nie udało nam się porozmawiać. Obiecał, że zabierze głos następnym razem. Na razie chce się skupić na treningach z drużyną, którą objął niespełna miesiąc temu. O pierwsze wrażenia z treningów i przyjęcie nowego szkoleniowca w szatni zapytaliśmy Roberta Skrobacza, jednego z ważniejszych zawodników zespołu. – Myślę, że tę zmianę ocenią kibice. Nie mnie to robić. To oni będą obserwować sposób, styl gry, jaki będzie. Przyjęliśmy go jak zwykle. Z otwartymi ramionami, jak to w Victorii i myślę, że będzie OK – zaznacza.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

5 KOMENTARZE

  1. 5
    1

    To co mówi Pan Giecz mija się z prawdą !
    Zasłużony zawodnik Ostrovii powinien tak się nie wypowiadać .
    Dlaczego ?
    Bo ! To jest zdanie jednej strony !
    Pozdrawiam wierny kibic

  2. 9
    1

    Z całym szacunkiem do p. Giecza legenda Ostrovii ? dobry żart legendy Ostrovii to p. Roman Woźniak p. Krzysztof Wiśniewski p. Jerzy Błaszczyk p. Marek Chatliński i wielu wielu innych p. Gieczowi dużo brakuje z sportowym pozdrowieniem.

  3. Wiśnia , Jurek Krawczyk, Mierzwinski to są legendy. Z młodego pokolenia ewentualnie Kempes ,ale nie Wiącek czy Giecz, Wiacka Marek Nowicki odsunął od gry w 2 lidze bo był za słaby, to Wiącek zaczął się rzucać w szatni i robić dramę..

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick