Burza po słowach posła Mosińskiego, czyli kto ile płaci za zakupy. Sprawdź, o ile podrożały podstawowe produkty

16
Fot. Pixabay i twitter.com/eco_nie/status/1375037584884269057
Poseł PiS-u Jan Mosiński wywołał burzę na Twitterze wpisem na temat tego, ile wydaje na zakupy. Kilka godzin później przeprosił za swoje słowa. Portal wlkp24.info sprawdził, o ile w ostatnich miesiącach zdrożała żywność. W czasach pandemii to szczególnie trudny temat dla Polaków.

Twitter to ulubiony serwis mediów społecznościowych wielu polityków. Trend przyszedł zza Oceanu, gdzie stworzono ten portal, ale w Polsce czuje się jak u siebie. A właściwie jak u siebie czują się tam użytkownicy. Wśród nich parlamentarzyści. Choć są szczelnie otoczeni rzeszą wyborców, co rusz do głosu dochodzą tam ich krytycy, którzy zaczęli inaczej postrzegać efekty ich sposobu rządzenia.

Poseł PiS-u analizuje koszyk byłego wyborcy

Jednym z aktywniejszych parlamentarzystów na Twitterze na polskiej scenie politycznej jest poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Mosiński z okręgu kaliskiego. Niestrudzenie promuje treści przekazywane przez rząd, prezydenta oraz koleżanki i kolegów z partii. W piątek tylko przed południem posłał w świat kilkanaście tweetów i retweetów. Patrząc na statystyki sejmowe, to mniej więcej tyle, ile razy przemawiał z mównicy sejmowej (14) od 2019 roku.

Regularnie włącza się też w dyskusje z innymi użytkownikami tego serwisu. W czwartek głośno zrobiło się o nim po tym, jak odpowiedział internaucie o nicku “UmbertoNieEco”. Twitterowicz był zbulwersowany tym, ile jest zmuszony wydawać na bieżące zakupy. Opublikował zdjęcie sklepowego wózka wypełnionego produktami i dodał: “Drogi @pisorg.pl, nie po to na was głosowałem, żeby za podstawowe zakupy płacić 350 zł!!! Wszyscy skupieni na covidzie, a w gospodarce odwalają się takie rzeczy, że i tak za chwilę wszyscy padniemy, ale z głodu”.

Na zdjęciu widać m.in. warzywa, jaja, mięso, jogurty, soki. Produkty zajmują prawie całą przestrzeń marketowego wózka. Kto robi zakupy, ten wie, że właśnie z takimi ilościami towarów regularnie wyjeżdżają ze sklepów mieszkańcy całej Polski, uzupełniający domowe zapasy.

Do wypowiedzi internauty odniósł się m.in. właśnie poseł Jan Mosiński, który napisał: “Jak robię zakupy na miesiąc, to też tyle wydaję”.

Po trzech godzinach postanowił rozszerzyć wypowiedź, kiedy zorientował się, że wywołała ona falę negatywnych komentarzy pod jego adresem. Napisał wówczas: “Widzę, że niektórzy tłiterowicze mają problem z czytaniem ze zrozumieniem. Zawartość koszyka, bez wątpienia starczy nie tylko na m-c. Karton jajek, kilka opakowań parówek itd. Natomiast nigdzie nie napisałem, że na jedzenie miesięcznie wydaję 350 zł”.

Kilkanaście minut później zatweetował ponownie: “Szanowni Państwo, widząc, że z powodu mojego tłita wyniknęło nieporozumienie. Pozostaje mi przeprosić tych, którzy poczuli się tym wpisem urażeni”.

Internauci zarzucili parlamentarzyście, że kłamie, ewentualnie “coś dokupuje”, a nie robi zakupy, nie brakowało też obraźliwych sformułowań. Kolejni poprosili o adres sklepu, w którym poseł się zaopatruje, bo też chcieliby wydawać na zakupy 350 zł.

Niezależnie od tego, kto ile wydaje miesięcznie na podstawowe produkty, prawdą jest, że kosztują one coraz więcej. Pokazują to liczby oraz reszta, która pozostaje w portfelach Polaków.

Warzywa droższe nawet o 50 proc.

Choć politycy tej czy innej partii wielokrotnie starali się udowadniać, że “nie jest źle” albo, że “za poprzedniej władzy było gorzej”, Polacy wiedzą swoje, bo regularnie robią zakupy i doskonale zdają sobie sprawę, ile wydają miesięcznie na jedzenie, środki czystości oraz inne produkty niezbędne do życia. Wielokrotnie dawali wyraz swojemu niezadowoleniu z pokazowych zakupów polityków chociażby w trakcie kampanii wyborczych.

Ostatnie lata nie są korzystne dla domowych budżetów. O wzroście inflacji mówi się od dawna i od dawna oscyluje wokół 2-3 proc. “Styczniowe dane GUS-u dotyczące inflacji pokazały, że ceny rosną szybciej, niż przewidywano. Inflacja przyspieszyła z 2,4 proc. do 2,7 proc.” – pisał na początku lutego 2021 roku branżowy Business Insider Polska.

“Jak pokazał GUS, żywność w styczniu zdrożała o 1,6 proc. mdm (miesiąc do miesiąca – przyp. red.), najsilniej w początku roku od 10 lat” – powiedział cytowany przez ten serwis Rafał Benecki, główny ekonomista ING.

Analitycy Dealavo (firma zajmująca się monitoringiem cen) na podstawie własnych danych oraz danych z dlahandlu.pl (serwis poświęcony problematyce sieci handlowych, sklepów detalicznych oraz handlu nowoczesnego i tradycyjnego) przygotowali zestawienie porównawcze procentowej zmiany cen 36 produktów w tym m.in. chleba, mleka, jaj, cukru, owoców, warzyw, napojów i mięsa. Analiza dotyczyła cen produktów z grudnia 2019 i grudnia 2020 roku.

źródło: dealavo.com

Ceny tylko 5 z 36 przeanalizowanych produktów spadły. Pozostałe wzrosły średnio o 22 proc. To przekłada się na portfele Polaków, którzy odczuwają wzrosty cen, patrząc na domowe budżety. Wielu z nich nie otrzymało w ciągu roku podwyżki wynagrodzenia, mimo że “życie kosztuje coraz więcej” nawet przy wydatkach na te same podstawowe produkty.

Wzrost cen dóbr konsumpcyjnych powyżej prognoz inflacji

O wzrostach cen dóbr konsumpcyjnych, a więc m.in. jedzenia i ubrań poinformował także Główny Urząd Statystyczny, który opublikował szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2020 r. Z tej analizy wynika, że “ceny towarów i usług konsumpcyjnych w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 2,3 proc., a w stosunku do poprzedniego miesiąca wzrosły o 0,1 proc.”. Mowa tutaj więc o porównaniu grudnia 2020 do grudnia 2019 oraz grudnia 2020 do listopada 2020.

źródło: opracowanie GUS na podstawie danych GUS

Nowy podatek to nowa podwyżka

Na początku 2021 roku ceny niektórych produktów ponownie zdrożały za sprawą wprowadzenia tzw. podatku cukrowego naliczanego od sprzedawanego napoju, a nie kupionego na przykład u producenta. Tę opłatę odczuli już m.in. konsumenci napojów słodzonych, bo ceny tych ostatnich poszybowały w górę (nawet o kilkadziesiąt procent). Oczywiście, można szukać promocji i zaopatrywać się w produkty, kiedy ich cena jest czasowo obniżana, ale nie jest to lekarstwo na wszystkie problemy zakupowe Polaków związane z panującą drożyzną.

Prognozy ekspertów nie są dobre, choć zdarzają się być bardziej optymistyczne, niż miało to miejsce w minionych kilkunastu miesiącach. Oznacza to, że w naszych portfelach nadal prawdopodobnie nie zostanie więcej pieniędzy po powrocie ze sklepów. Na otarcie łez pozostaje wierzyć, że ich przewidywania dotyczące spowolnienia wzrostu cen, staną się rzeczywistością.

Taką tendencję potwierdza cytowany przez bankier.pl Jakub Olipra. Ekonomista Banku Credit Agricole powiedział agencji informacyjnej Newseria Biznes, że w 2021 roku oczekiwany jest spadek inflacji z 3,4 proc. w 2020 roku do 2,6 proc. Oznacza to, że ceny nadal będą rosły, ale wolniej. “Uważamy, że dynamika cen żywności i napojów bezalkoholowych wyniesie w 2021 roku około 1 proc. w ujęciu rocznym. Jeżeli porównalibyśmy to z dynamiką cen żywności, napojów bezalkoholowych w poprzednich latach, kiedy wynosiła prawie 5 proc., to widać, że wyraźnie się obniży. Czyli choć żywność będzie drożeć, to wzrost będzie o wiele wolniejszy niż w poprzednich latach” – wyjaśnił.

Zakupy spożywcze to nie wszystko, czyli kolejne złe wieści

Choć najczęściej w kontekście podwyżek mówi się o produktach spożywczych, bo te kupujemy niemal codziennie, na horyzoncie widać kolejne wzrosty cen w innych branżach bądź sektorach. Chociażby w energetyce, a dokładniej w cenach za energię elektryczną.

Część ekspertów przewiduje, że czekają nas wyższe rachunki za prąd. O ile wyższe? Trudno jednoznacznie wskazać, bo wiele zależy m.in. od przepisów prawa i decyzji Urzędu Regulacji Energetyki. Wpływ na wysokość cen może mieć kilka czynników w tym m.in. rosnące koszty emisji dwutlenku węgla i planowane inwestycje w zakresie transformacji energetycznej, które prawdopodobnie zostaną, przynajmniej częściowo, przerzucone na odbiorcę końcowego.

Pytanie do Czytelników

Jak bardzo odczuwacie wzrosty cen i które produkty oraz usługi – Waszym zdaniem – podrożały w ciągu ostatniego roku najbardziej? Czekamy na Wasze komentarze. A może prowadzicie skrupulatnie domowe budżety i macie dokładne wyliczenia? Podzielcie się z nami Waszymi opiniami.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

16 KOMENTARZE

  1. 23
    4

    Bez wątpienie poseł Mosiński jest postacią wyjątkową …ale nie w pozytywnym znaczeniu . Baner z hasłem ” Szczepmy się ” i podpis dr M ! . Potwierdza ty samym że jest ….i…..tą , cy……łem . Kto nadał mu stopień naukowy ??? Kiedyś spotkałem go w restauracji i obiecałem sobie ,że następnym razem poproszę go żeby nauczył mnie jeść nożem i widelcem .

    • 15

      cyt. “Jak robię zakupy na miesiąc to też tyle wydaję” czy to niezrozumiałe dla Pana, panie radny?

  2. 39
    11

    Mosiński żyje na koszt podatnika – tak jak Kaczyński i Obajtki . . . Oni jeszcze kupują nieruchpmości – za przekręty i są zadowleni – typowe Państwo PiS !

  3. 35
    9

    Ale o co Wam ludzie chodzi? Większość ich wybrała, podziękujcie sobie, albo znajomym. Kupieni za 500+ i 13 emerytury.
    “Bo PO kradło, a PiS też kradnie, ale daje”. Logika ameb.

  4. 5
    4

    Ja napiszę że za 4x2l Pepsi przed podatkiem od cukru płaciłem 10zł po podniesieniem podatku płacę 2x2l też 10zł. Kogo chcą odchudzić? chyba mój portfel. Na to nie ma mojej zgody.

    • 1
      1

      I co zrobiłeś z tym swoim brakiem zgody? Nic nie możesz/możemy zrobić, bo większość ich chce przy władzy.

    • Jeśli kupujesz takie ilości pepsi to się szybko wykończysz. Kto dziś kupuje pepsi?! Pepsi nadaje się tylko jako odrdzewiacz – przecież to jest trucizna! Zastanów się, a kupa kasy zostanie ci w kieszeni.

  5. 25
    3

    Mosiński poszedł do polityki bo nic innego nie umie. Zresztą polityka też mu za bardzo nie wychodzi. Ale za to zacnie sobie żyje na koszt społeczeństwa. I jeszcze te banery… Wyjątkowo odrażąjący typ.

  6. Tylko nieudacznicy i darmozjady garną się do polityki jak głosi pewien cytat. Nic dodać nic ująć.
    Poza tym jak każdy by zarabiał tyle co pożal się Boże politycy to tematu by nie było.

  7. 11
    2

    TERAZ WIDZICIE KTO SPRZEDAŁ POLSKĘ; ZA KADENCJI mosińskiego KTÓRY BYŁ ZWIĄZKOWCEM UPADŁ PRZEMYSŁ WŁÓKIENNICZY I NIE TYLKO W KALISZU. A ON JEDNAK PRZY KORYTKU CAŁE OSTATNIE TRZYDZIEŚCI LAT I WYKSZTAŁCENIE SIĘ POPRAWIŁO RODZINKA W RADACH. WYCHODZI NA TO ŻE “po ” KRADŁO GROSIKI,A OBECNI TO GRABIĄ CIĘŻKIE MILIONY, WZROST MAJĄTKÓW pisiorów PRZEZ OSTATNIE SZEŚĆ LAT O KILKASET PROCENT UROSŁY. DO TEGO STOPNIA ŻE NIE WIEDZĄ ILE POSIADAJĄ BO W TAKI KRÓTKI CZAS TYLE AŻ UROSŁO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  8. 2
    6

    BYŁY minister finansów p. Vincent Rostowski, cytat “pi niendzy nie ma i nie będzie”. Poseł p. Budka cytat “pieniądze wyrzucone w błoto …… ” – a obecnie już niewystarczające(szpitale tymczasowe) i będą powstawać polowe szpitale (budowane przez te ” niepotrzebne Wojsko Terytorialne”.
    Dziękuję, że PO zostało przez rozsądnych Wyborców odsunięte od Władzy; gdyby obecnie rządzili PO-wcy, POLSKI JUŻ BY NIE BYŁO, A KORONAWIRUS DOPEŁNIŁBY RESZTE I WYWOZILIBY NAS CIĘŻARÓWKAMI W ZBIOROWE MOGIŁY !!!
    panowie (celowo mała literą) Tusk, Schetyna, Budka, “wielki’ Giertych i im podobni – ZAMILKNIJCIE, BO JUŻ wAS SIĘ NIEDA SŁUCHAĆ !!!
    NIECH ŻYJE POLSKA, która wreszcie weszła na właściwe tory. Szkoda tylko, że dopiero po 70. latach.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick