Rolnicy znów protestują. Zasypali Warszawę jabłkami

11
Grupa rolników zrzeszona w Agrounii pojechała do Warszawy, by zablokować skrzyżowanie przy Placu Zawiszy. Jak podaje portal tvn24.pl, podczas niezapowiedzianego protestu podpalono opony, rozsypano jabłka i odpalono petardy.

Około 200 rolników zablokowało w środę rano jedno z ważniejszych skrzyżowań. Tak wynika z informacji podanych prze Agrounię. – Pokazaliśmy, że państwo nie jest przygotowane do zarządzania i bronienia Polski. Jeżeli ktoś nie jest w stanie w tym kraju obronić ulicy, to jak może obronić Polskę przed napływem wątpliwej jakości towarów z całego świata, które do nas napływają – pyta w opublikowanym na fanpage’u AGROunii wideo Michał Kołodziejczak, lider tej organizacji.

Rolnicy protestowali na Placu Zawiszy, gdzie rozsypali na asfalcie tysiące jabłek. Podpalili opony, odpalili petardy i pikietowali paraliżując ruch. – Świadomie nie zrobiliśmy protestu w kilku miejscach. Chcieliśmy pokazać, że jak chcemy, to możemy. I pokazaliśmy, w jaki sposób blokada jednego skrzyżowania przekłada się na działanie całego miasta – dodaje Kołodziejczak.

CZYTAJ: #AGROpowstanie2019. „Lepiej tuczniki wypuścić do lasu i odstrzelić jako dziki, bo są z tego większe pieniądze”

Do stolicy pojechali także rolnicy z naszego terenu. Jak udało nam się dowiedzieć, było to kilka samochodów osobowych. Pikieta nie trwała długo, ale przedstawiciele Agrounii zapowiadają, że to jedna z wielu tego typu inicjatyw. Mają być one alternatywą dla ogólnopolskiego protestu, który odbył się jakiś czas temu. Jak słychać w środowisku rolników zrzeszonych w tej organizacji, nie przyniósł on zamierzonego efektu, dlatego zdecydowano się zmienić strategię walki o lepszy byt. – Kiedy rok temu zaczynaliśmy strajki, u nas, lokalnie, w Błaszkach, na wioskach, mówiłem, że jeżeli polskie produkty nie będą się sprzedawać, nie będzie takiej możliwości politycznej, to będziemy to wszystko przywozić do Warszawy i przywieziemy – zapowiada.

Rolnicy zwracają uwagę, że polskie produkty się nie sprzedają. Do trzody chlewnej hodowcy muszą dopłacać. Tymczasem z zagranicy importowane jest mięso.

ZOBACZ TEŻ: Protest rolników w Warszawie. Czy doszło do zmowy cenowej?

Odcięci od rynku co mamy robić? Rząd i minister rolnictwa ma nas gdzieś, kłamie i oszukuje. Liczymy się tylko jako głosy wyborcze. Nic więcej. Nasze rodzinne gospodarstwa rolne upadają, nasze rodziny są takie jak Wasze. Nasze dzieci tez maja swoje ambicje i marzenia. Nie będziemy upadać w ciszy na wsi i wieszać się w stodołach. Może się to Wam nie podobać ale będziecie widzieć nasze cierpienie i determinację.

Opublikowany przez Agrounia Wtorek, 12 marca 2019

 

redaktor naczelny wlkp24.info
sebastian.matyszczak@tvproart.pl

11 KOMENTARZE

  1. 11
    11

    Dawniej Ochotnicza Straż Pożarna, Koła Gospodyń Wiejskich organizowały wieśniakom zimą i na przednówku zabawy wiejskie. Tam wieśniactwo wyzwalało swoją energię w burdach i bójkach pomiędzy sobą i był spokój. A jak przyszły żniwa, to tę energię wyładowywali w polu i był jako taki spokój. Dzisiaj zabaw wiejskich nie ma tylko są dyskoteki dla mieszczuchów, a plebs wiejski energia rozpiera i wywożą świńskie głowy z jabłkami na ulice Warszawy i dymią paląc opony tym razem na ulicach zamiast w swoich piecach jak to powszechnie „robiom”

    • 3
      4

      a ty mieszczuchu zburaczały udajesz pana z miasta. Nie znasz życia na wsi to zamknij jadaczke. Miasta to jedno wielkie płynące gówno rolnik pracuję cieżko Przynajmniej nie kradnie jak większość miastowych ludzi ktorzy robią na czarnucha i pobierają zasiłki. Co do zabaw wiesniaki przynajmniej wiedzieli co to znaczy dobra zabawa.

  2. 10
    10

    Do Miastowy żeby nie te „wieśniaki ” ciekawe co byś jadł dawniej i nadal te „wieśniaki” pracują w mieście żeby tobie było lepiej.
    Jeżeli piszesz , że były organizowane zabawy wiejskie to skąd wiesz jak tam było musiałeś też w tych zabawach uczestniczyć. A na tych dyskotekach to co się dzieje bójki narkotyki gwałty to ci się podoba.
    Ludzie palą w piecach odpady nie tylko na wsi bo jeżeli tak jest to po co miasta kupują drony aby sprawdzać co wydobywa się z kominów?
    Pozdrawiam Cię Miastowy któremu może kiedyś wpadnie do głowy pomysł aby wyprowadzić się z tego „pięknego” miasta na tą „zapadłą ” wieś.

    • 7
      5

      Przecież wiadomo powszechnie, że żywność kupuje się w marketach, a nie od rolnika. A poważnie, gdyby nie było rolników, to na wsi byłoby cicho i spokojnie, a żywność kupowalibyśmy w Unii Europejskiej. Jak ktoś lubi hodować czy uprawiać to jego sprawa, dlaczego my mamy płacić za jego hobby? Ja na przykład zbieram znaczki i monety, za swoje.

  3. 11
    3

    Nie bronię ich zachowania walczą o swoje ale te jabłka mogliby sprzedawać albo oddać do domów dziecka Za blokadę pasów ruchu powinni im dojejabac porządny mandat

  4. 7
    7

    miastowy…. Masz rację ty ..aranie , po co rolnik jak markety są…. Kulki z nosa byś ..pierdalał …..aranie i swoje łajno gdyby nie rolnik. A dziś taki ….aran jak ty i inni nazywacie ich CHULIGANERIĄ…. Bo w Warszawie są

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick