„To może być zagrożenie dla pacjentów”. Ostrzej już nie mogą protestować?

0
Sytuacja na linii ratownicy medyczni – rząd nadal napięta. Choć 21 września zawarto częściowe porozumienie pomiędzy Ministerstwem Zdrowia, a Komitetem Protestacyjnym Ratowników Medycznych i Związkiem Pracodawców Ratownictwa Medycznego SP ZOZ, nie wszyscy są z niego zadowoleni. Ratownicy alarmują też, że treść porozumienia nie jest respektowana przez dyrektorów i prezesów szpitali, którzy do tej pory nie wypłacili im obiecanych pieniędzy. Zarządy placówek tłumaczą z kolei, że potrzebują podstawy prawnej, aby wypłacić pieniądze, a tej nadal nie ma.

Ratownicy z tej placówki od wielu miesięcy walczą o większe pieniądze i lepsze warunki zatrudnienia. W tym celu w czerwcu ośmiu jarocińskich ratowników medycznych pojechało do Wrocławia manifestować swoje niezadowolenie. Ostatecznie po kilku miesiącach protestowania spotkali się z ministrem zdrowia, który obiecał podwyżki pensji. – Wstępnie jesteśmy zadowoleni. Stawa 40 zł to jest minimum, które ministerstwo musi nam zapewnić. Wiadomo, że każdy walczy o jak najlepsze stawki, bo praca jest trudna. Mamy nadzieję, że te postulaty, które były zawarte w porozumieniu, będą spełnione – powiedział Kamil Rudnicki, ratownik medyczny ze Szpitala Powiatowego w Jarocinie.

W większych miastach protest ratowników nadal trwa. Dochodzi nawet do sytuacji, że brakuje pełnej obsady karetek pogotowia. Wojewoda wielkopolski do pomocy wezwał m.in. strażaków. Ci jednak nie byli chętni, by wsiąść do ambulansu. Na szczęście nie doszło do tego w południowej Wielkopolsce. Ale mimo pełnego obłożenia karetek, system w naszym regionie jest na granicy wydolności. – U nas, jeżeli zabrakłoby jednej karetki i zabrakłoby jej też w sąsiednim powiecie, który oddalony jest od nas o 30 km, doszłoby do sytuacji, gdzie naprawdę stwarzałoby poważne zagrożenie dla mieszkańców naszych powiatów. Dlatego na tę chwilę nie podejmowaliśmy takiej formy protestu – dodał Kamil Rudnicki.

Ministerstwo Zdrowia zadeklarowało zwiększenie środków na ratownictwo medyczne o dodatkowe 62 mln zł. Od 1 października rząd zwiększył też wycenę ryczałtu na tzw. dobokaretki. Obecnie szpitale nie muszą też utrzymywać dyspozytorni, zatem pieniędzy w budżecie szpitali będzie więcej. Ale nie wszyscy są zadowoleni z zawartego porozumienia. Mowa o ratownikach pracujących w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych, Izbach Przyjęć, a także na innych oddziałach szpitalnych, o których – jak się zdaje – zapomniano. – Czujemy się bardzo pokrzywdzeni, ponieważ jesteśmy jedną grupą zawodową tak naprawdę i nie powinniśmy zostać w ten sposób potraktowani – powiedziała Katarzyna Durska, ratowniczka medyczna ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Jarocinie.

Ratownicy walczą o poprawę warunków finansowych już od kilku lat. Tym razem ich protest przyjął ostrzejszą formę. Nie wykluczają, że jeżeli ich postulaty nie będą spełnione, będą dalej protestować. – Myślę, że bardzo ostro protestować już nie możemy, gdyż może być bezpośrednio zagrożone bezpieczeństwo pacjentów. Co będzie dalej? Zobaczymy, jak potoczą się dalsze rozmowy z ministrem zdrowia – dodał Łukasz Zawodny, ratownik medyczny pracujący na zespołach ratownictwa medycznego.

W jarocińskim szpitalu pracuje 32 ratowników medycznych. Na cały powiat jarociński mają do dyspozycji 2 karetki systemowe i 1 transportową.

Autor tekstu: Mateusz Kurzaj

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick