DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst
DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst

Strach przed diagnozą paraliżuje nas latami. Dlaczego wciąż odkładamy badania na później?

Fot. Benyamin Bohlouli (Unsplash)

Każdy z nas ma na sumieniu jakieś zaległe badanie. Łykamy kolejne tabletki, pijemy zioła, zmieniamy dietę i wmawiamy sobie, że samo przejdzie. Dlaczego? Bo panicznie boimy się dyskomfortu. Zamiast zapisać się do lekarza, wolimy znosić zgagę, nawracające problemy z trawieniem czy ból zęba, który budzi w nocy. Medycyna mocno się jednak zmieniła. To, co kiedyś wiązało się z ogromnym stresem, dziś często przypomina zwykłą wizytę kontrolną.

Diagnostyka żołądka i jelit w znieczuleniu

Wzdęcia, pieczenie, ciągłe problemy żołądkowe – to tematy, o których raczej milczymy. Kiedy w końcu docieramy do lekarza, często okazuje się, że bez zajrzenia do środka niewiele da się zrobić. Samo słowo „endoskopia” potrafi skutecznie odstraszyć. Wyobrażamy sobie połykanie grubej rurki i duszności, więc rezygnujemy. Tymczasem bez dokładnego obrazu śluzówki przełyku i żołądka, trudno o celną diagnozę.

Jak to wygląda obecnie? Sprzęt jest znacznie cieńszy i bardziej elastyczny, a co ważniejsze – nie trzeba tego znosić „na żywca”. Wykonywana w dzisiejszych realiach gastroskopia prywatnie to najczęściej zabieg w znieczuleniu. Standardem jest znieczulenie miejscowe gardła, które blokuje odruch wymiotny i ból. Jeśli ktoś wyjątkowo źle znosi takie sytuacje, może poprosić o krótkie uśpienie. Podaje się lek, pacjent zasypia na kilkanaście minut, a budzi się, gdy jest już po wszystkim. Ta sama zasada dotyczy kolonoskopii.

Specjaliści i punkt pobrań w jednym budynku

Kolejnym powodem, dla którego omijamy lekarzy szerokim łukiem, jest logistyka. Nie mamy czasu jeździć od jednej przychodni do drugiej. Odbieranie wyników, szukanie laboratoriów, stanie w kolejkach po skierowanie – to pochłania połowę dnia. Dlatego coraz więcej osób szuka miejsc, gdzie sprawę można załatwić kompleksowo.

Dobrym przykładem takiego podejścia jest spora, działająca przy ul. Morasko 24 klinika medyczna w Poznaniu. Pomysł na to miejsce jest prosty: wchodzisz do jednego budynku i masz na miejscu większość potrzebnych specjalistów. Z kardiologii możesz przejść prosto do dietetyka. Jeśli internista uzna, że potrzebujesz badań krwi, nie musisz szukać laboratorium na mieście, bo punkt pobrań jest obok. Przyjmuje tam też chirurg ogólny, uroginekolog i psycholog. To spora oszczędność czasu. Zamiast brać kilka dni urlopu, ogarniasz większość spraw podczas jednego przedpołudnia.

Leczenie zębów wspierane mikroskopem i sedacją

Wstyd i strach to również główni winowajcy naszych problemów z zębami. Większość z nas ma gdzieś z tyłu głowy wspomnienia szkolnych gabinetów, co skutecznie zniechęca do regularnych przeglądów. Efekt? Umawiamy się dopiero wtedy, kiedy z bólu nie da się spać, a tabletki przestają działać. Wtedy często jest już za późno na zwykłą plombę i trzeba ratować się leczeniem kanałowym.

A przecież dzisiaj wizyta u dentysty wygląda zupełnie inaczej. Lekarze używają mikroskopów, żeby precyzyjnie wyczyścić korzenie. Zamiast zgadywać, sprawdzają wszystko na miejscu aparatem rentgenowskim i tomografem. Jeśli konieczne jest usunięcie zęba (na przykład uciążliwej ósemki), robi to chirurg stomatologiczny. Braki można od razu uzupełnić implantem tytanowym, który działa i wygląda jak naturalny ząb. Z kolei osoby, które naprawdę panikują na sam dźwięk wiertła – albo przyprowadzają przerażone dzieci – mogą skorzystać z gazu rozweselającego. Oddychasz przez maseczkę, stres odpuszcza, a dentysta robi swoje.

Nasze obawy zatrzymały się w przeszłości

Więc dlaczego wciąż odkładamy te badania na później? Odpowiedź jest prosta: zatrzymaliśmy się w przeszłości. Paraliżuje nas pamięć o bólu i dyskomforcie, których doświadczaliśmy dekadę czy dwie temu, a wizyty w gabinetach wciąż traktujemy jak logistyczny koszmar.

Nie zauważyliśmy, że medycyna zdążyła rozwiązać większość naszych obaw. Kiedy zdamy sobie sprawę, że endoskopię można przespać, zęby wyleczyć bez bólu w uśpieniu wziewnym, a całą diagnostykę załatwić podczas jednej wizyty w wielospecjalistycznym budynku, wymówki po prostu przestają działać. Odkładanie diagnozy to już nie kwestia trudności z dostępem do bezbolesnych rozwiązań, ale wyłącznie kwestia przełamania własnych, nieaktualnych schematów.

Napisz do autora

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz