Rowerem przez Syberię, czyli frytki i barszcz z proszku na wigilijnym stole [ZDJĘCIA]

0
Fot. Archiwum Magdaleny Sobczak
Boże Narodzenie z dala od domu można spędzić na wiele sposobów. Magdalena Sobczak, podróżniczka i blogerka spod Pleszewa, najpierw wzięła udział w jednym z etapów sztafety rowerowej Bike Jamboree, jedząc Wigilię w rosyjskim hotelu na granicy z Mongolią, a następnie wybrała się na Podlasie, by spędzić święta również tam. O swoich podróżach i tym, czego szuka na Wschodzie, opowiedziała nam z okazji świąt. Zapraszamy na wlkp24.info.

Święta poza domem? Magdalena Sobczak, podróżniczka i blogerka spędziła je w taki sposób m.in. w 2017 roku, ale nie po to, by wyjechać do luksusowego pensjonatu i delektować się kolejnymi masażami. Wraz z kilkoma osobami wsiadła na rower i… pojechała na granicę rosyjsko-mongolską. Tam spędziła Wigilię Bożego Narodzenia i okazało się, że całą grupą muszą pozostać w tym miejscu, bo granicy nie można przekroczyć w sobotę. – Mieliśmy do czynienia z rosyjskimi celnikami i prawem obowiązującym w tym państwie, po czym skierowano nas do pewnego hotelu znajdującego się na granicy – wyjaśnia Magdalena Sobczak.

>> MARCEL BEZ TWOJEJ POMOCY NIE PRZEŻYJE! #GOMARCEL <<

Tam przyszło im spędzić Wigilię. Dość nietypową, jak na bogate polskie tradycje związane ze świąteczną wieczerzą.  Wieczerza wigilijna polegała na tym, że jedliśmy to, co mieliśmy, czyli na przykład barszcz w torebkach. Dwóch chłopaków, którzy jechali wraz ze mną, dostali zgodę na wyjście do sklepu, no i zrobiliśmy sobie Wigilię z frytkami i jakimiś drobnymi rzeczami wiezionymi z domu. Później śpiewaliśmy do wieczora nasze polskie kolędy – opowiada.

Czy w takich chwilach tęskni się za domem? Jak mówi nam Magda, nie do końca. Przynajmniej tak było w jej przypadku, choć – co wydaje się oczywiste – całkowicie o rodzinie nie zapomniała. – To chyba była taka Wigilia, którą chciałam przeżyć. Zazwyczaj nie doceniamy tego domu. Kiedy znajdziemy się poza nim i własną strefą bezpieczeństwa, wtedy stwierdzamy, że rzeczywiście trochę tego domu nam brakuje. Natomiast dla mnie to było troszeczkę coś innego, bo miałam wokół siebie przyjazne mi osoby, które wraz ze mną uczestniczyły w naszej wyjazdowej Wigilii. Dlatego nie czułam potrzeby, aby uronić łezkę w związku z tym, że jestem poza domem, że nie siedzę teraz przy rodzinnym stole – wyjaśnia Magda Sobczak.

Nie zabrakło jednak w tamtym momencie ciepłych myśli o rodzinie, które budowały tę niezwykłą, magiczną więź pomiędzy osobami tak dla siebie bliskimi, a jednocześnie oddalonymi o tysiące kilometrów. – Wydaje mi się, że te myśli są czasami ważniejsze niż fizyczna obecność – podkreśla.

Gdyby ktoś chciał się zdecydować na tak szaloną wyprawę, tym bardziej w okresie Świąt Bożego Narodzenia, może być pewien jednego – śniegu nie zabraknie. Silnych wiatrów i surowych warunków także. A do tego kontrastów szczególnie jeśli tamtejszą codzienność zaczniemy porównywać z naszą – polską. – Rosja i Mongolia mają wiele dzikich i odludnych miejsc. Jest tam niezwykłe piękno szczególnie zauważalne zimą. Wystarczy wyobrazić sobie piątkę szaleńców, którzy przemierzają Syberię, Czujski Trakt i mierzą się z zimnem i swoimi słabościami. Polecam każdemu, kto chce się sprawdzić – mówi Magda Sobczak.

>> JAK ZOSTAĆ ŚWIĘTYM MIKOŁAJEK? OTO PRZEPIS! <<

Podróżnicza pochodząca spod Pleszewa czuje szczególną więź ze Wschodem. Jak mówi, to wyjątkowe miejsce. Nie do końca odkryte, w którym czuć pewnego rodzaju duchowość i mistycyzm. – Jest tam mnóstwo otwartych ludzi. Ludzi, którzy są gotowi pomóc zdecydowanie bardziej i częściej niż w krajach europejskich. Niezwykle interesujące jest także to, że żyją prosto, bardziej się poświęcają dla drugiego człowieka i odkrywanie tych wschodnich terenów przez to jest tak ciekawe – opowiada.

Surowy rosyjsko-mongolski klimat to nie jedyna świąteczna wyprawa Magdy. Była także zdecydowanie bliżej, ale również na Wschodzie. A dokładnie na Podlasiu, gdzie realizowała projekt “Puk, puk, Wigilia”. – Ten wyjazd do Rosji był punktem zapalnym do tego, żeby realizować projekty stricte reporterskie. Kiedy więc poczułam to rosyjskie zimno, postanowiłam poczuć też to polskie – żartuje. – Nie ukrywam, że wcale nie jest mniej przenikliwe. W Rosji jest bardziej sucho, tutaj mamy wilgotniejszy klimat – dodaje podróżniczka.

Czego szuka się, pukając w wigilijny wieczór do drzwi na wschodzie Polski? Magda Sobczak mówi, że nazwa projektu miał prowokować do otwierania nie tylko drzwi, ale przede wszystkim ludzkich serc. – Chodziło mi o to, żeby ktoś po prostu otworzył i powiedział: “Zapraszam cię, poznaj moją kulturę, tradycję, zobacz, co Podlasie ma ci do zaoferowania”. To prawdziwy tygiel wielokulturowości i wielowyznaniowości. Fajne jest to, że Polska jest taka barwna i możemy o tym mówić, pisać i tam podróżować.

>> SPORTOWCY ŚLĄ MOC ŚWIĄTECZNYCH ŻYCZEŃ! <<

Te święta Magda Sobczak spędziła w domu, w rodzinnym gronie. Gdzie spędzi następne? Tego nie wie nikt. Jeśli wybierze się na Wschód, na pewno wróci z kolejnymi historiami, zdjęciami i odkryciami, bo każdy wyjazd w takie miejsce i w takim okresie to odkrywanie świata, ale też poznawanie siebie.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick