Rebud KPR Ostrovia wygrywając derbowy mecz w Kaliszu zapewniła sobie trzecie miejsce w tabeli na koniec sezonu zasadniczego Orlen Superligi, a to oznacza, że w ćwierćfinale play-off zmierzy się z szóstym MMTS-em Kwidzyn. I według wielu obserwatorów, ta rywalizacja zapowiada się najciekawiej z kilku względów. Jednym z nich jest fakt, że biało-czerwoni jeszcze nigdy nie wygrali w Kwidzynie. Pierwszy mecz w czwartek o godz. 20:30.

Kibice, gracze, a także trener Kim Rasmussen wierzą, że biało-czerwoni są gotowi na fazę play-off Orlen Superligi. Wygrany dwumecz ćwierćfinałowy otworzy furtkę do gry o medale mistrzostw Polski. My skorzystaliśmy z okazji rozgrywanego turnieju Final Four Pucharu Polski w Kaliszu i zapytaliśmy bezstronnych obserwatorów o szanse Ostrovii w rywalizacji z MMTS-em Kwidzyn.
Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn gra bardzo dobry handball w tym sezonie. Wystarczy wspomnieć dwa zwycięstwa nad Wybrzeżem Gdańsk w sezonie regularnym czy pewną wygraną z Ostrovią we własnej hali.
Zespół z Kwidzyna, prowadzony przez wychowanka KPR Ostrovia jeszcze nie zaznał smaku porażki we własnej hali przeciwko macierzystej drużynie. A jak już przyjeżdżał do rodzinnego miasta to przegrywał minimalnie. Dawid Nilsson widzi jednak w Ostrovii faworyta tej rywalizacji, tym bardziej, że do gry wrócił podstawowy gracz – Ivan Burzak.
Drużyna MMTS-u Kwidzyn budowana przez Bartłomieja Jaszkę z każdym kolejnym sezonem idzie w górę. Sprawdziły się transfery Jovana Milicevicia czy braci Konrada i Macieja Pilitowskich. Nie zapominamy również o bramce. Łukasz Zakreta to wciąż gwarancja wysokiej jakości w grze między słupkami.
Za Rebud KPR Ostrovią przemawia doświadczenie, nie tylko w metrykach samych graczy, ale także w Lidze Europejskiej. Gra na dwóch frontach zbudowała jeszcze mocniej fundamenty biało-czerwonych. W tym sezonie półfinalistów wyłonią dwa spotkania, czyli mecz i rewanż, nie jak to było przed rokiem, kiedy rywalizacja toczyła się do dwóch wygranych. Teraz do kolejnej rundy przejdzie zespół, który będzie miał lepszy bilans bramek w dwumeczu, a to oznacza, że już nie ma marginesu błędu.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz