Ozdoby wielkanocne nicią nasnuwane

0
Jaja, zające, koszyczki, kwiaty. Takie efektownie wyhaftowane motywy będą zdobić świąteczne stoły niektórych mieszkańców podjarocińskiej Goliny. Właśnie stamtąd wywodzi się charakterystyczny rodzaj haftu nasnuwanego na płótnie, czyli snutka golińska. Dzisiaj nie zajmuje się nim wiele hafciarek, ale pamięć o nim nie ginie. A to za sprawą – kiedyś Heleny Moszczeńskiej, a dzisiaj – samych mieszkańców Goliny.

Snutka golińska, czyli biały haft nasnuwany na płótnie, to jeden z najciekawszych przejawów kultury ludowej okolic Jarocina. Jest bardzo efektowny. Jego korzenie sięgają XIX wieku. Wtedy, a także jeszcze na początku XX wieku ozdabiano nim elementy stroju ludowego: koszulki, fartuchy, krezy czy czepce. Motywów było wówczas bez liku: kółka, kwiatki, serduszka, liście…

Już nie stroje, a serwety

Snutka do dzisiaj jednak przetrwała dzięki determinacji urodzonej w 1862 roku Heleny Moszczeńskiej, właścicielki majątku w Golinie. Przybyła ona do niego w 1897 roku i tak spisała swoje wrażenia po przyjeździe do tej podjarocińskiej miejscowości:

W kościele aż się bieliło od czepków, fryzek i fartuchów haftowanych. Każda niewiasta – od szkolnego dziewczęcia do starej babusi – miała na sobie ręcznie wyhaftowany czepek i fryzkę – każda w inny deseń, każdy w inne specjalnie sobie upodobane motywy: serduszka, kółka, gwiazdki, koniki, listki, tarki, wąsiony i tym podobnie nazwane formy deseni wyhaftowanych na tle zasnutymi nićmi – stąd nazwa w miejscowym języku po prostu <<snuty czepek lub snuta fryzka>>”.

Z czasem Helena Moszczeńska zauważyła, że zmienia się moda, a kobiety już tak chętnie nie ozdabiają swoich strojów haftem nasnuwanym. Postanowiła więc, że elementy snutki będą dekorować nie ubrania, a obrusy, serwety, szaty kościelne. Zachęcała też kobiety z Goliny do ozdabiania materiałów właśnie haftem nasnuwanym. Zapraszała je do dworu – którego notabene już nie ma, bo w latach 40. minionego wieku spłonął – gdzie organizowała kursy, na których swoje umiejętności kształciły przyszłe hafciarki, wysyłała też golińskie snutki na konkursy i wystawy.

Hafty w Golinie

Helena Moszczeńska zmarła w 1950 roku. Dzisiaj osobiście pamięta ją jeszcze kilka hafciarek, które swoje umiejętności przekazały kolejnym pokoleniom. Jednak aż tak wielu zwolenniczek haft ten nie ma. Dlaczego? Jest to wprawdzie haft bardzo efektowny, ale wymagający umiejętności, cierpliwości i… czasu. Jak zatem snutka powstaje? O tym opowiadają nam hafciarki z Goliny: Zofia Talarowska i Jolanta Łukaszewska. Każda z nich haftuje już kilkadziesiąt lat.

– Wzór, narysowany na papierze, przekalkowujemy na płótno. Następnie fastrygujemy obrys wszystkich motywów, a ta drobna fastryga ma połączyć elementy wzoru w całość. Kolejny element to nasnuwanie, czyli łączymy te elementy nitkami. Po nasnuciu całości, kolejny etap to wyszywanie. Potem, po wyszyciu i wypraniu, wycinamy płótno. Dla niektórych to najtrudniejszy element pracy. Trzeba być bardzo ostrożnym, żeby nie przeciąć nasnutych nitek – wyjaśnia Jolanta Łukaszewska.

– By serweta była gotowa, należy jeszcze ją wyprać, wykrochmalić i naciągnąć szpilkami na desce, tak by po wyschnięciu niteczki były sztywne. Oczywiście należy jeszcze wyciąć płótno wokół wzoru – mówi Zofia Talarowska. – Co ważne, snutka golińska powstaje na białym płótnie i haftowana jest białymi nićmi. Gdy skończy nam się nić, nie robimy pęczków, a haftujemy kolejną nicią dalej – dodaje.

Snutka w muzeum i w domach

Dzisiaj snutki nie uraczymy na codziennych ubraniach. Jest natomiast na obrusach, serwetach, na reprezentatywnych strojach ludowych. Haftem nasnuwanym ozdobione są także elementy wystroju golińskiego kościoła. W tym zabytkowym drewnianym sanktuarium z XVIII wieku znajduje się także tablica upamiętniająca Helenę Moszczeńską.

O tym,  jak wyglądają materiały ozdobione haftem nasnuwanym, dzisiaj możemy się też przekonać odwiedzając jarocińskie Muzeum Regionalne. Najstarsze tamtejsze snutki datowane są na okres międzywojenny.

Snutkę obecnie wykorzystuje się także jako motyw dekoracyjny. W Wielkanoc z pewnością ozdobi też domy niektórych mieszkańców podjarocińskiej Goliny. Motywy wykonane haftem nasnuwanym pojawią się na stołach i w oknach. – W oknach na święta wielkanocne zawieszam wyszyte snutką zające czy jaja. Na stole są duże serwety, ale już bez motywów wielkanocnych, a tradycyjnych – mówi Zofia Talarowska.

Golina słynie ze snutki

Golina snutką się chwali. Powstała m.in. tematyczna strona internetowa i aplikacja, został wydany folder. Także miejscowa szkoła podstawowa włącza się w promocję pamięci i dawnej właścicielki dworu, i haftu.

– Snutka jest symbolem Goliny, dlatego zaproponowaliśmy, aby Helena Moszczeńska została patronką naszej szkoły. Chcemy też, aby w tym roku w szkole odbyły się warsztaty związane i z przyszłą patronką, i z haftem. W planach jest także tematyczny mural, który ozdobi ścianę placówki – mówi dyrektor szkoły w Golinie Tomasz Jankowski.

O tym, jak powstaje snutka golińska i kto jeszcze pamięta Helenę Moszczeńską, można dowiedzieć się z naszego programu „Źródła. Ludzie – Miejsca – Wydarzenia”. Piąty odcinek magazynu regionalno-historycznego dotyczył właśnie tego wyjątkowego haftu i zawiera także wiele historycznych zdjęć.

Obejrzycie go na stronie internetowej Telewizji Proart pod tym linkiem.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick