Ławka rezerwowych na wagę złota

0
Rezerwowi piłkarze LKS-u Gołuchów po raz kolejny dali świetne zmiany, które pozwoliły na zwycięstwo. Tym razem nad Tarnovią Tarnowo Podgórne. Wcześniej przesądzili o wygranej z Wartą Międzychód. Trener Maciej Dolata nie mógł się nachwalić po ostatnim ligowym meczu swoich graczy.

Kiedy przeciwnik utrudnia życie, a piłka po dośrodkowaniach nie może wpaść do bramki, potrzebne są zmiany. Można spróbować innego ustawienia, innej formy ataku, gry na zmęczenie rywala. Ale można też wprowadzić korekty personalne i wpuścić na boisko nowych piłkarzy. O takie rozwiązanie pokusił się ostatnio Maciej Dolata i po raz kolejny się nie zawiódł.

Silna ławka rezerwowych to atut, którego wiele drużyn nie ma. Inaczej jest w Gołuchowie. Tamtejszy LKS od lat słynie z tego, że rezerwowi zawodnicy są niezwykle pomocni i regularnie pomagają w wygrywaniu meczów. Zwłaszcza tych, w których piłka jak zaczarowana nie chce wpaść do siatki. – Trochę miałem w tej pierwszej połowie pretensje o to, że dopiero w 37. minucie oddajemy pierwszy strzał. Próbowaliśmy to, co robiliśmy na treningach, czyli gry od skrzydła, ale to nie przynosiło skutku. Do tego jeszcze fenomenalne warunki fizyczne bramkarza, który praktycznie jak nie wyłapywał tych wszystkich dośrodkowań, rzutów rożnych, to jeszcze dwa razy wygrał pojedynek jeden na jednego z Konradem Chojnackim czy z Krystianem Benuszakiem – powiedział po meczu szkoleniowiec LKS-u Maciej Dolata.

Trener wiedział, że Tarnovia Tarnowo Podgórne nie zawsze wytrzymuje tempa i pod koniec spotkania piłkarze tego zespołu opadają z sił. Wtedy przeprowadzone zmiany zawodników szczególnie mogą zaowocować golem. Tak też było w sobotę. Dolata poprosił przed meczem swoich graczy o cierpliwość. Wiedział, co robi. Doświadczony zespół nie dał się sprowokować, bronił dostępu do własnej bramki, był czujny przy kontratakach rywali i skutecznie je rozbijał. Jedynie dwie próby podopiecznych Sławomira Najtkowskiego doszły do skutku, ale nie przyniosły gola.

Właśnie pod koniec spotkania rezerwowi gracze pokazali siłę i skuteczność. Na 2:0 strzelił Patryk Kieliba, który wszedł z ławki, ale nie tylko on miał udział przy golu. – Cieszę się, że po raz drugi, tak było w Międzychodzie, o zwycięstwie przesądza ławka rezerwowych. Ponieważ w Międzychodzie strzelamy bramkę na 4:1 po akcji dwójkowej Maciej Marcinkowski – Patryk Kieliba. Teraz akcję dwójkową na zamknięcie meczu robi Filip (Olszewski – przyp red.) z Patrykiem. Także znowuż ławka rezerwowych stanowi o zwycięstwie. Kiedy przychodziłem do Gołuchowa, było to wizytówką, że to zmiennicy dawali taki dodatkowy bodziec. To oni wprowadzali ożywienie w końcowych minutach no i dzisiaj, i na Międzychodzie tak się dzieje – podsumował trener Maciej Dolata.

Patryk Kieliba to piłkarz, który już od dłuższego czasu gra w Gołuchowie. Przynajmniej w porównaniu z Filipem Olszewskim, który latem dołączył do LKS-u i miał dopiero drugą okazję, by wejść na boisko. Niewykluczone, że jeśli forma obu graczy się ustabilizuje i będzie na wysokim poziomie, załapią się do wyjściowej jedenastki.

Na debiut w ekipie Żubra czeka jeszcze tylko bramkarz Kamil Ślusarek wypożyczony z KKS-u Kalisz. – Myślę, że przyjdzie taki moment, że również Kamil zadebiutuje. Także cieszę się z tego zwycięstwa, bo ono nam pozwala znowuż utrzymać się w tej czołówce ligowej, a po drugie gratuluję zespołowi za to, że w tej drugiej połowie wytrzymali presję własnego boiska, bo ona na pewno też była i bardzo cierpliwie czekali na swoje okazje i je wykorzystaliśmy. Były jeszcze inne sytuacje, które mogły zakończyć się bramką, ale trzeba się cieszyć z tego, co jest

Być może również ten młody golkiper wpisze się w tę narrację o silnym zapleczu pierwszego składu.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick