Koniec pewnej epoki ostrowskiego transportu. „Działalność od wielu lat była nierentowna”

11
Ostatnie dni dzielą ostrowski PKS od zamknięcia bramy przy ulicy Batorego na dobre. Spółka kończy działalność po blisko osiemdziesięciu latach działalności. Taka decyzja zapadła już w 2020 roku, proces likwidacji firmy dobiega końca. Czy samorządy przejmą kursy przewoźnika, tak by mieszkańcy całego powiatu mieli dostęp do publicznej komunikacji? Rozmowy wciąż się toczą.

Likwidacje przedsiębiorstw Państwowej Komunikacji Samochodowej należących do Skarbu Państwa toczą się nieprzerwanie od kilku lat. Najbardziej nierentowne jednostki zamykane są sukcesywnie. Ostrowski PKS jak dotąd pozostawał i tak jednym z najlepiej utrzymujących się w Polsce, obok warszawskiego PKS-u czy tego w Ostrowcu Świętokrzyskim. Widmo likwidacji było jednak widoczne już od wielu miesięcy i nie do „przeskoczenia”. – Procesy likwidacyjne toczą się już prawie od roku, teraz się finalizują po wyprzedaży części majątku i wręczeniu wypowiedzeń pracownikom. Działalność przewozową kończymy z dniem 30 czerwca – informuje portal wlkp24.info Marian Torchalski, wieloletni prezes PKS w Ostrowie Wielkopolskim.

Działalność ostrowskiego PKS-u przestała być rentowna, stąd przystąpiono do sprzedaży majątku. Wszystkie pojazdy wystawione zostały na sprzedaż, podobnie jak grunt przy ulicy Batorego, na którym znajdowała się siedziba spółki. Przetargi wciąż są otwarte. Dokładnie 91 pracowników otrzymało wypowiedzenia, z czego 50 osób to kierowcy z wieloletnim doświadczeniem. Czas na ostateczne zlikwidowanie PKS-u minie w lutym 2022 roku.

Historia spółki w Ostrowie sięga roku 1945, kiedy to tuż po wojnie komunikacja publiczna była niezwykle potrzebna. Swoje triumfy święciła w latach 1970-1990, gdy dostęp do samochodów nie tylko prywatnych, ale też np. taksówek, nie był tak powszechny. Jak mówi dotychczasowy prezes Marian Torchalski, firma obronną ręką wyszła już z wielu „dołków”, które regularnie się pojawiały. – Po roku 1990 dzieje naszej firmy to właściwie toczyły się od kryzysu do kryzysu. Były składane wnioski o likwidację, o upadłość, wnioski były w sądzie w Kaliszu, wszystko udało się przetrwać, ale to jednak pandemia okazała się tym razem mocniejszym przeciwnikiem – mówi.

Szef spółki transportowej jest już po rozmowie z prezesem Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrowie Wielkopolskim, podczas którego rozmawiali m.in. o ewentualnym zabezpieczeniu części kursów na niektórych trasach przez MZK. Rozmowy toczyły się także z samorządowcami na terenie powiatu ostrowskiego, by na swoje barki wzięli obowiązek zorganizowania transportu publicznego dla mieszkańców. Prawdopodobnie likwidacja PKS-u spowoduje też ożywienie prywatnych przewoźników w niektórych gminach.

redaktor wlkp24.info
paulina.szczepaniak@tvproart.pl

11 KOMENTARZE

  1. I tutaj mamy odpowiedź dlaczego w Polsce mamy statystycznie na mieszkańca więcej aut niż Niemcy. Nie z bogactwa lecz z powodu upadającej z roku na rok komunikacji, ludzie nie mają czym do pracy dojeżdżać i kupują sprowadzane śrupy „mało bite”. Niestety taki mamy system. Chory system.

    • I tak i nie, po prostu szanujemy swój czas. Do pracy mógłbym dojeżdżać autobusem, ale straciłbym z godzinę z dnia (dojście na przystanki, autobus w pracy jest wcześniej niż potrzebuję i po pracy musiałbym czekać). Samochodem mój dojazd w obie strony trwa 10 minut. Wolę te 50min spędzić na tym co lubię. 🙂

  2. KURSY AUTOBUSÓW ,GODZINY NIE DOSTOSOWANE DO GODZIN ŻEBY DOJECHAĆ DO PRACY CZY Z NIEJ WRÓCIĆ.. CZY SZKOŁY. Każdy musiał sobie zorganizować dojazd żeby miał jak dojechać. A przez rok jak była pandemia to nie jezdziły wcale autobusy . Teraz przez nie cały miesiąc jezdziły. Jeden rano o 8.00 i z Ostrowa 12.30 i przed 15.00 i koniec dojazdu.A teraz upadłość,. Niech się ludzie martwią jak dojadą do Ostrowa i dzieci do szkoły od września. Bo od dzisiaj z Antonina do Ostrowa już nie jedzie żaden autobus. Koniec.

  3. Może radny,sołtys czy ktoś wyżej zrobi coś w tym kierunku żeby jezdził autobus z Antonina do Ostrowa i powrotny. Nie ma się juz jak od jutra wydostać.

    • Trzeba jechać do Gminy Przygodzice. Pewnie puszczą jakiegoś prywaciarza który dostanie kasę pod stołem i będzie złomami ludzi woził.

  4. Włodarze Gmin powinni rozmawiać z MZK o kursy. Prywaciarze mają może niższe ceny biletów , ale jako emerytka nie mam tańszych biletów u nich. Poza tym jeżdżą starymi rozpadającymi się autobusami

  5. Gmina Przygodzice to już coraz większe dno. Usuwają kursy MZK, a później się dziwią, że ludzie nie jeżdżą. Widać jakiś mądry młody człowiek tam bawi się w wielkiego doradce!

  6. Od 20 słyszę że miasto czy samorządy miały przejąć PKS ale widać że komuś zależało na własnym stanowisku. Teraz powinien być pręgierz na rynku jak w Piotrkowie, 20 batów i praca jako kierowca do końca życia

  7. Są radni ,sołtysi.Niech zajmą się tą sprawą. Po coś ludzie ich wybrali. Niech się wykażą. Ten problem teraz będzie na wszystkich wioskach z dojazdem. Większość wiosek gdzie autobusy PKS jezdziły rok temu przed pandemią. Na nie które wiski jadą prywatne autobusy a do Przygodzic jezdzi Mzk. reszta wiosek nie ma dojazdu. Kto się będzie przejmował. Niech sobie wszyscy radzą i zawożą dzieci od września do szkoły do ostrowa czy dalej i odbierają. Zwolnią się z pracy i będą dzieci wozić. Cała polska. życie na wsi.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick