
To była rodzinna wycieczka w góry. Pani Anna i jej mąż wybrali się na rowerowy weekend. Kiedy zaczął padać deszcz skierowali się w stronę schroniska, ale do bezpiecznego miejsca zabrakło dosłownie kilkadziesiąt metrów.
– Straciłem przytomność, a kiedy się ocknąłem znalazłem moją żonę kilka metrów dalej. Jej kas rowerowy był roztrzaskany, nie oddychała. Pomogli nam przechodnie, zjawili się ratownicy z pogotowia górskiego i udało się jej przywrócić funkcje życiowe. Strasznie ciężka sytuacja – mówi mąż Anny – Dariusz Laudowicz.
Anna w stanie krytycznym została przewieziona do szpitala we Wrocławiu.

– Stan po porażeniu piorunem, ciężkie uszkodzenie neurologiczne, obrzęk mózgu, krwawienia podpajęczynówkowe. Przeszła kilka operacji, została wybudzona ze śpiączki farmakologicznej, ale nie ma nadal z nią kontaktu. Potrzebujemy pomocy, by móc zapewnić jej intensywną terapię neurologiczną, specjalistyczne leczenie i rehabilitację. Mamy dwóch synów – 2,5 letniego Franciszka i 14-letniego Ksawerego, którzy czekaj w domu na powrót mamy – dodaje Dariusz Laudowicz.
Zbiórkę prowadzi pleszewski oddział fundacji Bread of Life.
– Jesteśmy w Pleszewie od kilku lat, ludzie nas już znają. O wypadku powiedziała nam znajoma rodziny, a kilka tygodni poźniej przyszedł Darek Laudowicz i poprosił o pomoc. Otworzyliśmy zbiórkę na naszym wewnętrznym portalu zostananiolem.pl. Ustawiliśmy cel na 500 tysięcy złotych, bo to wystarczy na 10 miesięcy leczenia, ale też na wsparcie rodziny. Darek jest sam z dziećmi, musiał czasowo zrezygnować z pracy więc chcemy im pomóc. Oprócz samej zbiórki organizujemy eventy – aukcje, sprzedaż ciasta we wrześniu mecz towarzyski z gwiazdami. Kolejne niespodzianki będziemy publikować na naszym facebooku – mówi Konrad Świderski z fundacji.

Szczegóły znajdziecie tutaj:https://www.zostananiolem.pl/campaigns/jedno-uderzenie-pioruna-zmienilo-wszystko-w-zyciu-ani/
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz