DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst
DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst

Halo, czy leci z nami pilot? [OPINIA]

To nie kopanie leżącego czy chęć podgrzewania i tak gorącej atmosfery wokół ostrowskiego żużla. To chłodna analiza oparta na obserwacji funkcjonowania klubu przez ostatnie miesiące.  20 grudnia 2024 roku, TŻ Ostrovia poinformowała o rozstaniu z dotychczasowym trenerem Mariuszem Staszewskim. I był to pewnie jeden z ostatnich dni, kiedy w klubie założonym w 2015 roku było spokojnie. Sam Staszewski nigdy nie ukrywał, że nie ustrzegł się błędów, ale od pierwszego dnia pracy w roli głównego trenera był szefem, bossem, menedżerem i liderem tego projektu. Nigdy nie dał sobie wejść na głowę. W złych momentach nie unikał odpowiedzialności. Nigdy nie odmówił rozmowy z dziennikarzami. Dlaczego po tylu latach rozstał się z Ostrovią? Jak niewiadomo o co chodzi… Nieważne. To pewnie jeden z atutów Staszewskiego, który nigdy w podobnych przypadkach nie chodził do mediów żalić się na innych. Swoje zdanie jednak zawsze miał.

Tomasz Bajerski, Waldemar Górski i Łukasz Kowalewicz | fot. Anna Kłopocka

Dlaczego przypominam datę rozstania się z trenerem Mariuszem Staszewski, bowiem chwilę wcześniej klub pożegnał innego fachowca z doświadczeniem – Krzysztofa Zielińskiego (tych pożegnań w ostatnim czasie jest za dużo) i w większym wymiarze odpowiedzialność za prowadzenie klubu spadła na Waldemara Górskiego – fajnego jegomościa, uczciwego, poczciwego, wielu powie – do rany przyłóż. Człowieka, który względem TŻ Ostrovia zawsze miał, ma i zapewne jeszcze bardzo długo będzie miał bardzo dobre intencje. Jest tylko jeden problem. Nie posiada predyspozycji menedżerskich, ma problem z zarządzaniem klubu sportowego, w trudnych momentach nie potrafi uderzyć pięścią w stół, wstrząsnąć „towarzystwem”. Krótko mówiąc, nie posiada umiejętności werbalnych, czyli nie potrafi rozmawiać z ludźmi. Nawet jeśli prowadzona przez niego firma ma się dobrze, co świadczy o jego przedsiębiorczości, to prowadzenie klubu sportowego wiąże się z innymi umiejętnościami. Nie piszę tego z własnego doświadczenia, a wieloletniej obserwacji, więc mogę się mylić. Zapraszam do dyskusji.

Pierwsza decyzja, którą podjął po rozstaniu ze Staszewskim wydawała się najlepszą z możliwych. Powierzył prowadzenie drużyny Kamilowi Brzozowskiemu. Trenerowi, który w dużej mierze wychował żużlowo Pawła Sitka, Nikodema Łuczaka czy Szymona Lisa. Ściągnął do Ostrowa Wielkopolskiego swojego zaufanego człowieka – Kacpra Gomólskiego, którego trudno oceniać przez pryzmat kilku miesięcy spędzonych w klubie. Pozostawił jednak po sobie dobre wrażenie. Brzozowski od razu przyznał, że brakuje mu doświadczenia, stąd pomoc Stanisława Chomskiego. Drużyna jechała w kratkę, borykała się z kontuzjami, ale w fazie play-down nie miała problemu, żeby zachować Metalkas 2. Ekstraligę dla Ostrowa.

Na zdjęciu Emil Idziorek, Filip Seniuk, Kamil Brzozowski, Kamil Gilicki | fot. Anna Kłopocka

W tzw. „międzyczasie”, prezes Waldemar Górski, który pewnie nie mógł w pełni oddać się prowadzeniu klubu, być może zaczął zdawać sobie sprawę z braku kompetencji, o których pisałem wcześniej, powierzył część obowiązków panu Krystianowi Wawrzyniakowi – firma Moonfin. Działającemu nieco w cieniu, wprowadzającemu stopniowo do klubowych struktur swoich ludzi. Bez doświadczenia i kompetencji, którzy zastępowali tych kompetentnych właśnie, związanych przez lata z żużlem. M.in. panią odpowiedzialną za kontakt z mediami. Jak się później okazało, pomysł kompletnie chybiony i pani szybko pożegnała się ze stanowiskiem. Szkoda, że nie pojawili się następcy, bo od początku istnienia klubu, w jego strukturach brakuje dyrektora sportowego, osoby odpowiedzialnej za marketing czy właśnie kontakt z mediami. To znaczy, krzątały się nowe twarze, ale tak naprawdę nikt nie wiedział za co są odpowiedzialne. I jak szybko się pojawiały, równie szybko znikały.

A jak już jesteśmy przy marketingu. Na początku małe wyjaśnienie, co to w ogóle jest. To całość działań firmy/klubu sportowego, które służą poznaniu potrzeb ludzi, stworzeniu właściwego towaru lub usługi oraz zaoferowaniu ich w taki sposób, aby klient chciał je kupić, a firma/klub sportowy osiągnęła zysk. Budowanie świadomości oraz wizerunku marki. Reklama to tylko mała część marketingu. W Towarzystwie Żużlowym Ostrovia, od lat nie ma ani reklamy, tym bardziej marketingu. Za przykład niech służy Betard Sparta Wrocław, która dużo zainwestowała w marketing, niewiedząc czy to się zwróci. Smutne, bo w Ostrowie przez lata przywykliśmy do marazmu. 73. Turniej o Łańcuch Herbowy miasta Ostrowa Wielkopolskiego miał być pochodną dobrej reklamy żużla. Jak się skończyło, doskonale pamiętamy. Ja pamiętam m.in. z tej imprezy tyle, że Kamil Brzozowski, który próbował tłumaczyć katastrofę organizatorów w mediach, dostał zakaz wypowiadania się. Winnych nie było. W tym przypadku jednak można było zwalić wszystko na pogodę. Tajemnicą nie jest, że zawiódł czynnik ludzki.

Światełkiem w tunelu jeżeli chodzi o marketing, było ogłaszanie zawodników, którzy będą startować w sezonie 2026 w Ostrowie Wielkopolskim. Wideo z Jakubem Krawczykiem? Petarda. Powrót utalentowanego wychowanka, byłego Młodzieżowego Indywidualnego Mistrza Polski do domu, sam w sobie wydawał się petardą. Później było różnie. Szczerze, od początku nie wierzyłem w to, że ściągnięcie Taia Woffindena przyciągnie tłumy na trybuny. Poza inauguracją sezonu, później było coraz gorzej. TO NIE JEST MARKETING! „Ściągamy gościa z nazwiskiem, po robocie”.

Zmodernizowany Stadion Miejski ma naprawdę sporo do zaoferowania. Zakładam, że wiele firm związanych z gastronomią składało dobre oferty współpracy, ale na dzień dobry trzeba było wyłożyć pieniądze. Po co kibicom dobrze wysmażona kiełbasa z bułką i ogórkiem i zimnym piwkiem? Mamy Taia! Wystarczy kiełbaseczka w czerstwym chlebie, „ciapnięte” keczupem lub musztardą. „Czerwono czy kolorowo, wariacie?”. Z piwem jest jak z zasięgiem w windzie.

„Gięta stadionowa” dla kibiców TŻ Ostrovia

To wszystko jest jeszcze do przeżycia, chociaż i tak wychodzę z założenia, że przy obecnym menu stadionowym – kibic woli jechać do marketu, zrobić zakupy w weekendowej promocji, zwołać znajomych i na ogrodzie, w dobrym towarzystwie obejrzeć nie jeden mecz, a całą żużlową niedzielę, za nieporównywalnie mniejsze pieniądze. Marketingu w TŻ Ostrovia po prostu nie ma. Koniec, kropka.

Wracając do składu, który za chwilę będzie walczyć o utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Tutaj trzeba nieco usprawiedliwić włodarzy. Kibic żużlowy, po fakcie jest najmądrzejszy. Nie było jednak żadnych podstaw, żeby myśleć w aż tak czarnych kolorach. Nawet jeśli trener Kamil Brzozowski wolał Viladsa Nagela za Chrisa Holdera i Oskar Fajfer wydawał mu się pewniejszą opcją od Gleba Czugunowa. Nieważne, bo Kamil Brzozowski nie dotrwał nawet do pierwszego meczu. I tutaj wracamy już przedostatni raz do „skillów” werbalnych Waldemara Górskiego. Zwolnienie Kamila Gilickiego było mistrzostwem świata! Małym mundialem prezesa. Zasłużył na tytuł MVP za ten ruch.

Na zdjęciu Mateusz Matusiak, sędzia Bartosz Ignaszewski i Kamil Gilicki | fot. Anna Kłopocka

Nie wnikam czy Kamil Gilicki zasłużył na zwolnienie. Może coś przeskrobał, może był już zmęczony pracą w klubie. Złotówki nie ukradł. Przynajmniej nikt się nie wypowiedział w tej kwestii. Może należała mu się nagana, a może faktycznie prezesowi Górskiemu i Krystianowi Wawrzyniakowi nie pozostało nic innego jak tylko rozstanie. Do dziś żaden z nich tego nie skomentował, więc pozostały domysły. Nie było jednak żadnego ratowania sytuacji, wspólnej rozmowy przy stole jak dorośli mężczyźni. A tak, prezesi, jednym ruchem pozbyli się kierownika, wszystkich trenerów i Angeliki Topolskiej (hejtowanej za samo przyjście do klubu przez kibiców, która zbierała dobre opinie wśród pracowników klubu).

Czy to był „game changer” tego sezonu? Moim zdaniem tak i dam sobie rękę uciąć, że dziś obie strony żałują tej decyzji. Powtarzam kolejny raz – być może się mylę. Wszystkim pozostają domysły, bo ani pan Waldemar Górski, ani Krystian Wawrzyniak nie skomentowali tej sytuacji, za co mam do nich największy żal. Mijając się gdzieś z prezesem na trybunach stadionu miejskiego usłyszałem tylko „nie dam się szantażować”. Od tamtego momentu w ogóle przestali udzielać się w mediach, popełniając kolejne błędne decyzje, które doprowadziły do obecnego stanu rzeczy, uchylając się od odpowiedzialności. Tai Woffinden kapitanem. Sam Brytyjczyk szybko zorientował się, że coś jest nie tak, oddając ją Frederikowi Jakobsenowi. Zwolnili chwilę wcześniej zatrudnionego trenera Tomasza Bajerskiego, który bardzo szybko zdiagnozował problem w zespole. Chciał kolejnych zmian, twierdząc, że za chwilę będzie za późno. Zmienili jego. Pierwszym trenerem mianowali Tomasza Gapińskiego, który wcześniej był odpowiedzialny za pracę z młodzieżą, tam oddelegowano Marcela Kajzera. Tym samym młodzież, która potrzebuje stabilizacji, w ostatnich dwóch latach miała czterech trenerów!

Puchar GKSŻ 2025 | fot. Anna Kłopocka

Tomasz Gapiński przed każdym kolejnym meczem mówi, że pracują, że sytuacja jest opanowana, że jest dobrze. Jak ma być dobrze, skoro samolot leci bez pilotów? W sumie, co ma powiedzieć. Nikodem Łuczak, krytykuje sztab szkoleniowy – zero reakcji, Paweł Sitek jedzie na najważniejszą dla siebie imprezę w roku (finał MIMP) z tatą, mechanikiem z niewielkim doświadczeniem i tyle. Trzy, cztery lata temu na takich zawodach był główny trener, trener młodzieży, prezes i cała świta. Dla nieobecnych dobrze, że Paweł tej imprezy nie wygrał, bo zrobiłoby się niezręcznie.

Za chwilę skończy się sezon 2026. Wszyscy mocno trzymamy kciuki, żeby Moonfin Magnus Ostrów pozostał w Metalkas 2. Ekstralidze, mimo że na ten u bukmacherów płacą najwięcej za utrzymanie ostrowian. Nie to w tej historii jest jednak najsmutniejsze. Klub w najtrudniejszych momentach pozostał sierotą, jak w tym powiedzeniu o „wielu ojcach”, bo panowie, którzy być może są fajnymi gośćmi, napewno przedsiębiorczymi, pogubili się i nawet przez chwilę nie znaleźli w sobie wystarczająco dużo odwagi, żeby powiedzieć: nie wyszło. Popełniliśmy błąd. Potraktujemy to jako lekcję. Kibice, potrzebujemy Waszego wsparcia w trudnych momentach. Bądźcie z nami. Nie traćcie w nas nadzieji… Niepotrzebne skreślić. Panowie, już za późno na pokazanie jaj.

Marcin Gebel

Napisz do autora

Komentarze (1)
  • O
    obiektywny

    czwartek, 13 sierpnia, 2026

    Pierwsze co to odciąć ostrowskie sporty od podatków. To jest obecnie tylko biznes, nikt już nie umiera za Ostrów w żadnym sporcie. Niech odpowiedzialność ponoszą ci, którzy tym rządzą, a weryfikacją będą trybuny i wynik sportowy. Miliony złotych regularnie przekazywane przez miasto można spożytkować dla mieszkańców, a nie sportowców, którzy posiedzą tu rok (czasem dłużej, a czasem krócej) i słuch po nich zaginie.

    Reply
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz