Defibrylator w ostrzeszowskim starostwie

2
Na jednej ze ścian biura podawczego ostrzeszowskiego starostwa zawisł defibrylator AED, który ma pomóc w razie nagłego zatrzymania akcji serca. Urządzenie jest wyposażone w instruktarz głosowy, który krok po kroku tłumaczy, jak udzielić poszkodowanemu pierwszej pomocy. W czasie gdy karetka otrzymuje od nas wezwanie, my już możemy podjąć czynności reanimacyjne.

Defibrylator to mała skrzyneczka, która zawiera urządzenie mogące uratować czyjeś życie w razie nagłego zatrzymania akcji serca. Takie narzędzie znajduje się w biurze podawczym starostwa powiatowego w Ostrzeszowie. – Obok jest saszetka, która posiada wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Maseczki, rękawiczki, nożyczki do rozcinania ubrania, a nawet maszynkę do zgolenia owłosienia z klatki piersiowej mężczyzny. Sam defibrylator automatycznie prowadzi nas przez proces niesienia pomocy – opowiada Iwona Marczak, specjalista do spraw bezpieczeństwa i higieny.

Jak podkreśla, najważniejsze to nie bać się korzystać z defibrylatora. To prosta w obsłudze maszyna, która przeprowadzi nas głosowo przez każdy krok. W starostwie powiatowym zostało wyznaczonych 10 osób do udzielania pierwszej pomocy, choć film instruktażowy obejrzy każdy urzędnik.

Defibrylatory AED są montowane w coraz większej liczbie miejsc użytku publicznego. Można je znaleźć w budynku Urzędu Miejskiego oraz Starostwa Powiatowego w Ostrowie Wielkopolskim, w Urzędzie Gminy Ostrów Wielkopolski oraz w nowych, elektrycznych autobusach, które kursują po ostrowskich ulicach.

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

2 KOMENTARZE

  1. Jeśli chodzi o Ostrów – oznakowania do defibrylatorów są tragiczne – jeden znak, że jest np. w kierunku urzędu miasta i starostwa. I gdzie tego dalej szukać? Biegać od budynku do budynku? Na piaskach przy siłowni też jest znak – plus minus w restauracji, ale co dalej? Na Staroprzygodzkiej informacja, że gdzieś w prawo. Wiem, że W MZO (ale czy każdy wie?). A propos MZO – szczycono się zakupem AED, które na zdjęciach jest… zamknięte na klucz! (Kto na to wpadł? Przecież przy RKO chodzi o SEKUNDY). Osobna sprawa to dostępność tych urządzeń poza godzinami pracy – czas zainwestować w takie montowane na zewnątrz, w łatwo otwieralnych „kopułach”. Te urządzenia ratują życie przez całą dobę, a nie od siódmej do piętnastej!!!

    • Czyżby o oznakowaniu urządzenia brali udział tacy mądrale jak ci co w naszym sejmie stanowią prawo?

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick