Czy wzrośnie bezrobocie? Kogo poszukują pracodawcy i dlaczego spada zainteresowanie zakładaniem firm?

0
Fot. Pixabay
Tąpnięcia na rynku pracy prawdopodobnie nie będzie, ale bezrobocie może nieco wzrosnąć. Takie są prognozy urzędów pracy w Ostrowie Wielkopolski i Pleszewie. Czy zmniejsza się liczba ofert pracy? Kogo szukają pracodawcy? Co z obcokrajowcami? Dlaczego lepiej założyć firmę w tym roku i co powoduje, że mniej osób jest zainteresowanych taką formą działalności gospodarczej? Sprawdzamy na wlkp24.info.

Rynek pracy się zmienia, a w czasie kryzysu energetycznego i wojny w Ukrainie jest bardzo dynamiczny. Do tego dochodzi niewiadoma związana z chwilowym brakiem unijnych pieniędzy, które były istotną częścią budżetów urzędów pracy.

Bezrobocie w Ostrowie Wielkopolskim

W powiecie ostrowskim żadna firma nie zapowiedziała zwolnień grupowych. To dobra wiadomość. Mimo tego bezrobocie jednak nieco wzrosło. Na koniec listopada były zarejestrowane 1 963 osoby (2,9%), a w analogicznym okresie ubiegłego roku było ich 1 893 (2,7%). Cieszyć może natomiast spadek osób bez pracy w ciągu ostatnich dwóch miesięcy o ponad 130 osób. W poprzednich latach w zimowych miesiącach odnotowywano minimalny wzrost bezrobocia.

– Oferty się powtarzają. Jest mniej ofert w gastronomii chociażby przez brak ogródków. Poszukiwani są kierowcy, spawacze, ślusarze, pracownicy w branży budowlanej. Warunki płacy oscylują w granicach minimalnego wynagrodzenia – informuje Hanna Pawlak-Kornacka, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Ostrowie Wielkopolskim.

Mniejsze zainteresowanie nowymi pracownikami jest widoczne chociażby na podstawie liczby ofert pracy. W ubiegłym roku było ich prawie 4 600, a w obecnym jest 3 900. Podejrzewa się, że jednym z powodów może być obowiązek utrzymania stanowisk pracy przez dwa lata. Pracodawca otrzymuje co prawda 20 tys. zł za utworzenie takiego stanowiska, ale to wiąże się z ryzykiem zwrotu tej kwoty proporcjonalnie do niewypełnionej umowy wraz o odsetkami.

Bezrobocie w Pleszewie

Czy w przyszłym roku wzrośnie bezrobocie? Trudno przewidzieć to jednoznacznie, ale pewne przesłanki wskazują, że może tak się zdarzyć. – Są sygnały o wypowiedzeniach. Dotyczy to zwłaszcza branży kotlarskiej, a nią stoi Pleszew. W związku z ceną ekogroszku produkcja tego typu kotłów została znacząco ograniczona. Mamy sygnały o zmniejszeniu wymiaru etatu branży kotlarskiej. Spodziewam się tych zwolnień w pierwszym kwartale 2023 roku. Trudno przewidzieć, jaka to będzie skala – podkreśla Piotr Janiak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Pleszewie.

To właśnie branża produkcji kotłów centralnego ogrzewania mocno odczuła kryzys energetyczny. Odchodzenie od paliw kopalnych jako źródeł ogrzewania domów i zakładów pracy oraz brak ekogroszku sprawił, że spadło zapotrzebowanie na ten rodzaj kotłów. Dlatego PUP napisał projekt pilotażowy dla tej branży w związku z trendami proekologicznymi. Dotyczy on przynajmniej częściowego przebranżowienia firm produkujących piece do centralnego ogrzewania. – W jego ramach zaproponowaliśmy 30 grantów w kwocie 50 000 zł i cieszył się on dużym zainteresowaniem. Pozwolił się przebranżowić, powstało wiele działalności w branży usługowej, kotlarskiej i pozwoliło to na wydzielenie dodatkowej produkcji, ale już nie w produkcji kotłów – zaznacza Piotr Janiak, dyrektor pleszewskiego PUP-u.

Szef tej instytucji przewiduje, że z dużym prawdopodobieństwem wzrost bezrobocia może nastąpić. Prawdopodobnie nie będzie on jednak znaczny. Na koniec września w Pleszewie było 750 bezrobotnych. W grudniu jest ich niespełna 800. – Na początku przyszłego roku może ono wzrosnąć maksymalnie do 1 000 osób na 63 000 mieszkańców powiatu pleszewskiego – dodaje.

W tym powiecie zmniejszyła się liczba ofert dla spawaczy. Mniejszy popyt na pracowników jest także w branży gastronomicznej, która od początku pandemii koronawirusa boryka się z poważnymi problemami.

Urzędnicy odnotowują też coraz mniejsze zainteresowanie związane z zakładaniem własnej działalności gospodarczej. – Są chętni, ale w mniejszej liczbie. Nie wykorzystamy pełnych dotacji. Zwiększają się koszty gazu i energii elektrycznej. Kwota w przypadku dotacji to 18 tys. zł, a warunkiem wykorzystania jej jest utrzymanie działalności przez co najmniej rok. Osoby bezrobotne kalkulują więc, czy opłaca im się to w tych czasach otwierać własną firmę – dodaje dyrektor.

Kto rozważa otwarcie działalności gospodarczej, powinien się spieszyć i zrobić to jeszcze w tym roku, bo od stycznia może być mniej dotacji na start ze względu na brak unijnych pieniędzy.

Jak duże budżety mają urzędy pracy?

Mimo że powiat ostrowski jest większy od pleszewskiego, do dyspozycji mieszkańców była w tym roku mniejsza pula pieniędzy – 10 mln zł przy 13,5 mln zł powiatu pleszewskiego. Dyrektor tamtejszego urzędu pracy Piotr Janiak podejrzewa, że różnica może wynikać z tego, iż Pleszew realizował dodatkowo dwa programy pilotażowe i korzystał z pieniędzy z rezerwy w ramach naboru ministra.

Obcokrajowcy szukają pracy? Sytuacja się zmienia

W naszym regionie nie brakuje obcokrajowców. Słychać to nie tylko na ulicach czy w sklepach. Pokazują to również statystyki. Zgodnie z obowiązującymi od marca 2022 roku przepisami zarejestrowano w powiecie ostrowskim 260 osoby, które podjęły prace interwencyjne, publiczne czy staże. Teraz są to 42 osoby. W 99 proc. przypadków mowa o kobietach.

Były w tej grupie też osoby, które nie potwierdzały gotowości, odmawiały podjęcia pracy, ale brały udział w kursach językowych i zawodowych. Liczba oświadczeń, które odnotowaliśmy, to ok. 4 800. W ubiegłym roku pracowników z zagranicy było 4 500. – W tej liczbie zawierają się oświadczenia i uproszczona procedura, czyli powiadomienia o zatrudnieniu obywatela Ukrainy. Istotne jest to, że każdy pracodawca może zatrudnić takiego obywatela. Muszą być spełnione dwa warunki: legalne przebywanie na terytorium Polski i powiadomienie w ciągu 14 dni właściwego powiatowego urzędu pracy o tym, że taką osobę zatrudnił – podkreśla Hanna Pawlak-Kornacka.

W Pleszewie sytuacja wygląda odwrotnie. Do tej pory co roku było ok. 2 000 takich wniosków. W tej chwili jest ich ok. 1 000. – W naszym przypadku prym wiodła branża ogrodnicza, w której byli zatrudniani głównie mężczyźni. A w związku z tym, że w czasie wojny w Ukrainie nie mogą opuszczać kraju, może mieć to przełożenie na statystyki – analizuje Piotr Janiak z PUP-u w Pleszewie.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick