
Wizyta za rok, za pół roku i to nawet dla pacjentów po onkologicznych operacjach. Terminy na zabiegi fizjoterapii na NFZ stają się absurdalne, a tak długie oczekiwanie dla wielu osób jest wręcz niemożliwe. Czy podpisane właśnie nowe kontrakty z placówkami medycznymi coś zmienią okaże się pewnie w najbliższych miesiącach.
–Jest dużo urazów, niestety bardzo dużo wypadków komunikacyjnych i oczywiście chorób cywilizacyjnych- zawałów, udarów, ale też chorób onkologicznych. Do tego wszystkiego potrzebna jest specjalistyczna fizjoterapia. Osoba, która zgłasza się na zabiegi, ćwiczenia ze świeżym urazem, w okienku rejestracji słyszy, że termin ma za pół roku i że to jest jeszcze szybko – mówi Marcel Stasierski z Krajowej Rady Fizjoterapeutów.
Brak wolnych terminów na zabiegi wynika jednak nie tylko z tego, że więcej jest chorób czy urazów, ale również ze zmian w sposobie leczenia i świadomości samych pacjentów.
– Dziś fizjoterapeuci są właściwie na wszystkich oddziałach – dziecięcych, onkologicznych, kardiologii czy ginekologii. Sami lekarze po zabiegach wskazują jaka rehabilitacja będzie potrzebna. Ta świadomość bardzo się zmieniła, bo jeszcze kiedy kończyłem szkołę mówiono, że na przykład pacjenci po zabiegach onkologicznych to żadnego ruchu, wysiłku tylko odpoczynek. Dziś wiemy, że dobrze poprowadzona rehabilitacja przyspiesza proces zdrowienia, poprawia jakość i komfort życia – dodaje Stasierski.
Pacjenci, zwłaszcza po ciężkich urazach szukają pomocy. Jeśli nie znajdują jej w puli NFZ to kierują się do sektora prywatnego.
-Mam problemy z kręgosłupem, to efekt zwyrodnienia, które czasami bardziej jest odczuwalne. Dostałem skierowania od lekarza rodzinnego na zabiegi, ale pomyślałem, że przyda się więcej więc uzupełniłem to dodatkowymi zajęciami wykupionymi już prywatnie. Fizjoterapia to dziś taki niezbędnik, który stawia nas na nogi, pozwala dłużej dobrze funkcjonować, ale nie sądzę, żeby można było w całości ją zrealizować tylko ze skierowania – mówi Michał Jarnecki, pacjent na fizjoterapii.
Prywatna rehabilitacja jest jednak dla wielu pacjentów poza finansowym zasięgiem, stąd rosnące zainteresowanie wszystkimi ośrodkami, które oferują pomoc, jak choćby Stacja Caritas w Ostrowie.
–Lista osób oczekujących na zabiegi u nas bardzo zwiększyła się w tym roku. Myślę, że pocztą pantoflową rozeszło się, że taką ofertę mamy, że jest za darmo i przybyło pacjentów tyle, że mamy już do końca roku zajęte terminy. To też efekt okrojonych kontraktów i ciągłego braku terminów w większości ośrodków – mówi Agnieszka Wancek, fizjoterapeutka w ośrodku Caritas.
Do ośrodka Caritas przy Raszkowskiej zgłasza się coraz więcej chorych, bo można wypożyczyć tu również sprzęt rehabilitacyjny – jak kule czy wózki.
– Ciągle ten sprzęt uzupełniamy, wymieniamy na nowy. Brakuje nam miejsca więc wózki, łóżka są zmagazynowane na każdej powierzchni. Nie mamy wysokich cen za wypożyczenie. Widzimy jak duże jest zapotrzebowanie na rehabilitację. Ludzie przychodzą tu nie tylko na same ćwiczenia, ale odzywają kiedy coraz bardziej samodzielnie się poruszają, kiedy mogą sami wejść po schodach czy po prostu zrobić herbatę – mówi Monika Królikiewicz, dyrektor ośrodka.
Największy zakład rehabilitacji działa w ostrowskim szpitalu, gdzie od trzech lat prowadzone są zabiegi dla pacjentów kardiologicznych. Pacjenci po zabiegach na ortopedii kierowani są na fizjoterapię do nowego oddziału dla dorosłych w małym szpitaliku przy 3 Maja.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz