Ostrzeszów. Nie będzie czasomierzy na sygnalizatorach. W Kaliszu zamontują na wiosnę

0
Fot. archiwum wlkp24.info
Fiaskiem zakończyły się rozmowy ostrzeszowskiego starostwa z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Czasomierzy na sygnalizatorach świetlnych nie będzie. - Mogą być one stosowane wyłącznie w sygnalizacjach starego typu, których na wielkopolskich drogach krajowych drogach już się nie stosuje - mówi przedstawiciel poznańskiego oddziału GDDKiA.

Nie dojdzie do zamontowania czasomierzy na sygnalizacji świetlnej w ciągu drogi krajowej nr 11 w Ostrzeszowie. Zarządca drogi, a więc Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad proponuje inne rozwiązanie – częstsze kontrole policji, aby ostudzić zapał kierowców do przejeżdżania na żółtym i czerwonym świetle.

O czasomierze od dłuższego czasu apelowali mieszkańcy. Kwestia zamontowania specjalnych liczników odmierzających czas do zmiany światła na zielone był również omawiany na jednej z ostatnich sesji ostrzeszowskiego samorządu.

Plan był taki, by czasomierze zainstalować na skrzyżowaniach „jedenastki” z ulicami Kościuszki i Piastowskiej. Wniosek w tej sprawie złożył do GDDKiA starosta Lech Janicki, o czym pisaliśmy pod koniec lutego.

W odpowiedzi zastępcy dyrektora Oddziału ds. Zarządzania Drogami i Mostami GDDKiA w Poznaniu, Tadeusza Łuki, czytamy, że na drogach krajowych w Wielkopolsce zarządzanych przez ten oddział, nie stosuje się wyświetlaczy czasu.

Chodzi o czasomierze wskazujące czas pozostały do zmiany świateł na skrzyżowaniu jedenastki z ul. Kościuszki i z ul. Piastowską. Wniosek był podyktowany tym, że droga krajowa nr 11 ma charakter przelotowy i często bywa tak, że kierowcy dojeżdżając do skrzyżowania starają się skorzystać z zielonego światła, nie zawsze wyhamowują w porę przejeżdżają na tzw. późnym żółtym świetle lub na świetle czerwonym.
Właśnie wpłynęła odpowiedź zastępcy dyrektora Oddziału ds. Zarządzania Drogami i Mostami GDDKiA w Poznaniu Tadeusza Łuki. Otóż, jak wyjaśnia T. Łuka, na drogach krajowych w Wielkopolsce zarządzanych przez poznański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nie są stosowane wyświetlacze czasu. „Mogą być one stosowane wyłącznie w sygnalizacjach starego typu, których na wielkopolskich drogach krajowych drogach już się nie stosuje. Budowane przez nas sygnalizacje mają detekcję pojazdów (pętle w jezdni, kamery) oraz pieszych (przyciski), w związku z czym czasy zielone i kolejność włączania poszczególnych faz jest uzależniona od ilości i kolejności zgłaszania się wszystkich uczestników ruchu. Z tego powodu nie można określić, jak długo będą trwały poszczególne fazy sygnalizacji, ani kiedy się rozpoczną – kiedy zapali się zielone światło i jak długo będzie trwało” – czytamy w piśmie.

Zdaniem dyrektora, który powołuje się na opinie ekspertów czasomierze są bardzo kontrowersyjne: „Zdarza się bowiem, że kierowcy widząc upływający czas przyspieszają i po zmianie sygnału na czerwony, z dużą prędkością wjeżdżają na skrzyżowanie. Wymuszają tym samym pierwszeństwo na pojazdach, które, jeżeli szybko ruszają z kolizyjnych kierunków, są narażone na uderzenie z dużą prędkością. Tragicznie kończy się to zwłaszcza dla pieszych na przejściach po drugiej stronie skrzyżowania, ponieważ zdążą już wejść na środek pasa ruchu”.

Zdaniem Łuki, częstsze patrole policji i wynikające z tego kontrole prędkości, powinny wpłynąć na kierowców i wymusić u nich zdjęcie nogi z gazu w okolicach skrzyżowań.

AKTUALIZACJA
Tymczasem podobne czasomierze zostaną zamontowane nadchodzącej wiosny na kilku skrzyżowaniach W Kaliszu. Mają one odliczać czas do zapalenia się zielonego światła na przecięciu ulic: Kazimierzowska i Most Trybunalski, Aleja Wolności i Bankowa, Rogatka, Kopernika i Harcerska.

redaktor naczelny wlkp24.info
sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick