Tragiczna sytuacja finansowa szpitala w Wolicy. “Dobrymi słowami naszych rachunków nie zapłacimy”

6
Przedstawiciele wielkopolskiego oddziału NFZ mówi, że przekazali szpitalowi w Wolicy więcej pieniędzy niż zanim został przekształcony w placówkę zakaźną. Dyrektor wydał jednak oświadczenie, z którego wynika, że to tylko część prawdy, a dług szpitala rośnie. Ponad 350 tys. zł długu na koniec maja, obowiązkowe remonty, odkażanie i odmalowanie na ponad 500 tys. zł, to koszty, których - jak podkreśla dyrektor Sławomir Wysocki ze szpitala w Wolicy - nikt nie chce pokryć.

Sytuacja finansowa szpitala w Wolicy jest tragiczna, mówi dyrektorem tej placówki Sławomir Wysocki. Szef lecznicy, która w kwietniu została przemianowana z leczenia chorób płuc i gruźlicy na szpital zakaźny wydał oświadczenie, z którego wynika, że część kosztów, które poniósł szpital, nie zostało pokrytych.

Dyrektor Wysocki odniósł się do słów szefowej Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia Agnieszki Pachciarz, która kilka dni temu opisała sposób finansowania szpitala w Wolicy. – Gdyby szpital w Wolicy realizował umowy z NFZ w normalnym trybie, otrzymywałby miesięcznie 1 392 461,05 zł, z czego niewiele ponad milion złotych stanowiłby ryczałt. W związku z przekształceniem placówki w Wolicy w szpital jednoprofilowy przeznaczony dla pacjentów z Covid-19 i podejrzeniem zakażenia Sars-Cov-2, za kwiecień placówka otrzymała prawie 1,8 mln zł, a za maj (120 łóżek) oszacowana kwota to około 2,5 mln zł. Szpital w Wolicy został umieszczony w wykazie od 20 kwietnia i początkowo dysponował 69 łóżkami. Od 1 maja liczba łóżek wzrosła do 120 – powiedziała Agnieszka Pachciarz.

CZYTAJ: Za dwa tygodnie szpital w Wolicy wróci do normalności?

W oświadczeniu dyrektora, który stwierdził, że należy “doprecyzować sytuację finansową szpitala”. “Zadłużenie szpitala w Wolicy tylko w kwietniu wzrosło o kwotę 115 264,06 zł. Narodowy Fundusz Zdrowia zwraca środki za leczenie pacjentów, ale nie zwraca za koszty dostosowania szpitala do przekształcenia, które ponieśliśmy, czyli konieczne remonty, wydzielenie stref bezpiecznych i zakaźnych, aby personel szpitala mógł pracować i chronić się przed zakażeniem COVID-19, a pacjenci byli zabezpieczeni. Przygotowanie to było wykonane bardzo dobrze, bo mamy załogę w 100% zdrową” – czytamy w piśmie wystosowanym przez dyrektora lecznicy.

Jak informuje, przekształcenie szpitala sprawiło, że automatycznie wzrosły koszty pracownicze w tym drugi dyżur lekarski, wypłata nadgodzin za dyżury dla pracowników działu technicznego, również te w weekendy i święta, za zwolnienia lekarskie i premię za ciężką pracę. “Trzeba pamiętać o tym, że do 20 kwietnia szpital zatrudniał 60 osób personelu pielęgniarskiego, po przekształceniu mieliśmy tych pracowników o połowę mniej, bo tylko 34 gotowych do pracy z pacjentami zarażonymi COVID-19″ – kontynuuje dyrektor Sławomir Wysocki.

CZYTAJ: Sporo zmian w wakacyjnym rozkładzie jazdy

Z wyliczeń szefa szpitala w Wolicy wynika, że w kwietniu placówka zwiększyła zadłużenie o 115 264,06 zł, a maj zakończono ze stratą sięgającą 242.428,17 zł. Do końca minionego miesiąca szpital tylko z tytułu przekształcenia szpitala w zakaźny ma dług w wysokości 357.692,23 zł. “Same remonty, odkażenie szpitala i odmalowanie to kolejne koszty szacowane na ponad pół miliona złotych. Przewidujemy również inne trudności, bo ciężko będzie odzyskać pacjentów pulmonologicznych z chorobami nowotworowymi, bo jeśli rozpoczęli leczenie nowotworowe w innym szpitalu, to nie będą się przenosić do Wolicy”– czytamy dalej.

Oświadczenie dyrektora szpitala w Wolicy Sławomira Wysockiego

W odniesieniu do słów dyrektor WOW NFZ Agnieszki Pachciarz dotyczących finansowania szpitala w Wolicy w czasie pandemii i poza nią, konieczne jest doprecyzowanie sytuacji finansowej Szpitala w Wolicy.

Jak wyjaśnia pani Dyrektor- „W związku z przekształceniem placówki w Wolicy w szpital jednoprofilowy przeznaczony dla pacjentów z Covid-19 i podejrzeniem zakażenia Sars-Cov-2, za kwiecień placówka otrzymała prawie 1,8 mln zł, a za maj (120 łóżek) oszacowana kwota to około 2,5 mln zł. Szpital w Wolicy został umieszczony w wykazie od 20 kwietnia i początkowo dysponował 69 łóżkami. Od 1 maja liczba łóżek wzrosła do 120”.

Przychody szpitala wynikające z kontraktu z NFZ za kwiecień to kwota 1.723.199,04 zł. Koszty jakie poniósł szpital w kwietniu tego roku (przed i po przekształceniu po 20 kwietnia 2020) to kwota 1.838.463,10 zł. Zatem zadłużenie szpitala w Wolicy tylko w kwietniu wzrosło o kwotę 115 264,06 zł.

Narodowy Fundusz Zdrowia zwraca środki za leczenie pacjentów, ale nie zwraca za koszty dostosowania szpitala do przekształcenia, które ponieśliśmy, czyli konieczne remonty, wydzielenie stref bezpiecznych i zakaźnych, aby personel szpitala mógł pracować i chronić się przed zakażeniem COVID-19, a pacjenci byli zabezpieczeni. Przygotowanie to było wykonane bardzo dobrze, bo mamy załogę w 100% zdrową.

Po informacji o przekształceniu automatycznie wzrosły koszty pracownicze m.in. trzeba było wprowadzić drugi dyżur lekarski, konieczna była wypłata nadgodzin za dyżury personelu działu technicznego, również te w weekendy i święta, za zwolnienia lekarskie oraz za premię za ciężką pracę. Trzeba pamiętać o tym, że do 20 kwietnia szpital zatrudniał 60 osób personelu pielęgniarskiego, po przekształceniu mieliśmy tych pracowników o połowę mniej, bo tylko 34 gotowych do pracy z pacjentami zarażonymi COVID-19. Wynikało to m.in. ze zwolnień chorobowych, braku możliwości łączenia dyżurów między placówkami (zabroniła tego ustawa covidowa), część osób skorzystała z opieki nad dziećmi.

Pracowaliśmy od początku w ograniczonym składzie stąd też nasza deklaracja o przystosowaniu łóżek dla pacjentów w liczbie 69, bo więcej łóżek, przy połowie kadry, nie bylibyśmy w stanie dobrze zabezpieczyć medycznie.

Od czasu kiedy staliśmy się szpitalem „covidwym”, o 150% wzrosły koszty sprzątania szpitala. Zajmuje się nim zewnętrzna firma, ale i dla tych pracowników trzeba było zabezpieczyć środki ochrony osobistej, a stawka godzinowa pracy w takich trudnych warunkach automatycznie wzrosła. Trzeba pamiętać, że jest to praca z narażeniem własnego zdrowia, a nawet życia.

Odkąd jesteśmy szpitalem jednoimiennym wzrosły także koszty wyżywienia pacjentów, bo jest ono podawane tylko w naczyniach jednorazowych.

Duże koszty ponosimy na zabezpieczenie potrzeb pacjentów m.in. zakup pieluchomajtek, bo takich rzeczy wcześniej nie kupowaliśmy, a prawie 100% naszych chorych przyjętych z DPS korzysta z pieluchomajtek.

Wzrosły również koszty zakupu środków ochrony osobistej, które szpital musiał kupować, żeby chronić personel, mimo przekazywania ich przez jednostki samorządu, darczyńców czy ministerstwo.

Te wszystkie koszty wpłynęły na tragiczną sytuację finansową szpitala. Z bilansu przekazanych środków z NFZ za leczenie pacjentów i poniesionych kosztów wynika, że brakuje w kasie szpitala ponad 115 tysięcy złotych tylko za kwiecień tego roku, co zwiększa nasze zadłużenie.

Podobnie w miesiącu maju, który zakończyliśmy również ze stratą 242.428,17 zł , bo wydaliśmy 2.793.751,87 zł, a otrzymaliśmy od NFZ – tylko 2.551.323, 70 zł.

W maju nie otrzymaliśmy dodatkowo pond 986 tysięcy zł ryczałtu pulmonologicznego, który wstępnie miał być wypłacany, a dodatkiem do tego ryczałtu miały być środki za leczenie pacjentów z COVID-19. Takie informacje podawane były na początku przekształcenia i taki budżet planowaliśmy do wydania.

Przekształcenie szpitala, to nie tylko remonty i wzrost kosztów na ochronę osobistą, ale przede wszystkim ciężka praca personelu. Bo nie sprzęt leczy pacjentów, tylko ludzie. Nasza kadra przeszła wiele chwil poważnego załamania. Zabezpieczyliśmy im opiekę psychologa i rehabilitację z własnych środków. Słabszy stan psychiczny naszej kadry wynikał nie tylko z ciężkiej pracy w trudnych warunkach w codziennym zmaganiu się ze strachem o swoje zdrowie i życie, ale przede wszystkim z rozłąki z rodzinami. Bo nasza kadra od kwietnia tego roku mieszka w hotelach, by nie narażać swoich bliskich.

Wielokrotnie rozmawialiśmy o tych trudnościach ze związkami zawodowymi, bo gdybyśmy nie reagowali odpowiednio, to byłby bunt załogi i nie miałby kto leczyć pacjentów zakażonych COVID-19.

Trzeba najpierw zrozumieć trudną, a przede wszystkim bardzo złożoną sytuację małego szpitala, który wcześniej zajmował się leczeniem pulmonologicznym, długoterminowym leczeniem pacjentów chorujących na raka płuc, czy chorych na gruźlicę.

Czynnik ludzki odgrywa w tej pracy największe znaczenie. Gdyby nie wykwalifikowany i zaangażowany zespół ludzi, nie byliśmy w stanie przekształcić, wyremontować szpitala i przenosić całego sprzętu medycznego między wyznaczonymi strefami brudnymi i czystymi.

Ta praca wymagała nadludzkiego wysiłku i została pozytywnie oceniona przez konsultanta Wojewódzkiego w dziedzinie Mikrobiologii Lekarskiej dla Województwa Wielkopolskiego dr n.med. Tomasza Ozorowskiego. Bardzo nam pomogły te słowa i bardzo nas podbudowały.

Jednak trzeba zrozumieć, że dobrymi słowami mimo najszczerszych chęci, naszych rachunków i zobowiązań nie zapłacimy. Tu wydatki i koszty muszą się bilansować.

A póki co, przez przekształcenie szpitala w jednoimienny od 20 kwietnia do końca maja tego roku, czyli przez 40 dni funkcjonowania w systemie „covidowym”, mamy 357.692,23 zł długu i czaka nas kolejny remont i ponowne przekształcenie.

Same remonty, odkażenie szpitala i odmalowanie to kolejne koszty szacowane na ponad pół miliona złotych.

Przewidujemy również inne trudności, bo ciężko będzie odzyskać pacjentów pulmonologicznych z chorobami nowotworowymi, bo jeśli rozpoczęli leczenie nowotworowe w innym szpitalu, to nie będą się przenosić do Wolicy.

Trzeba pamiętać, że leczenie raka to długoterminowe leczenie i pacjenci muszą mieć zapewniony oprócz leków, doskonałej opieki medycznej, również bezpieczeństwo i komfort psychiczny podczas leczenia, dlatego szpital w Wolicy nie może być ciągle przekształcany, bo oprócz tego, że generuje to dodatkowe koszty, których nikt nie chce zwrócić, to taki stan rzeczy naraża jeszcze na utratę pacjentów.

Z poważaniem,
Sławomir Wysocki
Dyrektor Szpitala w Wolicy

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

6 KOMENTARZE

  1. Dramat. Żal szpitala i wszystkich ludzi tam pracujących. I wielki szacunek dla nich. Rząd umie wymyślić “rozwiązanie” problemu, tyle że nie umie go odpowiednio sfinansować. Wszak są inne, ważne wydatki… :/

  2. Podziękujcie wojewodzie Mikolajczykowi. To jest człowiek demolka. W Ostrowie go nie chcieli, to zrobili go wojewodą. A teraz taranem, rozwalić ile się da. Motto rzadzacych: kraj w ruinie.

  3. Wszyscy byli przyciwni bo wiedzieli jaki będzie tego efekt i leczniczy i z tym związane finansowy a ludzie chorzy i starzy to nie worki ziemniaków ,oby PAN Wojewoda i inni doczekali takiej starości i w chorobie potraktuja ich tak jak oni zadecydowali mimo sprzeciwu ludzi ktòrzy znają się i są specjalistami od leczenia i zarządzaniem ,wszystkiego są konsekwencje i to jest efekt decyzji ludzi siedzącego na stołku ,a ludzie chorzy na tym cierpią 😠👎😱

  4. Wszyscy byli przyciwni bo wiedzieli jaki będzie tego efekt i leczniczy i z tym związane finansowy a ludzie chorzy i starzy to nie worki ziemniaków ,oby PAN Wojewoda i inni doczekali takiej starości i w chorobie potraktuja ich tak jak oni zadecydowali mimo sprzeciwu ludzi ktòrzy znają się i są specjalistami od leczenia i zarządzaniem ,wszystkiego są konsekwencje i to jest efekt decyzji ludzi siedzącego na stołku ,a ludzie chorzy na tym cierpią 😠👎😱

  5. Za Wolica ludzie byli bardzo związani ,super tam się czuli i z chęcią tam przyjeżdżali i tam się ludzie spotykali i dzięki miłej atmosferze od razu lżej tam się oddychało gdzie powietrze pachnialo żywica a teraz dzięki poronionym decyzjom pewnej osoby czuć covid -19podziękowanie dla wojewody i marszałka itd …..,😠👎😱

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick