DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst
DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst

Taśma podzieliła radnych. Kto i dlaczego chciał się odgrodzić?

Radni od publiczności zostali odgrodzeni podczas czerwcowej sesji taśmą. To bariera, która ma powstrzymać ewentualne zapędy i nie dopuścić do powtórki z Poznania, gdzie prezydent został uderzony tortem. Nie wszystkim spodobał się ten pomysł.

Jeszcze dobrze nie rozpoczęła się czerwcowa sesja absolutoryjna Rady Miejskiej Ostrowa Wielkopolskiego, a już dało się zauważyć emocje. Były one spowodowane ustawieniem taśmy odgradzającej radnych od zaproszonych gości (urzędników i przedstawicieli instytucji publicznych) oraz mieszkańców.

Zwrócił na to uwagę rady Damian Grzeszczyk, któremu ta innowacja nie przypadła do gustu i swoje niezadowolenie wyraził kierując je do przewodniczącego rady Jakuba Paducha. – Chciałem popełnić akt obywatelskiego nieposłuszeństwa i zdemontować te barierki, które oddzielają radnych od publiczności. Ale stwierdziłem, że niech zostaną. Dlaczego? Jak najbardziej ze zrozumieniem przyjąłem pana decyzję, żeby zwiększyć obecność… – powiedział, po czym jego wypowiedź przerwał przewodniczący. Po krótkiej wymianie zdań i wyjaśnieniu przez radnego Grzeszczyka, że taśma nie ogranicza co prawda jawności posiedzeń – jak zostało to zasugerowane – ale „tworzy barierę psychologiczną”.

Po tych słowach skierowanych do Jakuba Paducha radny Damian Grzeszczyk kontynuował wypowiedź: – Nie ma podstaw do tego, żeby taką barierkę stosować, bo w obecnej kadencji mieliśmy tylko jeden przypadek, który był, jak to wynika z doniesień, inspirowany zachowaniem państwa – radnych pana ugrupowania. To zostało ocenione przez sąd w Ostrowie w sposób negatywny, bo ta osoba została skazana. Uważam, że zwiększenie obecności strażników jest jak najbardziej na miejscu, natomiast odgradzanie się od publiczności nie ma żadnego uzasadnienia. Poza tym może wywołać wrażenie, że – jako rada – odgradzamy się. A poza tym to w żaden sposób nie poprawi naszego bezpieczeństwa.

Głos w sprawie zabrał też przewodniczący Paduch odpowiadając Damianowi Grzeszczykowi i tłumacząc, skąd taki pomysł: – Wszyscy obserwowaliśmy, nieco ponad tydzień temu, zdarzenie z sesji absolutoryjnej w stolicy naszego regionu – w Poznaniu, która absolutnie nigdzie i nigdy, na żadnym posiedzeniu rady gminy, rady powiatu czy sesji sejmiku nie powinna mieć miejsca. Doszło do fizycznego ataku na prezydenta miasta.

Odniósł się także do powodów, dla których zdecydowano o ustawieniu taśmy w miejscu trwania sesji: – Jakby pan radny bacznie obserwował, co po tej sesji poznańskiej się działo, to odnotowałby pan, że w jednej z ostrowskich grup internetowych anonimowy twórca wzywał do tego, czy – cytuję – znajdzie się odważny, który zrobi to samo w stosunku do prezydent Beaty Klimek.

Przewodniczący Jakub Paduch zaznaczył również, że w wielu kwestiach może się nie zgadzać z prezydent, ale – jak to ujął – „nie dopuści do tego, żeby ktokolwiek zrobił na tej sali cyrk i fizycznie zaatakował czy to prezydenta miasta, czy któregokolwiek z radnych”.

– Ja biorę to na siebie. To była moja decyzja, moja prośba do pana sekretarza, żeby jasno wyznaczyć, gdzie jest strefa obrad, a gdzie jest strefa publiczności – dodał.

Tak samo uzasadnił obecność funkcjonariuszy Straży Miejskiej podczas czerwcowej sesji.


Trafiłeś na ten artykuł w mediach społecznościowych? To jeden z wielu materiałów, jakie każdego dnia publikujemy na wlkp24.info. Aby nie przegapić żadnego, zaglądaj bezpośrednio na wlkp24.info.


0 Dołącz do dyskusji

Napisz do autora

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz