DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst
DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst

Rebud KPR Ostrovia postawiła się wicemistrzom Polski!

Industria Kielce przyjechała do Ostrowa Wielkopolskiego rozpędzona dwoma wysokimi zwycięstwami z Netlandem MKS Kalisz. W półfinale jednak napotkała opór. Ale jak to często bywa w przypadku wicemistrzów Polski, tylko w pierwszej połowie. W drugiej goście opanowali sytuację na boisku, robiąc pierwszy krok w kierunku finału ORLEN Superligi.

Ostrowianie w pierwszym meczu półfinałowym musiała radzić sobie bez poobijanych Kamila Adamskiego i Roberta Kamyszka, dwóch podstawowych rozgrywających. Mimo to, od pierwszych minut bardzo dobrze radzili sobie zmiennicy, przede wszystkim Patryk Marciniak, który w pierwszej połowie rzucił 5 bramek dla gospodarzy. Po drugiej stronie nie do zatrzymania był Benoit Kounkoud. Biało-czerwoni mimo trzech przestrzelonych rzutów karnych, w pewnym momencie prowadzili 9:7, z akcją na powiększenie przewagi. Wtedy trener Krzysztof Lijewski poprosił o pierwszy czas. Po chwili Industria prowadziła już 10:9. Kolejne udane interwencje w bramce Jakuba Zimnego sprawiły, że po pierwszych trzydziestu minutach był remis po 30.

Drugą połowę wicemistrzowie rozpoczęli od prowadzenia 8:2. Po dziesięciu minutach gry mieliśmy wynik 23:17. Warto tutaj wspomnieć, że goście grali wówczas bez Artioma Karaleka, który otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę za atak na twarz Dimitrija Smolikowa. Krzysztof Lijewski wprowadził do gry Arkadiusza Morytę, Piotra Jarosiewicza czy Klemena Ferlina w bramce, który pokazał się z bardzo dobrej strony. W drugich piętnastu minutach gospodarze nadal razili nieskutecznością z linii siódmego metra, kilkoma interwencjami w bramce popisał się Kacper Ligarzewski i… tutaj skończyła się historia tego spotkania. Industria Kielce pokazała swoją siłę, wywożąc z Ostrowa Wielkopolskiego wygraną 34:26. MVP wybrano Jakub Zimny. Rewanż w piątek w Hali Legionów o godz. 20:30. Do finału awansuje lepszy zespół w dwumeczu.

Rebud KPR Ostrovia – Industria Kielce 26: 34 (15:15)

Napisz do autora

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz