Pożar w Zdunach. Jedna osoba w szpitalu, dwie ewakuowane

0

Do groźnie wyglądającego pożaru doszło we wtorkowe popołudnie w jednym z jednorodzinnych budynków mieszkalnych w Zdunach. Na miejscu kilka minut po zgłoszeniu pojawiły się dwa samochody gaśnicze z Ochotniczej Straży Pożarnej w Zdunach i samochód gaśniczy z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej PSP z Krotoszyna.

Po dojechaniu do miejsca zdarzenia kierujący działaniem ustalił w przeprowadzonym rozpoznaniu, że  występuje duże zadymienie w pomieszczeniach piwnicznych budynku jednorodzinnego.

– Dym wydostawał się na zewnątrz przez otwarte drzwi garażowe oraz drzwi wejściowe do budynku na pierwszym piętrze. Właściciel, który znajdował się na zewnątrz przekazał informację, że wewnątrz budynku znajdują się dwie kobiety i pies. Przed przybyciem straży właściciel próbował ugasić pożar za pomocą piasku oraz gaśnicy, ale działania okazały się nieskuteczne – mówi bryg. Tomasz Niciejewski.

Strażacy wyposażeni w sprzęt ochrony dróg oddechowych weszli do wnętrza budynku w celu zlokalizowania kobiet i psa, które zostały ewakuowane na zewnątrz i przeprowadzone do sąsiedniego budynku, gdzie zapewniony został im komfort cieplny oraz udzielona kwalifikowana pierwsza pomoc polegająca na wsparciu psychicznym.

– Sprawiono drabinę przenośną w świetle okna celem zapewnienia alternatywnej drogi ewakuacji, której nie było konieczności użycia. Właściciel budynku zakręcił kurek główny instalacji gazowej odcinając tym samym dopływ gazu do budynku. Pogotowie Energetyczne, które przybyło na miejsce pożaru odłączyło dopływ energii elektrycznej. W tym samym czasie druga rota wyposażona w sprzęt ochrony dróg oddechowych oraz linię gaśniczą i kamerę termowizyjną weszła do pomieszczeń piwniczych w celu lokalizacji źródła ognia – dodaje.

Po stłumieniu ognia tlące się materiały palne zostały usunięte na zewnątrz budynku i dogaszone przy użyciu wody. W czasie prowadzonych działań zgłosił się właściciel z informacją o swoim złym samopoczuciu – właścicielowi udzielono kwalifikowanej pierwszej pomocy. Przybyły na miejsce lekarz zdecydował o zabraniu go do szpitala.

Zdjęcia: mł. kpt. Michał Mort

redaktor wlkp24.info
poczta@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick