
W treści listu czytamy m.in.: „Chcielibyśmy zadać Państwu jedno, bardzo proste pytanie – dlaczego? Dlaczego odbiera się środki ludziom, którzy każdego dnia wykonują swoją pracę dla dobra mieszkańców Ostrowa Wielkopolskiego? Nie jesteśmy politykami. Nie uczestniczymy w sporach politycznych. Nie prowadzimy kampanii wyborczych. Niezależnie od tego, kto sprawuje władzę, każdego dnia realizujemy zadania na rzecz mieszkańców naszego miasta. Dlaczego właśnie pracownicy Urzędu stali się celem takich decyzji? Czym jesteśmy gorsi od innych grup, których finansowanie pozostaje nienaruszone? Czy nasza praca jest mniej ważna niż działalność klubów sportowych? Czy mieszkańcy nie oczekują sprawnie działającego Urzędu, kompetentnej obsługi i zaangażowanych pracowników?”.
Urzędnicy, którzy nie podpisali się z imienia i nazwiska pod treścią listu proszą także, by zaprzestać publicznego przedstawiania pracowników urzędu w sposób, który naraża ich na nieuzasadnioną krytykę i społeczną niechęć: „Chcielibyśmy również przypomnieć, że Państwo Radni oraz Pan Przewodniczący nie są naszymi pracodawcami. Naszym obowiązkiem jest rzetelne wykonywanie pracy na rzecz mieszkańców i samorządu, a nie uczestniczenie w politycznych konfliktach. Tym bardziej boli nas fakt, że stajemy się ich ofiarami. Warto również pamiętać, że część z nas w poprzednich wyborach samorządowych oddała na Państwa swoje głosy, wierząc, że będziecie reprezentować wszystkich mieszkańców oraz dbać o rozwój miasta i jego pracowników. Dzisiaj trudno nam zrozumieć decyzje, które uderzają właśnie w osoby najmniej zaangażowane politycznie”.
Z samego rana redakcja Telewizji Proart i portalu wlkp24.info udała się do budynku magistratu. Odwiedziliśmy wszystkie pokoje i zapytaliśmy obecnych dziś w pracy urzędników, czy znają treść wyżej wspomnianego listu. Znaczna większość z nich znała go z doniesień medialnych. Żaden z nich nie chciał wypowiedzieć się przed kamerą telewizyjną.
O komentarz dotyczący pisma zapytaliśmy także Jakuba Paducha, przewodniczącego Rady Miejskiej Ostrowa Wielkopolskiego, przewodniczących klubów miejskich: Sylwię Nowicką (Koalicja Obywatelska), Marka Śliwińskiego (Z sercem do mieszkańców) oraz Dawida Korzeniewskiego (Prawo i Sprawiedliwość), a także radnych niezależnych. Skierowaliśmy do każdego e-maila w tej sprawie. Z tymi, którzy nie udzielili odpowiedzi mailowo, skontaktowaliśmy się telefonicznie.
Oto ich komentarze:
Jakub Paduch: Co do zasady nie podejmuję polemiki z anonimowymi komentarzami, listami ani innymi wystąpieniami, których autorzy nie zdecydowali się podpisać pod formułowanymi przez siebie zarzutami. Anonimowa korespondencja nie daje możliwości zweryfikowania ani jej autorstwa, ani rzeczywistych intencji nadawcy, dlatego trudno traktować ją jako podstawę do poważnej i merytorycznej dyskusji. Nie można również wykluczyć, że przedmiotowy list stanowi kolejną próbę podgrzewania emocji i wywierania presji na Radę Miejską. Tego rodzaju działania nie sprzyjają dialogowi, nie służą mieszkańcom i nie mogą zastępować otwartej, odpowiedzialnej debaty prowadzonej przez osoby gotowe podpisać się pod własnym stanowiskiem. Wszelkie krytyczne uwagi urzędników dotyczące obecnej sytuacji powinny być kierowane przede wszystkim do Prezydent Miasta Ostrowa Wielkopolskiego. To na niej spoczywa odpowiedzialność za stworzenie warunków do partnerskiej współpracy z Radą Miejską, w której nie dysponuje większością. Próby stawiania Rady pod presją lub oczekiwanie bezwarunkowego poparcia dla przedstawianych propozycji są nie do zaakceptowania. Radni nie są zobowiązani do realizowania politycznych oczekiwań organu wykonawczego. Ich obowiązkiem jest niezależna ocena podejmowanych decyzji oraz działanie w interesie mieszkańców Ostrowa Wielkopolskiego. Z tego obowiązku Rada Miejska nie zrezygnuje. Uprzedzając ewentualne pytania dotyczące sposobu procedowania przedmiotowego listu, informuję, że zgodnie z art. 64 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego pozostanie on bez rozpoznania.
Sylwia Nowicka: Ta gra anonimami źle świadczy o atmosferze w Urzędzie Miejskim w Ostrowie Wielkopolskim. Widać z niego zupełny brak dialogu pracowników z władzami miasta. Warto pamiętać i podkreślać, że w ostrowskim urzędzie miejskim pracuje ponad 250 osób. Dodatkowo jest bardzo duże rozdrobnienie wydziałów, a w związku z tym stanowisk kierowniczych i dyrektorskich. Jest jednak spore grono urzędników, solidnie pracujących na niższych stanowiskach, którzy nie chcą się bawić w politykę, a mimo mozolnej codziennej pracy nie mogą liczyć ani na górny limit wynagrodzeń w widełkach na danym stanowisku, ani na premie czy nagrody, na jakie mogli i mogą liczyć wybrani – przypomnę, że były zastępca prezydenta Pan Kostka odebrał nagrodę w wysokości ponad 130 tysięcy złotych! A w całym 2025 roku na nagrody i premie wydatkowano 1,9 miliona złotych i co gorsze – kwoty nie były sprawiedliwie dzielone. Albo ekwiwalenty wypłacane za niewykorzystane urlopy – też otrzymują nieliczni, inni urzędnicy skrupulatnie trzymają się przepisów Kodeksu Pracy. Pan Kostka miał wypłacony ekwiwalent na 50 dni urlopu mimo trzymiesięcznego płatnego wypowiedzenia, podczas którego mógł wybrać zaległy urlop. Można odnieść wrażenie, że na niektóre wydatki ekwiwalenty i nagrody pieniądze w budżecie zawsze się znają. Warto, by Pani prezydent zaczęła traktować wszystkich urzędników równo i sprawiedliwie. Ze smutkiem przyjmuję fakt, że jako radni także otrzymujemy anonimowe pisma, emaile z informacjami co się dzieje w urzędzie i w miejskich spółkach – w których w niektórych działach – głównie związanych w szeroko rozumianym PR. Ja tych anonimowych pism nie ujawniam, a może należałoby. Przypomnę, że w Kancelarii Pani Prezydent jest aż 17 stanowisk. Dwie osoby np. na sesjach zajmują się dokumentowaniem fotograficznym. A jednocześnie mamy niedobory kadrowe w Straży Miejskiej. Widać jakie są priorytety.
Marek Śliwiński: Od samego początku propozycja radnych Koalicji Obywatelskiej i trzech radnych niezależnych, żeby zdjąć pieniądze z wynagrodzeń urzędników, była po prostu nieporozumieniem i wyrazem braku szacunku dla tych pracowników. Często wykonują oni mozolną, trudną pracę, która bywa niedoceniana. To po prostu nieporozumienie. Proszę przeczytać opinie, które pojawiły się na temat Straży Miejskiej. Dyskusję wywołali radni Koalicji Obywatelskiej i radni niezależni, kwestionując pracę Straży Miejskiej i w ogóle sens jej funkcjonowania. W efekcie wylała się fala hejtu, którą aż przykro było czytać. Jeżeli cała ta sprawa ma wyglądać w ten sposób, że grupa radnych będzie hejtowała ludzi – czy to Straż Miejską, czy pracowników urzędu – to jest to dla mnie niezrozumiałe, a nawet, powiem dosadnie, ohydne. Powiem jeszcze jedno. Jeżeli chcą zdejmować pieniądze, to niech zaczną od siebie. Niech każdy z tych radnych przez rok nie pobiera diety i przeznaczy ją na określony cel. W latach 1994–1998 byłem radnym, gdy prezydentem był pan Mirosław Kruszyński. Przez całe cztery lata nie pobierałem diety radnego – przekazywałem ją na Szkołę Podstawową nr 11 w Ostrowie Wielkopolskim. Niech każdy z radnych, którzy zagłosowali za tym rozwiązaniem, chociaż przez rok nie pobiera swojej diety i przeznaczy ją na określony cel. Niech zaczną od siebie, zamiast wywoływać burzę i próbować odbierać pieniądze z wynagrodzeń urzędników.
Dawid Korzeniewski: Jeżeli chodzi o klub radnych Prawa i Sprawiedliwości, uważamy, że pracownicy urzędu mają rację, wystosowując takie pismo do radnych miejskich. Przypomnę, że na początku roku, kiedy uchwalano budżet miasta, Koalicja Obywatelska zdjęła z paragrafu przeznaczonego na wynagrodzenia pracowników 840 tysięcy złotych. Teraz proponuje się kolejne cięcie w wysokości 1 miliona 700 tysięcy złotych. Uważamy, że urzędnicy, którzy są grupą bezpartyjną i każdego dnia wykonują ciężką, mrówczą pracę na rzecz miasta, nie mogą być karani tylko dlatego, że Koalicja Obywatelska prowadzi spór z prezydentem miasta. Uważamy, że cała ta sytuacja nie powinna mieć miejsca. Nie powinno się rozgrywać sporów politycznych kosztem zwykłych urzędników, którzy w większości zarabiają w urzędzie wynagrodzenie na poziomie pensji minimalnej. Z naszej perspektywy jest to niedopuszczalne. Uważamy, że takich rzeczy po prostu nie powinno się robić.
Redakcja Telewizji Proart i portalu wlkp24.info poprosiła także o komentarz wszystkich radnych niezależnych: Adama Wasielę, Artura Kurczabę, Damiana Grzeszczyka, Rafała Konopielko oraz Elżbietę Grochowską. Oto ich komentarze:
Adam Wasiela oraz Artur Kurczaba: Odnosząc się do przesłanego pisma – anonimu w imieniu własnym i radnego Adama Wasieli chcę wyraźnie podkreślić, że nigdy nie hejtowaliśmy i nie obrażaliśmy pracowników Urzędu Miasta, co zawarte jest m.in. w przedmiotowym anonimie. Jednocześnie informuję, że nasze stanowisko dotyczące decyzji, które zapadły na ostatniej nadzwyczajnej sesji rady miejskiej, zostało wyrażone w piśmie przekazanym do Redakcji przez Przewodniczącą Klubu Radnych Koalicji Obywatelskiej Panią Sylwię Nowicką.
Damian Grzeszczyk: Moja decyzja podyktowana była przede wszystkim tym, że pracownicy nie powinni być przedmiotem sporu politycznego. Ponadto mam poważne wątpliwości, czy decyzja większości nie doprowadzi do sytuacji, w której zabraknie środków na realizację zobowiązań wynikających z zawartych umów o pracę. Krytyka decyzji władz czy sposobu funkcjonowania urzędu jest naturalnym elementem demokracji. Czym innym od takiej krytyki jest jednak systematyczne podważanie profesjonalizmu pracowników, którzy wykonują swoje obowiązki niezależnie od tego, kto aktualnie sprawuje władzę. Szczególnie niepokoi mnie fakt, że część najbardziej agresywnych wypowiedzi pod adresem pracowników Urzędu Miejskiego w Ostrowie Wielkopolskim pochodzi od osób, które same są lub były pracownikami samorządowymi i doskonale wiedzą, z jakimi wyzwaniami wiąże się taka praca. To właśnie te osoby powinny najlepiej rozumieć, że za każdym stanowiskiem stoi człowiek, jego doświadczenie zawodowe i jego rodzina.
Rafał Konopielko: Powiem szczerze, że nie powinno się to odbywać w taki sposób, w jaki zostało to zrobione. Powinno być więcej dialogu między obiema stronami. Nie powinno dochodzić do takich kłótni – należało to rozwiązać w zupełnie inny sposób. To jest mój komentarz i właśnie dlatego wstrzymałem się od głosowania. Nie trzymam strony ani jednej, ani drugiej. Uważam jednak, że podejście do urzędników jest niesprawiedliwe. Oni również pracują, poświęcają swój czas. Niezależnie od tego, ile godzin pracują i jak wygląda ich praca, każdy pracuje na swoje utrzymanie. Powinniśmy się nawzajem szanować. Potrzeba więcej szacunku między sobą, a mniej takiej zawiści.
Elżbieta Grochowska: Nie jestem zwolenniczką anonimów. Uważam, że jeśli ktokolwiek ma jakiś problem lub chce coś powiedzieć, to takie rozmowy powinny odbywać się otwarcie pomiędzy pracodawcą a pracownikami. Pracodawcą jest przecież pani prezydent i to właśnie z nią pracownicy powinni wyjaśniać takie sprawy, a nie kierować je do radnych. My nie mamy kompetencji do przyznawania premii, nagród czy ustalania wynagrodzeń. Ja przede wszystkim jestem po stronie pracowników. To właśnie ci, którzy mają największy kontakt z mieszkańcami i wykonują najcięższą pracę, znajdują się w najniższych widełkach płacowych. Chodzi o to, aby nie było podziałów i różnic pomiędzy zwykłymi pracownikami a osobami blisko związanymi z panią prezydent, które potocznie określa się jako „dwór”. Wszyscy wiemy, jakie wynagrodzenia i premie otrzymują osoby z najbliższego otoczenia pani prezydent. W ubiegłym roku na nagrody i premie w Urzędzie Miasta przeznaczono 1,9 mln zł. Nie wiemy natomiast, ile z tych środków trafiło do zwykłych pracowników. Dlatego cały czas opowiadamy się za tymi, którzy wykonują najcięższą pracę.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz