Jonas Seifert-Salk długo pozostawał bez klubu, aż zimą zdecydował się podpisać z Moonfin Magnus Ostrów kontrakt warszawski z myślą, że w trakcie nowego sezonu znajdzie pracę w Polsce. Słaba postawa Chrisa Holdera sprawiła, że sięgnął po niego Tomasz Bajerski, który był wówczas trenerem Ostrovii. Efekt? Duńczyk jest liderem zespołu z piątą średnią w całej Metalkas 2. Ekstralidze. Co najlepsze, 26-latek nie wziął grosza za podpisanie kontraktu. Zgodził się startować w Ostrowie Wielkopolskim za nowy silnik od klubu oraz wyższą stawkę za każdy wywalczony na torze punkt. Mówi się o kwocie 6,5 tysiąca złotych.

Dla porównania, byli mistrzowie świata, czyli Tai Woffinden czy Jason Doyle z Celfast Wilków Krosno, za sam podpis pod umową z klubem zainkasowali ponad 800 tysięcy złotych. Być może postawa Seiferta-Salka czy Josha Pickeringa, który wylądował w trakcie sezonu w Stali Rzeszów, zmieni myślenie niektórych prezesów żużlowych, żeby zamiast przepłacać zardzewiałe gwiazdy, dać szansę młodym, ambitym zawodnikom, którzy będą zarabiać na torze, a nie już przed startem rozgrywek.
Salk był po przeciętnym sezonie w Krajowej Lidze Żużlowej, gdzie w barwach Polonii Piła miał problemy z wygrywaniem biegów. Nic więc dziwnego, że nie cieszył się zainteresowanie wielu klubów zimą. Kontrakt warszawski podpisał w Ostrowie Wielkopolskim ze względu na znajomość z Tomaszem Bajerskim. Kiedy tego zwolniono ze stanowiska trenera Ostrovii, Duńczyk w ramach wdzięczności za szansę startów zaproponował Bajerskiemu pracę w jego teamie, który w zaistniałej, niezręcznej sytuacji musiał odmówić.
Duńczyk w sześciu meczach tegorocznego sezony wykręcił średnią biegopunktową: 2,250. Po ostatnim najlepszym meczu przeciwko byłej drużynie, kiedy wywalczył 16 pkt + bonus, kibice domagają się szybkiego porozumienia z Jonasem Seifertem-Salkiem w kontekście sezonu 2027. Do pierwszych rozmów już miało dojść. – Chciałbym zostać. Na ten moment nie mogę jednak nic powiedzieć. Ale wszystko się zgadza, byłem dwa miesiące bez klubu. Zacząłem się ścigać nieco ponad miesiąc temu i uwielbiam to robić. Moja głowa inaczej pracuje, jestem szczęśliwszy i bardziej zmotywowany do ciężkiej pracy. Tak naprawdę niewiele zmieniałem w porównaniu z poprzednim sezonem. Dostałem od klubu nowy silnik, z którego jestem bardzo zadowolony. Dzisiaj startowałem na nim w dwóch ostatnich biegach i działał kapitalnie. Więc jestem tu szczęśliwy i czuje się naprawdę dobrze – powiedział po przegranym spotkaniu z Polonią Piła Jonas Seifert-Salk.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz