Rebud KPR Ostrovia na trzy minuty przed końcową syreną przegrywała różnicą trzech bramek z Zepterem KPR Legionowo, ale w tym momencie uaktywnili się kibice biało-czerwonych, którzy kolejny raz ponieśli swoją drużynę. Biało-czerwoni zdołali doprowadzić do remisu (32:32) i rzutów karnych, w których okazali się lepsi 10:9. Ostatni rzut obronił Diogo Valerio, który utonął w ramionach kolegów z zespołu.

Ostrowianie dobrze rozpoczęli mecz, bo już po dziesięciu minutach prowadzili 5:1. Przede wszystkim, po bramkach Patryka Marciniaka i Dimy Smolikowa. W kolejnych uaktywnili się gości, przede wszystkim Filip Fąfara. To po jego dwóch bramkach z rzędu KPR Legionowo przegrywało już tylko 5:7. Kilka minut później mieliśmy remis po 10, kiedy Krystian Wołowiec pokonał Diogo Valerio. Ostatecznie to ostrowianie schodzili na przerwę przy prowadzeniu 18:16.
W drugiej połowie gra się zaostrzyła. Goście coraz częściej grali piłki do świetnie dysponowanego obrotowego Dmytro Ilczenko i zaczęli grać swoją piłkę ręczną. Dziesięć minut przed końcem meczu prowadzili 28:26. Ostrowianie nie zamierzali odpuszczać, ryzykował trener Kim Rasmussen, grając w ataku siódemką graczy, co po błędach gospodarzy w ataku oznaczało proste bramki gości. Trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziów Zepter KPR Legionowo było na prowadzeniu trzema bramkami, ale Ostrovia znów się zerwała. Piłki odbijał w bramce Jakub Zimny, a 15 sekund przed końcem Robert Kamyszek doprowadził do remisu.
Ostatnią akcję mieli goście, którzy zagrali znów do Dmytro Ilczenko, ale w tym momencie dobrze ustawiona obrona biało-czerwonych nie pozwoliła rzucić bramki silnemu, ukraińskiemu kołowemu. Mieliśmy rzuty karne, które świetnie wykonywały obie drużyny. Dopiero w dziesiątej serii rzut Michała Słupskiego obronił Diogo Valerio i gospodarze mogli cieszyć się z wywalczenia dwóch punktów.
Rebud KPR Ostrovia – Zepter KPR Legionowo 32:32 (18:16) (k. 10:9)
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz