DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst
DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst

Ten artykuł jest wyświetlany w trybie archiwalnym, co może skutkować nieprawidłowym wyświetlaniem niektórych elementów.

Skazany na bluesa

Zapraszamy na bluesową sensację – klubową, koncertową wersję słynnego spektaklu „Skazany na bluesa” – stanowiącego przeniesienie filmowej historii Przemysława Angermana i Jana Kidawy-Błońskiego na teatralne deski. Adaptacji i reżyserii historii o Ryśku Riedlu podjął się Arkadiusz Jakubik. Główną rolę gra Maciej Lipina.

Skazany na bluesa

Zespół zagra w Fanaberii kilkanaście utworów na żywo. Nieśmiertelne piosenki Dżemu układają się w poruszającą historię o przyjaźni, wolności i miłości, lecz przede wszystkim o nie zawsze wygranej walce z samym sobą.

Członkowie zespołu
Maciej Lipina – vocal, gitara (Ścigani)
Paweł Ambroziak – gitara
Sebastian Kret – gitara
Adam Snopek – instr. klawiszowe
Ronald Tuczykont – bass
Michał Dziewiński – perkusja

BILETY: 30 zł – http://kultura.pax.pl/Wydarzenia-7621.html

35 zł w dniu koncertu

Wybrane reccenzje:

Teatralna adaptacja jest brawurowa. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Dzięki oryginalnemu wykorzystaniu tych [śląskich] symboli powstał magiczny sen o Ryśku. Tak, dziś w teatrze przyśnił mi się Rysiek…

Beno Otręba, basista Dżemu, w komentarzu dla „Gazety Wyborczej” Katowice

Arkadiusz Jakubik wykreował śląsko-hipisowską formę spektaklu, inspirując się obrazami prymitywistów z Szopienic. Dał zespołowi swobodę, której celem nie jest perfekcja detali, tylko siła emocji i zbiorowej kreacji. Odnajdują się w niej naturszczycy, w tym karzeł w kostiumie cyrkowca, nieme postaci powstańców śląskich, ormowca, bab i świętych, a także niebieskiego Buddy.

„Rzeczpospolita”

Wrażenie jest niesamowite. Śląsk mo bluesa we krwi. Wszyscy Ślązacy czują bluesa. Ta muzyka jest nieprzemijająca, trafia do serca każdego, kto jej słucha.

Erwin Sówka, malarz z Nikiszowca w komentarzu dla „Gazety Wyborczej” Katowice

„Skazany na bluesa” w Teatrze Śląskim w Katowicach jest jak narkotyk. Uzależnia i wciąga z każdą kolejną minutą (…). Premierowy wieczór zakończył się kilkunastominutową owacją na stojąco, podwójnym bisowaniem i głośnym skandowaniem imienia Riedla.

„Gazeta Wyborcza” Katowice

Mamy Przystanek Woodstock w skali mikro połączony ze stadionową (tudzież ostatnio koncertową) oprawą na miarę przestrzeni teatru. I to zdecydowanie jeden z najbardziej intrygujących, bo nieprzewidywalnych momentów spektaklu, w dużej mierze kreowany z emocji, jakie wytwarzają się na linii aktorzy-publiczność.

„Dziennik Zachodni”

Napisz do autora

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz