
O tragedii w Krakowie mówi cały świat. Wydarzenia z sobotniego popołudnia są na ustach niemal wszystkich. Wiele rannych osób wciąż przebywa w szpitalu, a lekarze robią wszystko, by umożliwić im powrót do zdrowia.
Okazuje się, że jedną z osób, które rzuciły się na ratunek postrzelonym przez zamachowca osobom była pielęgniarka jarocińskiego szpitala. O tym fakcie poinformowała córka kobiety zamieszczając przejmujący wpis w mediach społecznościowych. Udostępnił go fanpage Szpitala Powiatowego w Jarocinie dziękując swojej pracownicy za odwagę i poświęcenie.
„To miał być miły wypad z rodziną do Krakowa. Z mężem córką i naszymi mamami. To miał być weekend relaksu, odpoczynku i wspólnie pędzonych chwil. I nagle budzisz się z szybkiej drzemki poobiedniej i dowiadujesz się, że w Krakowie jest strzelanina. A Twojej mamy i teściowej nie ma z wami w apartamencie bo się rozdzieliliście. Dzwonisz na nr swojej mamy a ona nie odbiera… raz, drugi, piąty… Oblewają Cię poty i przez głowę przebiegają miliony myśli…” – pisze córka kobiety.
Pielęgniarka w momencie strzelaniny była na piętrze jednego ze sklepów. Dramat rozegrał się m.in. na parterze. Pani Iwona nie zawahała się ani chwili i zbiegła na dół, udzielać pomocy poszkodowanym.
„Wtedy kiedy ja do niej dzwoniłam Ona reanimowała ludzi, wtedy kiedy nie odbierała telefonu wkłuwała się w żyłę postrzelonej w brzuch dziewczynie. Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie, pielęgniarka, która jest dla mnie wzorem do naśladowania”.
Do bohaterki z Jarocina zwrócili się także przedstawiciele jarocińskiego szpitala: „Pani Iwono, czapki z głów. Cieszymy się, że możemy z Panią pracować” – czytamy we wpisie.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz