Rebud KPR Ostrovia wykonała zadania na czwartek. W 8. serii Lotto Superligi pokonali na wyjeździe rozbitą kadrowo Stal Mielec 40:25. To piąta wygrana drużyny prowadzonej przez Kima Rasmussena, która pozwoliła biało-czerwonym awansować na czwarte miejsce w tabeli. To bardzo ważne punkty wywalczone na wyjeździe, po długiej podróży ze Stambułu. Teraz przed drużynami Lotto Superligi przerwa reprezentacyjna.

Mielczanie ostatnie ligowe zwycięstwo odnieśli właśnie z Rebud KPR Ostrovią, ale było to jeszcze w poprzednim sezonie, kiedy dość niespodziewanie zdobyli 3mk Arenę, zapewniając sobie miejsce w fazie play-off.
Nową kampanię rozpoczęli w najgorszy z możliwych sposobów. Przed domowym spotkaniem z biało-czerwonymi mieli bilans 0-7, więc w czwartek chcieli przełamać się za wszelką cenę. Pierwsze minuty najlepiej o tym świadczyły, kiedy szybko objęli prowadzenie 6:3. Głównie za sprawą bramek z siódmego metra, które wynikały z błędów defensywnych Ostrovii.
Goście od 15 minuty zaczęli grać uważniej, mocniej w defensywie, co pozwoliło odbijać piłki bramkarzom, a tym samym wyprowadzać kontrataki. Dzięki temu KPR, najpierw doprowadził do remisu, a chwilę później wyszedł na dwubramkowe prowadzenie dzięki skuteczności Joela Ribeiro oraz Ivana Burzaka. Ostrowianie schodzili na przerwę przy prowadzeniu 18:16.
W pierwszych sześciu minutach drugiej połowy Rebud KPR po bramkach skrzydłowych, czyli Przemysława Urbaniaka i Patryka Kroka miała już sześć trafień przewagi. Stal Mielec popełniała coraz więcej błędów własnych, z każdą kolejną tracąc wiarę w uzyskanie pozytywnego wyniku. Goście byli bezwzględni, ostatecznie wygrywając 40:25. MVP spotkania głosami kibiców wybrano Joela Ribeiro, chociaż w drugiej połowie to Przemysław Urbaniak zasłużył na ten tytuł, autor 10 bramek.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz