
Na stracone bramki Jaroty warto zwrócić uwagę, ale nie pod kątem tego, ile ich jest. Bardziej pod kątem tego, jak długo zespół prowadzony przez Pawła Krysia zdołał zachować czyste konto. Nie zdarza się często, by zespół przez dziewięć kolejek nie stracił ani jednej. A tak było w przypadku JKS-u.
Zespół z Jarocina tydzień temu stracił gole po raz pierwszy. I od razu trzy. Tyle bramek strzeliła JKS-owi Centra Ostrów Wielkopolski. Tydzień później – a więc w ostatni weekend – Jarota ponownie stracił bramki. Tym razem dwie – w meczu z Orłem Kawęczyn.
Z Centrą wygrać się nie udało, ale z liderem tabeli już tak. I było to bardzo ważne zwycięstwo, bo pozwoliło zmniejszyć stratę punktową z siedmiu do czterech. – Wiedzieliśmy, że jedziemy do Kawęczyna, do zespołu, który miał dziesięć wygranych z rzędu i bardzo liczyliśmy na to, że przełamiemy ten zespół – mówi trener Jaroty Paweł Kryś.
Jak podkreśla, mecz był bardzo trudny, ale JKS konsekwentnie realizował nakreślony przed meczem plan. Jarociński zespół prowadził już 2:0, ale popełnił błąd. Sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy, a to spowodowało, że Orzeł wrócił do gry. Po przerwie Kawęczyn wyrównał i mecz rozpoczął się niejako od nowa. – Zaczęły się mocne szachy, ale widać było w zespole bardzo dużą determinację i cały czas dążyliśmy do tego, żeby zdobyć trzecią bramkę – dodaje.
To się udało. Co więcej, Jarota mógł prowadzić nawet 4:2, ale piłka nie po każdym strzale gości lądowała w siatce.
Orzeł Kawęczyn nadal zajmuje pozycję lidera tabeli V ligi (grupy III) z 30 punktami po 11 kolejkach. Jarota ma 26 oczek. Pomiędzy nimi, na drugim miejscu, jest Korona Piaski, która zgromadziła 28 punktów, a na czwartym miejscu czai się Centra Ostrów Wielkopolski. Do końca rundy jesiennej pozostały trzy kolejki.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz