Wielki kamień z serca spadł przedstawicielom i kibicom Moonfin Magnus Ostrów po zwycięstwie z Polonią Piła, które przybliża zespół prowadzony przez Tomasza Gapińskiego do utrzymania w Metalkas 2. Ekstralidze. W niedzielne popołudnie oglądaliśmy na stadionie miejskim najlepszą wersję ostrowskiej drużyny, która rozbiła rywala 58:32 i z zaliczką 26 punktów pojedzie za tydzień do Piły.

Ciśnienie przed pierwszym meczem o utrzymanie było ogromne. Ostrowianie doskonale zdawali sobie sprawę, że żarty się skończyły i każdy kolejny błąd może być niezwykle kosztowny. Efekt, Moonfina Magnus Ostrów odjechała perfekcyjne spotkanie od pierwszej do ostatniego biegu, a złożyło się na to kilka czynników. Postawa młodzieżowców, a przede wszystkim Nikodema Łuczaka, który długo czekała na swoją szansę. 17-latek wygrał bieg juniorski, w kolejnych także prezentował się bardzo dobrze.
Łuczak wywalczył cztery punkty, Paweł Sitek trzy z bonusem. Już po pierwszej serii startów gospodarze prowadzili 18:6. Było dobrze, ale kibice ostrowskiej drużyny już są przyzwyczajeni do do tego, że początki bywają dobre, więc w nerwach czekali na drugą.
Drugą serię gospodarze wygrali 11:7, a w całym meczu prowadzili 29:13. Zrobiło się spokojnie, trenerowi Gapińskiemu stabilizowało się ciśnienie. Trener Ostrovii miał w tym swoją zasługę, bowiem udało mu się namówić Chrisa Holdera, żeby w końcu skorzystał z jego silników Ryszarda Kowalskiego.
Australijczyk był piekielnie szybki, zdobywając dwanaście punktów z bonusem. Szkoda, że tak późno. Przypomnijmy, że Tomasz Gapiński w ostatnich sezonach korzystał z silników Ryszarda Kowalskiego, który miał ponoć przygotowywać silniki innym zawodnikom Ostrovii przed tym spotkaniem.
Goście byli zdruzgotani. I pewnie gdyby w sporcie żużlowym była możliwość rzucenia ręcznika i poddania meczu, zrobili by to już po trzeciej serii startów. Moonfin Magnus Ostrów wygrała 58:32 i przed rewanżem może odetchnąć z ulgą.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz