
Zanim jeszcze dojdzie do wypalenia czy poważnego spadku odporności, organizm już wcześniej wysyła sygnały, że powoli zaczyna korzystać z rezerwy. Łatwo niestety te sygnały racjonalizować, bo zmęczenie tłumaczy się ciężkim tygodniem, ból głowy to na pewno zła pogoda, a rozdrażnienie to po prostu stres, który zaraz minie. Część z tych sygnałów rzeczywiście może minąć samoistnie, podczas gdy inne będą narastać, jeśli nic z tym nie zrobisz.
Jednym z pierwszych sygnałów jest zmiana jakości snu. Co prawda śpisz tyle samo, co wcześniej, ale rano mimo to budzisz się zmęczony. Możesz spać osiem godzin, a i tak wstać wyczerpanym, jak przed snem. Jeśli sen jest przerywany napięciem, to organizm ma utrudnione zadanie, by wejść w głęboką fazę regeneracji, czyli REM. Wysoki kortyzol potrafi utrzymywać się także w nocy.
Z czasem mogą pojawić się napięcia mięśniowe, które najchętniej zagnieżdżają się w karku, szczęce i barkach, bo organizm lubi przechowywać tam długotrwały stres. Bóle głowy pojawiają się pod koniec pracy, w nocy możesz zaciskać zęby, a kark może być sztywny zaraz po przebudzeniu. To konsekwencja napięcia, które nie znalazło ujścia w trakcie dnia.
Zmiany pojawiają się też w sposobie żywienia, i to w obie strony. Niektórzy w okresie przeciążenia jedzą więcej, sięgając po jedzenie jako formę szybkiej regulacji emocji. Wysokoprzetworzone jedzenie aktywuje w mózgu tzw. układ nagrody. To szybki i gwałtowny wyrzut dopaminy, który równie łatwo spada.
Inni z kolei tracą apetyt, co często mylą z brakiem czasu na jedzenie. W rzeczywistości organizm ogranicza procesy, które w danym momencie uznaje za mniej ważne. Trawienie może do nich należeć. Jeśli zauważysz u siebie te i inne wymienione tu objawy, nie zwlekaj i omów to z lekarzem, np. wstępnie przy pomocy serwisu ezwolnienia24. Specjalista zadecyduje, co dalej. Pamiętaj, że taka rozmowa nie zastępuje stacjonarnej wizyty u lekarza.
Częstsze przeziębienia, dłuższe gojenie się drobnych ranek i uczucie ciągłego bycia na granicy przeziębienia nie biorą się znikąd. Przewlekły stres wpływa na układ odpornościowy, a to może objawiać się większą podatnością na infekcje.
Przede wszystkim chodzi o zapominanie drobnych rzeczy, pojawia się trudność w dokończeniu myśli i poczucie mgły w głowie. To sygnał, że mózg, podobnie zresztą jak reszta ciała, dotyka deficytu regeneracji, czyli szczególnie wcześniej wspomnianego głębokiego snu fazy REM.
Żaden z wyżej wymienionych objawów, jeśli wystąpił pojedynczo i na krótki czas, nie musi oznaczać, że dzieje się coś poważnego. Ważniejsze jest to, czy te sygnały nie nakładają się na siebie i nie trwają dłużej niż zwykle. Kilka bezsennych nocy przed ważnym wydarzeniem może przytrafić się każdemu. Jednak miesiąc kiepskiego snu, napięć mięśniowych i częstszych infekcji, to coś, co warto omówić ze specjalistą, a nie oczekiwać, że przejdzie samo.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz