
W ostatnich dniach walczyliście o podwójne bilety do Kina Helios. Aby wziąć udział w naszej zabawie, należało wykonać zadanie konkursowe, które brzmiało: „Opisz swoją pierwszą wizytę w kinie. Jakie emocje ci towarzyszyły?”.
Spośród nadesłanych odpowiedzi komisja konkursowa wybrała te, które – jej zdaniem – były najciekawsze. Poniżej prezentujemy listę zwycięzców.
Lidia Rutkowska: Miałam wtedy około 8 lat, w naszym mieście rządziły dwa kultowe kina: „Roma” i „Słońce”. Poszłam wtedy ze starszą siostrą na absolutny hit tamtych lat – „The NeverEnding Story” („Niekończąca się opowieść”).
Pamiętam to jak dziś. Drewniane fotele i ten dreszcz emocji, kiedy zgasły światła a na ekranie pojawił się Falkor – gigantyczny, latający biały pies/smok. Zrobił na mnie tak duże wrażenie, że chciałam mieć dużego psa w domu a piosenkę Limahla „The NeverEnding Story” do tej pory uwialbiam nucić.
Teraz wiem, że nawet największy telewizor w domu nie zastąpi mi magii oglądania filmów na dużym ekranie.
Przez lata wiernie śledziłam filmową mapę Ostrowa. Przeżyłam erę Romy i Słońca, potem przez lata z sentymentem chodziłam do kina Komeda, które miało swój niepowtarzalny, DKF-owy klimat. A dziś jako dojrzała kinomanka chodzę do kina Helios w Galerii Ostrovia. I choć fotele są teraz miękkie, a dźwięk wgniata w ziemię, za każdym razem, gdy na sali gaśnie światło, czuję dokładnie to samo podekscytowanie, co ta 8-letnia dziewczynka, która po raz pierwszy zobaczyła wielkiego, latającego psa na ekranie kina mojego dzieciństwa.
Arkadiusz: Moja pierwsza wizyta w kinie na „Gwiezdnych Wojnach” była totalnym tąpnięciem.
Kiedy przeleciał gigantyczny Niszczyciel Gwiezdny, po plecach przeszły mi ciarki, jakich nie znałem nigdy wcześniej. Jako kilkulatek czułem fizyczny zachwyt zmieszany z niedowierzaniem. Kosmos, dotąd zimny i odległy, nagle ożył, zapłonął kolorami mieczy świetlnych i wciągnął mnie bez reszty. Moje serce biło w rytm strzałów z blasterów, a każda sekunda była czystą, dziecięcą euforią.
Wychodząc z kina, nie wróciłem już na to samo podwórko. Moja wyobraźnia została bezpowrotnie zdobyta przez Moc. To nie był zwykły seans – to była teleportacja do innej galaktyki, która zaszczepiła we mnie miłość do kina na całe życie.
Lucyna: Moja pierwsza wizyta w kinie odbyła się w kine Komeda w Ostrowie Wlkp. na filmie „Nocne graffiti” w lutym 1997r. Byłam tam z moim chłopakiem a obecnym mężem, po raz pierwszy zetknęłam się z przestrzennym dźwiękiem stereo. Pamiętam moment jak jeden z bohaterów rzucił przedmiotem a ja słysząc charakterystyczny dźwięk zza pleców, odruchowo się obejrzałam, bo dźwięk był tak przestrzenny i rzeczywisty że przez chwilę wydawało mi się że przedmiot naprawdę tam spadł. Bardzo to rozbawiło mojego chłopaka ;-). Mimo że minęło już wiele lat, ten szczegół pozostał w mojej pamięci….
Krzysztof: Pamiętam zapach popcornu, zanim jeszcze zobaczyłem salę. Gdy zgasło światło, serce waliło mi jak w filmie akcji: bałem się ciemności, ale jeszcze bardziej bałem się, że cokolwiek mnie ominie. Pierwsza wizyta w kinie była moją pierwszą podróżą bez biletu powrotnego – wróciłem z niej inny: większy, odważniejszy i przekonany, że magia istnieje. A nazywa się WIELKI ekran.
Anna: Moją pierwszą wizytę w kinie odbyłam jako dziecko, które szło z tatą na światowej sławy film „Kosmiczny Mecz”. Byłam podekscytowana wielkim ekranem, zaciemnioną salą i niezwykle dosadnym dźwiękiem. Pamiętam również zapach świeżego, maślanego popcornu i widok wielkich, kolorowych plakatów filmowych na ścianach. Jest to wspaniałe wspomnienie z okresu dzieciństwa.
Łukasz: Moja pierwsza wizyta w kinie była w latach ’90. Seanse były tylko 1x w tygodniu! Był to film „Batman i Robin’. Było tak dużo osób, że siedziałem na przejściu, z filmu natomiast za wiele nie pamiętałem ponieważ obok siedziały piękne dziewczyny z sąsiednich miejscowości 😃😁 Emocje były przeogromne, bezcenne i zostały do dzisiaj. Niech życie kino!
Lidia: Moja pierwsza wizyta w kinie odbyła się na filmie „Titanic”,mając wtedy około 14 lat.To było ogromne przeżycie,które zapisało się w pamięci na całe życie.Film ten oglądałam w kinie Komeda w Ostrowie Wlkp.
Wejście do ogromnej sali kinowej wywołało na mnie ogromne wrażenie.Ogromny ekran, bodajże czerwone lub brązowe fotele budziły dreszcz emocji.Światła powoli gasły,nastała ciemność,cisza i wielki błysk ekranu.Film,który oglądałam wywarł na mnie wzruszenie,wiele refleksji,a także lęk.Od tego czasu bardzo często bywam w kinie,gdyż oglądanie seansu na wielkim ekranie to nie to samo co zwykłe oglądanie telewizji w domu. W zaciemnionej sali bez domowych obowiązków można na sto procent skupić się na fabule,oraz seans kinowy to doskonały pretekst do spędzenia czasu w inny sposób.
Ewa: Skłamałabym pisząc, że doskonale pamiętam swoją pierwszą wizytę w kinie:) Jednakże wiem, że mogę skojarzyć sobie odczucia przebywania na seansie filmowym, zarówno te pierwsze, jak i obecne. Pierwsze wizyty w kinie to niewątpliwie bardzo ciekawe, a zarazem zaskakujące doświadczenie. Siadając na fotelu kinowym czułam się w pewien sposób odcięta od zewnętrznego świata. Niesamowite wrażenie zrobił na mnie nie tylko ogromny ekran, ale również panująca ciemność, dźwięki czy rozmowy innych osób. Jako dziecko można było poczuć się niemal jak bohater oglądanego seansu a wyobraźnia działała o wiele mocniej niż podczas zwykłego korzystania z telewizora w domu. Dodatkowo, pierwsze wizyty w kinie wywołują we mnie ciągle pozytywne emocję. Kino było jedną z pierwszych atrakcji „wielkiego świata” dla kilkuletniego dziecka. Kiedyś czekało się na kolejny seans z niecierpliwością każdego dnia.
Dlatego też mimo, że nie pamiętam konkretnej, pierwszej wizyty w kinie, wiem ile radości i podekscytowania mi przyniosła i zaszczepiła we mnie przyjemność uczęszczania do kina do dnia dzisiejszego:)
Zuzanna: Od dziecka uwielbiam wyjścia do kina, pamiętam, gdy szliśmy cała klasa ze szkoły do kina na bajkę ,,Gdzie jest Nemo”, premiera w Polsce była w 2003 roku, miałam wtedy 7 lat. Pamiętam, jak się cieszyłam i z zaciekawieniem oglądałam ta wspaniała animacje na wielkim ekranie 🙂 Mimo tego, że byłam mała, pamiętam, jak szliśmy z dziećmi do kina za rączkę, mieliśmy plecaki ze słodyczami i piciem ☺️ kolejne wspomnienia to: ,,Film o pszczołach”, ,,Sezon na misia” oraz ,,Wpuszczony w kanał”. Wszystkie te bajki miały w Polsce premierę w latach 2003-2007, także byłam wtedy w pierwszych klasach podstawówki.. na pierwszym i drugim filmie byłam prawdopodobnie z klasą, ze szkoły, na trzecim z Bratem, byliśmy zachwyceni i rozbawieni, bajka nam się bardzo podobala 🙂 za każdym razem emocje, które mi towarzyszyły, były takie same: zachwyt wielkim ekranem i ogromna radość 🙂 miłość do kina mi pozostała, do tej pory uwielbiam jesienią oraz zima wybrać się do kina na dobry film, bardzo bym się ucieszyła, gdybym wygrała bilety. Wasz konkurs przypomniał mi te wspaniałe wspomnienia z wczesnego dzieciństwa, bardzo Wam za to dziękuję ☺️
Damian: Moja pierwsza wizyta w kinie była dla mnie wyjątkowym przeżyciem. Od samego wejścia czułem podekscytowanie i ciekawość, ponieważ wszystko wydawało mi się nowe. Największe wrażenie zrobiła na mnie ogromna sala, duży ekran i dźwięk, który sprawiał, że czułem się, jakbym był częścią filmu.
Kiedy pojawiły się pierwsze sceny, poczułem zachwyt — obraz był dużo większy i bardziej realistyczny niż podczas oglądania filmu w domu.
Cała wizyta pozostawiła we mnie bardzo pozytywne emocje. Byłem podekscytowany, ale przede wszystkim szczęśliwy. Po wyjściu z kina miałem ochotę jak najszybciej wrócić tam ponownie.
* pisownia oryginalna
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz